AKTUALNOŚCI
Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Gazeta.pl Sygnalista z WSP chciał działkę za darmo. Armia Putina potrzebuje ludzi [SKRÓT WYDARZEŃ DNIA] Gazeta.pl Abelardo de la Espriella, prawicowy mściciel i zwolennik Donalda Trumpa wygrał wybory w Kolumbii Onet Wołodymyr Zełenski ujawnia. "Proponowałem Nawrockiemu spotkanie" Gazeta.pl Sobolewski o Konwickim. Był wieszczem, a zarazem jakimś Kowalskim-Malinowskim Onet Prawda o problemach Rosji jest inna, niż mówią wszyscy [OPINIA] Onet Grzegorz Krzywania zaginął w Turcji. Dotarli do nagrania. "Obejrzycie dokładnie" Gazeta.pl Pod jego rządami Manchester odżył. Kim jest Andy Burnham typowany na nowego premiera Wielkiej Brytanii Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Onet Rosyjska baza zrównania z ziemią. Na taki atak nie ma odpowiedzi [WIDEO] Onet Jasne wskazanie z Ukrainy. "Zełenski powinien spotkać się z Nawrockim" Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Gazeta.pl Mikrobiom jelitowo-oralny łączy ludzi. 7 rzeczy, których nie wiedzieliśmy tydzień temu Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Gazeta.pl Zakończyła się pierwsza runda rozmów Iranu i USA w Szwajcarii. Co przyniosła? Onet Krakowska kuria pozwana za księdza pedofila. Kard. Dziwisz nie pojawił się w sądzie Gazeta.pl Brytyjski premier pod presją. Keir Starmer pokonał prawicę i nie utrzymał poparcia Onet Policja rozbiła gang złodziei samochodów. Zabezpieczono auta i narkotyki Gazeta.pl Keir Starmer rezygnuje ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii Onet Koniec mitu o brawurze zetek. Tylko 28 proc. jest skłonnych do ryzykownych inwestycji
Subskrybuj

Przypadek Wolfganga Przyłębskiego w świetle dialektyki dobrozmiennej

Nie mogę doszukać się źródłowej interpretacji sprawy ambasadora Przyłębskiego w tygodniku „W Sieci”, który stanowi krynicę wzmożenia moralnego, wyjaśnia rzeczywistość i pozwala rozumieć świat zgodnie z najświeższymi zaleceniami Prezesa, a w przedmiotowej sprawie na razie zachowuje pełne godności milczenie. Nic dziwnego, sprawa jest złożona i osobom nie w pełni rozumiejącym złożoność istoty Dobrej Zmiany może nasuwać wątpliwości lub spychać w dezorientację. Wymaga zatem rzetelnej analizy i wyjątkowej staranności w doborze argumentów.

Wiemy przecież, że Naczelnik dokonał rewolucji moralnej, żeby wyzwolić Ojczyznę z okowów „osób uwikłanych w uzależnienia korzeniami sięgającymi PRL lub nawet wprost będących tajnymi współpracownikami SB”.

Teologia religii pisowskiej,

na podstawie dekretu o nieomylności Prezesa wywodzi, że wszystkie czyny Jego są z definicji nieomylne i od grzechu czyste jako i On bezgrzeszny. Zatem decyzja Najwyższego o wymianie kadr na placówkach, zaprawdę słuszna i zbawienna, nie może podlegać krytyce z pozycji czysto kazuistycznych. Istnieje prawda dokumentów, które mówią, że Przyłębski podpisał, ale jest też prawda najwyższa, która mówi, że Polska wstaje z kolan dzięki sprawiedliwej i dalekowzrocznej polityce Prezesa oraz Jego nieomylnym decyzjom, i w świetle tej prawdy Przyłębski nie podpisał.

