– A wy co tu robicie, chłopaki? – odezwał się mężczyzna ubrany w niebieską koszulkę. Odbierał właśnie swoje zamówienie: piwo w kolekcjonerskim kubku i solidną porcję currywursta. Chyba słyszał, jak stojąc pod gastronomicznym kioskiem, staraliśmy się przetłumaczyć menu z niemieckiego na polski. Dlatego zagadnął nas płynną polszczyzną. – Tutaj, w Berlinie, zawsze jest fajna atmosfera – dodał. Miał rację nasz rodak, którego los przed laty zagnał do niemieckiej stolicy. Finał sezonu 2018/19, mecz Hertha – Bayer Leverkusen, na pewno mógłby zachęcić futbolowego turystę do częstszego zaglądania na stadiony Bundesligi.
Do arcyważnego meczu z Atromitosem Legia podchodziła w niespokojnej atmosferze. Nieprzekonywająca gra w pierwszych meczach sezonu sprawiła, że kibice szli na Łazienkowską niepewni, co zobaczą. Kolejny słaby występ czy przełamanie? Do końca – nie wiadomo.
Nie minął miesiąc od rozpoczęcia nowego sezonu, a fani Legii Warszawa, przerażeni postawą swojej drużyny, zastanawiają się, co zrobić, by zaczęła grać lepiej. Recepta jest jedna – zmiana trenera. Gdyby to było tak proste! Zwolnienie szkoleniowca to tylko część procesu, i to ta łatwiejsza. Trzeba jeszcze znaleźć nowego trenera. A to na Łazienkowskiej ostatnio się nie udaje.
Od lat w Niemczech przed startem nowego sezonu Bundesligi zadawane jest jedno pytanie: na kiedy dostarczyć do Monachium szampana? Teraz ma być inaczej. Poprzednie rozgrywki pokazały, że Bayern także może krwawić. I choć wtedy Borussia szansy nie wykorzystała, to poczuła krew i odpuścić nie chce. Detronizacja Bawarczyków miała rozpocząć się od meczu o Superpuchar. I pierwszy krok został wykonany.
Po takim wieczorze z polską piłką na arenie europejskiej (a właściwie w jej przedsionku) naprawdę trudno się pozbierać. Odechciewa się wszystkiego. „Po co? Po co? Po co?” – pytała Kayah w jednej ze swoich piosenek – przenikliwie, już kilka miesięcy temu, chyba mając na myśli starania polskich klubów o Ligę Europy/Ligę Mistrzów. Spieszę z odpowiedzią – po nic.
Początek sezonu 2019/20 to swoista nagroda dla władz klubów, w których nie przeprowadzono nerwowych ruchów, gdy nie było wyników. To też – jak co sezon – trudny czas dla naszych pucharowiczów, ale na to chyba nie ma rady – pisze Paweł Jędrusik z redakcji sportowej wiadomo.co
Początek sezonu minął w Legii Warszawa pod znakiem rewolucji w składzie. Także defensywy. Paradoksalnie nie doszło do wielu zmian na liście płac – odszedł tylko Adam Hlousek, a przyszli Igor Lewczuk i Ivan Obradović – lecz okoliczności sprawiły, że trener Wojskowych Aleksandar Vuković zmuszony był dokonać kilku roszad, które miały wpływ na grę całej formacji. Wszystko z powodu kontuzji lewego obrońcy.
Równo dwa miesiące musieli czekać kibice Ekstraklasy na powrót ich ulubionej, choć tak często wyszydzanej ligi. Od piątku do poniedziałku wygłodniali fani mogli raczyć się słodko-gorzkimi daniami, które serwowali im gracze wszystkich szesnastu ekip Ekstraklasy, od Krakowa aż po Gdynię. Po inauguracji ligi mamy kilka ciekawych spostrzeżeń.
Gdy rok temu kamery uchwyciły Diego Maradonę na trybunach podczas mundialu, jego ekscentryczne zachowanie – spowodowane najprawdopodobniej zażyciem pewnych substancji – stało się tematem prześmiewczych internetowych memów. Absurdalna sytuacja z prezesurą Dynama Brześć potwierdziła, że dziś Diego jest tylko zabawną ciekawostką, a z jego „boskości” zostały już tylko legendy. Film Asifa Kapadii, który właśnie pojawił się w naszych kinach, pozwala inaczej spojrzeć na tę postać.
Jeżeli do pierwszej jedenastki trener wystawi chłopaka, który będzie grał tylko dlatego, że spełnia wymóg wieku, to będzie on obniżał poziom – i drużyny, i ligi – mówi Jacek Cyzio, były piłkarz m.in. Legii Warszawa, Pogoni Szczecin i tureckiego Trabzonsporu