Reklama

– Nie podpiszę ustawy o Sądzie Najwyższym, nawet jeśli zostanie ona uchwalona w parlamencie, jeśli wcześniej złożony przeze mnie prezydencki projekt nowelizacji ustawy o KRS nie zostanie uchwalony – zapowiedział prezydent Andrzej Duda. Część opozycji mówi o emancypacji prezydenta. Tymczasem prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, studzi optymizm. – Prezydent grozi, że nie podpisze procedowanej wciąż ustawy o Sądzie Najwyższym, ale słowem nie powiedział, czy podpisze niekonstytucyjną ustawę o KRS – mówi. I dodaje: – Prezydent wykonał pewien ruch, który tak naprawdę dziś niewiele oznacza.

Justyna Koć: Jak ocenia pan ruch prezydenta?
Marek Chmaj:
Prezydent jako strażnik konstytucji nieco się zagubił. Z jednej strony nie dostrzega, że ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa wygasza konstytucyjną, czteroletnią kadencję wybranych członków. Dalej nie dostrzega, że Sejm ma prawo wybrać czterech członków KRS, natomiast 15 członków Rady to są sędziowie. Z logiki konstytucji wynika, że to sędziowie – zgromadzenia sędziowskie – wybierają sędziów. Stąd propozycja prezydenta jest niekonstytucyjna, bo proponuje, żeby Sejm wybierał sędziowskich członków, tyle że większością 3/5 głosów.

Prezydent grozi też, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym.
Prezydent grozi, że nie podpisze procedowanej wciąż ustawy o Sądzie Najwyższym, ale słowem nie powiedział, czy podpisze niekonstytucyjną ustawę o KRS, co więcej – w propozycji nowelizacji prezydenta nie mieści się zanegowanie wygaszenia kadencji obecnych, wybranych członków KRS.

Uważam, że prezydent jako strażnik konstytucji kompletnie się pogubił, nie dostrzega, albo nie chce dostrzec tych regulacji, które są niezgodne z konstytucją i zgłasza kompromis, który w ramach konstytucyjnych również się nie mieści.

Studzi pan optymizm opozycji, która mówi, że projekt o SN należy wyrzucić po słowach prezydenta do kosza?
Prezydent wykonał pewien ruch, który tak naprawdę dziś niewiele oznacza, wskazuje kompromis, który jest niezgodny z konstytucją, tak naprawdę tworzy szum informacyjny, a z tego szumu wyłania się obraz nowej Krajowej Rady Sądownictwa wybranej po wygaszeniu kadencji obecnej; wybieranej większością 3/5. Nie widzę problemu, żeby PiS wybrał sobie jakiegoś koalicjanta na to głosowanie. A więc jak mieliśmy zagrożenie podporządkowania KRS PiS-owi, tak teraz mamy zagrożenie podporządkowania krajowej Rady PiS i Kukiz ’15.

Reklama

Poza tym prezydent jako strażnik konstytucji nie odniósł się do tych najbardziej rażących zagrożeń, które niesie ta procedowana ustawa o SN.

To początek konfliktu prezydenta z prezesem PiS?
Absolutnie nie. Uważam, że propozycje prezydenta wpisują się w pewien scenariusz i

te propozycje, moim zdaniem, nie są przejawem ani buntu, ani jego wyrwania się spod przemożnego wpływu prezesa Kaczyńskiego.

Jest to taki bunt, jak Żeligowskiego w 1920 roku, kiedy Żeligowski po uzgodnieniu z Piłsudskim poszedł odbijać Wilno. Moim zdaniem, to po prostu zabieg taktyczny.

Czyli zarówno obywatele, jak i opozycja powinni dalej bronić praworządności, demokracji i trójpodziału władzy?
Pamiętajmy, że ta ustawa o KRS, która została przedłożona prezydentowi do podpisu, nie może być podpisana w takim kształcie, a po drugie – projekt ustawy o Sądzie Najwyższym w tym kształcie nie może być dalej procedowany. Opozycja musi stać na straży konstytucji, skoro prezydent nie stoi.


Zdjęcie główne: Andrzej Duda, Fot. Flickr/European Parliament, licencja Creative Commons

Reklama