Medialne oskarżenia padające wobec Mozarta dyplomacji dają się łatwo wyjaśnić, jeśli sięgniemy po teorię nasilającej się walki klas: im więcej dobrych zmian czyni Dobra Zmiana, tym bardziej zajadłe są ataki odstawionych od koryta. Można więc łatwo stwierdzić, że sprawa będąca przedmiotem naszych rozważań jest sukcesem rządu, a nie porażką, gdyż sukcesy te można mierzyć wściekłością ataków wyprowadzanych przez esbecki przemysł pogardy przeciwko zmianom mającym na celu uwolnienie dyplomacji od agenturalnych powiązań. Nie można też wykluczyć podrzucenia fałszywki. Dokumenty mogą się okazać sfałszowane wtedy, kiedy dotyczą osoby, która późniejszą swoją działalnością i wiernością Partii udowodniła, że są sfałszowane. Co do zasady nie można jednak uznać za sfałszowane dokumentów podpisanych przez osobę, która w późniejszej swojej działalności nie raz pokazywała, że

kipi nienawiścią do Prezesa, a zatem do Polski,

nie uznaje jego wielkości, a nawet wyrzuciła go z pracy w Belwederze, czym niemal wprost przyznała autentyczność esbeckich meldunków.

Roztropność i wysokie standardy moralne wymagają zatem, aby sprawa rzekomej agenturalności ambasadora Przyłębskiego była rozważana w ujęciu kontekstualnym. Dla właściwej oceny sytuacji niezbędne jest bowiem wzięcie pod uwagę, KTO delegował pana Przyłębskiego na placówkę w Berlinie. Gdyby mocodawcą pana Przyłębskiego był taki Sikorski, człowiek, któremu nigdy nie było dane przebywać w otoczeniu Premiera Kaczyńskiego, a zatem nie mogły go przeniknąć płynące od pana Premiera fluidy uczciwości i racji moralnej, wówczas dokumenty potwierdzające współpracę pana Przyłębskiego z SB byłyby w sposób oczywisty prawdziwe, a wina jego nie podlegałaby niepotrzebnym dywagacjom. Wiemy jednak, że autorem sukcesu był p. Witold Waszczykowski, którego nie tylko fachowość, ale i postawa ideowa nie mogą wzbudzać wątpliwości ze względu na jego niejednokrotnie podkreślaną wierność Prezesowi partii i państwa oraz brak jakichkolwiek związków z rządem PO w przeszłości.

Ekstrapolacja niepokalanej uczciwości z Naczelnika na p. Waszczykowskiego

znajduje konsekwentne zastosowanie również w kolejnym ogniwie: tj. z p. Waszczykiwskiego na p. Przyłębskiego, a zatem jej oczyszczająca moc ma niewątpliwy wpływ na kwestię rzekomej lub prawdziwej współpracy p. Przyłębskiego z SB, która mimo iż być może w warstwie czysto faktograficznej miała miejsce, to w świetle etyki pisowskiej jej nie było, gdyż ze względu na osobę, której sprawa ta dotyczy, nie była ona współpracą, lecz de facto zwalczaniem SB, i nie tylko nie szkodziła Polsce, ale jej służyła i była początkiem prostej drogi, której zwieńczeniem okazało się umożliwienie niemieckiej publiczności zapoznania się z filmem „Smoleńsk” – po owocach ich poznacie.

Istnieje też rozstrzygnięcie nie budzące wątpliwości, a jednocześnie prostotą swą umożliwiające wyjaśnienie sprawy szerokim kręgom wiernych, którym nie jest dana umiejętność dogłębnej analizy wyrazów wielosylabowych.

Rozstrzygnięcie to ma na imię Judasz.

Wiemy skądinąd, że w najsprawiedliwsze nawet grono może przeniknąć zdrajca i usadowić się nawet w otoczeniu Najwyższego. Sytuacja taka już raz miała miejsce w dalekiej przeszłości. Jednak komplikuje sprawę mogące pojawić się pytanie, czy grzechy zdrajcy obciążają również jego żonę… Niepotrzebne ryzyko polityczne związane z taką interpretacją może wpływać w sposób negatywny na użyteczność tej argumentacji w szerszym kontekście.

Macie zatem, przyjaciele z „W Sieci”, twardy orzech do zgryzienia. Nie mam jednak wątpliwości, że obierzecie jak zwykle właściwą drogę, a światło prawdy płynącej z ust Człowieka Wolności będzie dla Was niezawodnym drogowskazem.


Zdjęcie główne: Andrzej Przyłębski, Fot. Ambasada RP w Berlinie