Reklama

Koniec Bartłomieja Misiewicza. Przynajmniej w PiS. Jarosław Kaczyński zawiesił bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza w prawach członka partii, powołał też specjalną komisję, która ma zbadać spektakularną karierę Misiewicza. Czy to już wojna w PiS między prezesem a ministrem obrony narodowej?

Jeszcze w poniedziałek Misiewicz objął stanowisko pełnomocnika zarządu ds. komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Media spekulowały że 26-letni asystent Macierewicza dostał pensję w wysokości 50 tys. zł. To już drugi raz, gdy Misiewicz – student szkoły ojca Rydzyka – znalazł się w PGZ. Wcześniej pracował jako pomocnik aptekarza.

Prezes zadecydował

Jarosław Kaczyński dość niespodziewanie po konferencji poświęconej pomnikom smoleńskim poinformował o decyzji w sprawie Misiewicza. – Zaraz po powrocie do siedziby partii podpiszę decyzję o zawieszeniu Misiewicza w członkowskie PiS – powiedział Kaczyński. Zapowiedział też powołanie specjalnej komisji, która ma zbadać spektakularną karierę Misiewicza. – Komisja, mam nadzieję, będzie działać szybko i wyjaśni mam te wszystkie bulwersujące opinię publiczną sprawy – stwierdził.

Beata Mazurek, rzeczniczka PiS, poinformowała, że Misiewicza zawieszono zgodnie z art. 7 statutu PiS, który mówi o narażeniu dobrego imienia lub działania na szkodę partii.

Reklama

Wojna Macierewicz-Kaczyński?

– Prezes, nie mogąc wywrzeć presji na Macierewicza, ucieka się do takiego wybiegu, żeby wprowadzić wewnętrzne procedury partyjne, które jemu jako prezesowi przysługują – komentuje Jan Grabiec z PO. – Jeżeli Macierewicz się ukorzy i przyjdzie we włosiennicy do Jarosława Kaczyńskiego, przeprosi za nielojalność, to wojny nie będzie – dodaje rzecznik PO. – Jeżeli uzna, że to właściwy moment i ma tak mocną pozycję, że może sobie pozwolić wyrąbać większą niezależność – co nie oznacza od razu rozłamu – to będziemy mieli do czynienia z poważniejszą wojną.

Sprawę podobnie komentują dziennikarze i politolodzy.

 

Złote dziecko PiS

Bartłomiej Misiewicz stał się synonimem starego powiedzenia “mierny, bierny, ale wierny”. Mimo że nie posiada ani wykształcenia, ani doświadczenia zawodowego, jest nagradzany za wierność Macierewiczowi – mówią posłowie opozycji. – Jak na człowieka, który nie ma żadnego doświadczenia zawodowego i żadnego wykształcenia, to jest skandal, to pokazuje upadek i erozję PiS-u – mówi Mariusz Witczak. – W piątek premier mówiła o umiarze, a w tym samym czasie Misiewicz dostał nową pracę. To kwintesencja PiS, rozbijane limuzyny i pensja 50 tys. dla 26-latka bez kompetencji – podsumował Witczak.

Więcej niż prezydent i premier?

Sprawa, która tak bardzo zbulwersowała prezesa PiS, to informacja o zarobkach Misiewicza. Jak nieoficjalnie ustaliła “Rzeczpospolita”, 26-latek w nowej pracy miał otrzymywać wynagrodzenie sięgające 50 tys. zł – to o 15 tys. więcej niż dyrektorzy zarządzający. Ogromne zarobki były możliwe, ponieważ  Misiewicz nie podlegałby ustawie kominowej z 2016 roku, która miała obniżyć zarobki w państwowych spółkach. A to dlatego, że jest pełnomocnikiem zarządu.

Polska Grupa Zbrojeniowa zdementowała informację o kwocie. – Nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w Polskiej Grupie Zbrojeniowej wynosi 50 tysięcy złotych – poinformował w środę rzecznik państwowej spółki. Jednocześnie PGZ nie podało kwoty, jaką zarabiać będzie Misiewicz. Równie dobrze może to być więc kwota 48 czy 49 tys.

Taki zdolny, że aż strach

Wcześniej, zanim prezes PiS zawiesił Bartłomieja Misiewicza, posłowie PiS chwalili młodego kolegę z partii. – Jakby przeanalizować sukces zdolności wypromowania nazwiska Misiewicza, to Bartłomiej Misiewicz przejdzie do historii europejskiego PR – mówił kilka dni temu w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński. – Nie jestem zwolennikiem tego, żeby wyrzucić na zbity pysk, wszystko wskazuje na to, że zdolnego, młodego człowieka – mówił Brudziński. W podobnym tonie wypowiadał się Stanisław Pięta z PiS: – Bartłomiej Misiewicz to młody, zdolny człowiek, który pracuje po kilkanaście godzin dziennie w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Ciekawe, że tak zdolnego i mądrego Misiewicza inaczej ocenił prezes Kaczyński. – Misiewicz to wizerunkowy problem, który powinien zniknąć – mówił prezes PiS. Premier Beata Szydło mówiła nawet, że Misiewicz to temat zamknięty. A przecież musiała zdawać sobie sprawę, że Bartłomiej Misiewicz to duży wizerunkowy kłopot dla PiS. Dziś, już po zawieszeniu Misiewicza przez Kaczyńskiego, rzeczniczka partii Beata Mazurek mówiła, że czas, kiedy kto inny mógł podjąć taką decyzję, minął. Te słowa oczywiście kierowane były do Antoniego Macierewicza, który wbrew prezesowi nie “schował” Misiewicza, kiedy powinien to zrobić.

