Reklama

Izba Dyscyplinarna ma się rozprawić z niepokornymi sędziami. Do jej składu musieli więc zostać wybrani “sędziowie” pokorni wobec władzy. W tajnym głosowaniu, po tajnym przesłuchaniu, podczas posiedzenia zwołanego SMS-em, bez żadnej kontroli społecznej, bez żadnej kontroli instytucjonalnej – komentuje dla nas ekspresowy wybór sędziów do Sądu Najwyższego Maria Ejchart-Dubois, prawniczka z Komitetu Obrony Sprawiedliwości, prezes Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy. – Jeżeli prezydent podpisze nominacje przed upływem dwóch tygodni, które prawo przewiduje na złożenie odwołań tym kandydatom, którzy nie zostali wybrani, to złamie ustawę o KRS. To ma znaczenie również dla przyszłych orzeczeń SN, które będą obarczone tą wadą prawną – zaznacza.

JUSTYNA KOĆ: W ekspresowym tempie KRS wybrał 12 kandydatów na sędziów do nowej Izby Dyscyplinarnej. To nagłe przyśpieszenie nie stało się przypadkiem?

MARIA EJCHART-DUBOIS: W mojej ocenie to jest powód do bardzo poważnego niepokoju i refleksji, w jakim celu to wszystko się dzieje i dokąd zmierza. Dla mnie to oczywiste, że mamy tu do czynienia z nadużyciem władzy i to na skomplikowanym poziomie –

to wielopoziomowe łamanie prawa, które polega na bezprawnym tworzeniu instytucji, żeby doprowadzić do realizacji partykularnego celu, czyli dyscyplinarnego rozprawiania się z niewygodnymi sędziami. Mnie to przeraża.

Wśród kandydatów jest sześciu prokuratorów, część z nich to przyjaciele, znajomi obecnego ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. To zły znak?
Bardzo. Zawsze myślałam, że zostanie sędzią SN jest najwyższym awansem dla każdego prawnika, na pewno sędziego. To ukoronowanie drogi sędziowskiej. Chciałabym, żeby w SN zasiadali sędziowie z prawdziwego zdarzenia, najlepiej wykształceni, z największym doświadczeniem zawodowym, najlepsi. Sąd Najwyższy jest bardzo ważny. To najważniejsza instytucja w systemie wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście przejścia między zawodami prawniczymi są możliwe i się zdarzają, ale w tym wypadku jest to kuriozalne i jednoznaczne. Zresztą dopiero nowa ustawa o SN pozwoliła prokuratorom na kandydowanie do SN.

Reklama

Sam konkurs został zwołany z naruszeniem prawa przez organ, którego powołanie odbyło się z naruszeniem konstytucji.

Czego władza się boi, dlaczego te przesłuchania zostały utajnione?
Nie wiem, czy władza boi się czegoś, co mogło być na przesłuchaniu. Oczywiste dla wszystkich jest, że są to przesłuchania pozorne, ale czy to chciała ukryć ta władza – nie sądzę. Mam wrażenie, że ta władza nie boi się niczego. Pewnie chodzi o zmniejszenie kosztów tej procedury. Jawne przesłuchania odbyłyby się dużo większym kosztem i politycznym, i społecznym, dłużej by trwały. A tak można szybkimi krokami iść do przodu przy okrzykach sprzeciwu demokratycznej opozycji i społeczeństwa obywatelskiego, które w tym chaosie są ledwo słyszalne.

Nowa KRS potwierdziła tym działaniem, że jest ciałem całkowicie zwasalizowanym, partyjnym?
Oczywiście! Zresztą nowej KRS nie można nawet porównywać do poprzedniej. Wybór jej członków był niezgodny z konstytucją, dokonano go na zgliszczach instytucji, która działała zgodnie z prawem. Powołanie nowej KRS było jednocześnie zalegalizowaniem tego naruszenia ustawy zasadniczej, które polegało na przerwaniu konstytucyjnie określonej kadencji członków Rady. Wybór członków nowej KRS, na nowo ukształtowany w ustawie o KRS, a polegający na tym, że członków KRS wybierają politycy, a nie sędziowie, jest dla mnie dowodem na utratę atrybutu niezależności, który w przypadku tego ciała jest niezwykle ważny. Będąc samemu zależnym od władzy ustawodawczej i wykonawczej, nie można wybierać niezależnych sędziów, to jest niemożliwe.

Trzeba mieć głęboką swoją niezawisłość, żeby móc niezawiśle podejmować decyzje. Jak jest się zależnym, to wszystko, co się robi, będzie obarczone tym grzechem uległości.

Oczywiście już wcześniejsze zachowania członków nowej Rady dawały dowody na to, że rzeczywiście tak jest i nie tylko ich wybór był polityczny, ale również samo funkcjonowanie Rady jest bardzo polityczne. Niemniej to, co się stało w ostatnich dniach, jest potwierdzeniem braku niezależności nowej KRS i nie powinno nas już dziwić.

Polski rząd jest w permanentnym sporze z Komisją Europejską, czekamy na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE. Zachowanie KRS wskazuje, że nie będzie kompromisu w tej sprawie rządu z Europą?
Ewidentnie jest to wyścig z czasem. Nie wiem, czy Europa wygra ten wyścig.

Najgorsze, że bardzo trudno będzie to wszystko odkręcić.