Na czym polegała siła Bartłomieja Misiewicza? Prawdopodobnie na bliskich kontaktach z Antonim Macierewiczem, który jest “ministrem ojca Rydzyka”.

Przyboczny Macierewicza

Bartłomiej Misiewicz trwał u boku Antoniego Macierewicza jeszcze zanim ten został ministrem. Być może to za tę wierność Macierewicz nagradza Misiewicza, nie pozwalając na pozbycie się młodego asystenta. Jeszcze gdy PiS było w opozycji, Misiewicz był asystentem posła Macierewicza, pomagał mu przy pracach w zespole smoleńskim. Po wygranych przez PiS wyborach Misiewicz został rzecznikiem MON. Czarne chmury zaczęły zbierać się nad nim po wejściu do centrum eksperckiego NATO, potem na jaw wyszły sytuacje, gdy wojskowi salutowali i oddawali ministerialne honory Misiewiczowi.

PiS postanowił Misiewicza schować; został wysłany na długi urlop. Miał też tworzyć portal o dezinformacji, aż do wczoraj, gdy miał rozpocząć pracę w PGZ. To drugi raz, gdy Misiewicz trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W zeszłym roku oddelegowano go do zarządu PGZ, ale po informacjach, że nie ma specjalnego kursu i wyższych studiów, musiał odejść.

Partyjna komisja

Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski należą do powołanej właśnie komisji ws. Bartłomieja Misiewicza. Komisja ma wyjaśniać “zarzuty formułowane wobec Bartłomieja Misiewicza, a także okoliczności powoływania go na pełnione funkcje”.

Jarosław Kaczyński powołał komisję i podpisał dokument ją powołujący osobiście.

Nieoficjalnie mówi się, że w czwartek o godz. 11 Bartłomiej Misiewicz ma stawić się przed komisją. Prezes Kaczyński wybrał do komisji partyjnej najwierniejszych z wiernych. Zarówno Marek Suski, jak i Joachim Brudziński są przy prezesie od zawsze. Mariusz Kamiński jako koordynator ds. służb specjalnych może sprawdzić i znaleźć wszystko. Sądząc po składzie komisji, na Misiewicza wyrok już zapadł.

Macierewicz na Nowogrodzkiej

W środę około godz. 16 na Nowogrodzką do siedziby PiS przyjechał Antoni Macierewicz, ale z dziennikarzami rozmawiać nie chciał. Po spotkaniu wypowiedziała się rzeczniczka PiS Beata Mazurek. – Odbyła się rozmowa, która dotyczyła Bartłomieja Misiewicza i informacji, o których dzisiaj pisały media. Jarosław Kaczyński wyraził swoje zdanie w tej sprawie – powiedziała PAP Mazurek.

Misiewicz poza PGZ

Po południu na stronach PGZ pojawiło się oświadczenie. Rzecznik konsekwentnie przez cały dzień nie odbierał telefonów. “Umowa o pracę pomiędzy Polską Grupę Zbrojeniową S.A. i panem Bartłomiejem Misiewiczem została rozwiązania za porozumieniem stron. (…) Rozwiązanie umowy o pracę nastąpiło na wniosek pana Bartłomieja Misiewicza, któremu nie przysługuje odprawa”.

Prezydent też potępia

Kilka godzin po słowach prezesa Kaczyńskiego głos zabrał prezydent Andrzej Duda. – Prezydent Andrzej Duda rozmawiał w sprawie Bartłomieja Misiewicza podczas wczorajszego spotkania w Pałacu Prezydenckim z panią premier, ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem, a także ministrem spraw zagranicznych Witoldem Waszczykowskim – poinformował szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski. – Prezydent w sposób stanowczy i jednoznaczny wyraził swoje krytyczne stanowisko w sprawie kariery Bartłomieja Misiewicza i jego nowej posady w Polskiej Grupie Zbrojeniowej – dodał Magierowski. Szkoda, że dopiero kilka godzin po słowach prezesa PiS.

– Już zresztą wcześniej prezydent mówił publicznie o swoich wątpliwościach co do kompetencji Bartłomieja Misiewicza – zaznaczył Magierowski.

Na początku lutego prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz mówił o Misiewiczu: – Kilka razy go widziałem. Jest to człowiek o silnej osobowości. Tak silnej, że niektórzy wojskowi przed nim drżą.

Zdjęcie główne: Bartłomiej Misiewicz, Fot. P. Tracz/KPRM

Reklama