Nawet jeśli orzeczenie TSUE będzie daleko idące i szerokie, a także, że wydane zostanie tzw. zabezpieczenie, to oczywiście zastana sytuacja w momencie wydania zabezpieczenia będzie mieć bardzo duże znaczenie. Gdyby zabezpieczenie zostało wydane dzisiaj, to być może tę dewastację wymiaru sprawiedliwości dałoby się zatrzymać, a wymiana kadr stałaby się niemożliwa.

Gdy już będą nowi sędziowie w SN, będzie trudniej. Zresztą nowi sędziowie nie są potrzebni tylko do tego, aby obsadzić Izbę Dyscyplinarną czy drugą nową Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale żeby zasilić pozostałe izby SN i to w znacznym stopniu, ponieważ są liczne wakaty. Przecież nie bez przyczyny prezydent nie powołał na sędziów kandydatów, którzy czekają na mianowanie od dwóch lat.

To wszystko spowoduje też liczne problemy prawne, np. takie: co zrobić z orzeczeniami wydanymi przez SN przy udziale nowych sędziów, które będą dotyczyły ludzkich spraw? Boję się myśleć, jaki chaos zapanuje i jak to później odkręcać.

Pytanie, czy w ogóle się da.
No właśnie. I ile pokoleń zajmie odkręcanie tej destrukcji…

Spodziewa się pani, że prezydent powoła sędziów równie szybko jak nowa KRS przeprowadziła konkurs?
Organizacje pozarządowe zaapelowały do pana prezydenta, aby tego nie robił. Znamy jednak możliwości pana prezydenta w tym zakresie, więc znowu nie powinniśmy czuć się zaskoczeni.

Musimy być jednak świadomi tego, że jeżeli prezydent podpisze nominacje przed upływem dwóch tygodni, które prawo przewiduje na złożenie odwołań tym kandydatom, którzy nie zostali wybrani, to złamie ustawę o KRS. To ma znaczenie również dla przyszłych orzeczeń SN, które będą obarczone tą wadą prawną.

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy zawiesił niektóre zapisy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym.
Po pierwsze, nie wyobrażam sobie, jak można orzec niekonstytucyjność tych przepisów. Po drugie, oznacza to konieczność zadania pytania do TSUE przez Trybunał Konstytucyjny. Zastanawiam się, czy minister to przemyślał.

Proszę zwrócić też uwagę, że sam przepis mówiący, że można wydać zabezpieczenie, nie jest kontrowersyjny konstytucyjnie, bo to jest oczywiste, że taka instytucja w prawie musi być. Natomiast z tego komunikatu rozumiemy tyle, że minister sprawiedliwości ma wątpliwości co do sposobu zastosowania tego przepisu, czyli do uchwały SN. Działanie nie podlega kontroli konstytucyjnej, tylko przepis.

Rozumiem, że nie spodziewa się pani niespodzianki w orzeczeniu TK, tym bardziej, że sędzia Przyłębska już dawno uznała, że polski system prawny nie przyznaje kompetencji do “zawieszenia stosowania przepisów” i w jej opinii działanie Sądu Najwyższego narusza przepisy konstytucji i Kodeksu postępowania cywilnego.
Ostatnie dwa lata nauczyły nas, że możemy spodziewać się wszystkiego.

Czym grozić będzie usunięcie nowej KRS z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa? Dlaczego nowa KRS to bagatelizuje?
Usunięcie nowej KRS z ENCJ to kolejny wyraz utraty zaufania do Polski i jej reform. Nie możemy tego bagatelizować. ENCJ wielokrotnie słała do Polski ostrzeżenia, że reformy, które przeprowadza rząd, mogą zagrażać niezależności wymiaru sprawiedliwości, tym razem powiedziała wprost:

nowa KRS stała się instrumentem władzy wykonawczej służącym do pozbawiania sędziów niezależności. Bagatelizowanie tego faktu oznacza niezrozumienie wagi i konsekwencji wykluczenia nowej KRS z ENCJ, które bez wątpienia szerokim echem odbije się w UE. Bez wątpienia dostrzeże to również TSUE.

Działa pani w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, angażuje się w walkę o wolne sądy. Czy wierzycie jeszcze, że uda się obronić polskie sądownictwo?
Działania na rzecz demokracji, praw człowieka i niezależności wymiaru sprawiedliwości są dziś naszym obywatelskim obowiązkiem, tak to postrzegam. Musimy mieć siłę, aby te działania prowadzić, bo nie ma innego wyjścia. Działamy zgodnie z własnym sumieniem, zgodnie z prawem i swoją wiedzą. Uważam, że to dziś rola prawników, a naszym obywatelskim obowiązkiem jest działanie i mówienie o tym, co się dzieje.

Nie boi się pani, że nowa Izba Dyscyplinarna albo inny organ zainteresuje się pani działaniem na rzecz obrony sądownictwa? Ta władza pokazała, że potrafi działać w myśl starej zasady “pokaż mi człowieka, a znajdę paragraf”.
Nie boję się, bo ja ani nikt z nas swoim działaniem nie narusza prawa. Nie mam katalogu swoich emocji strachu przed konsekwencjami działań zgodnych z prawem, które nikogo nie krzywdzą.

My domagamy się respektowania konstytucji, prawa, umów społecznych i międzynarodowych zobowiązań Polski, które Polska przyjęła na siebie dobrowolnie. To nie jest karalne.

Warto przypomnieć, że 1988 roku podczas spotkania wiedeńskiego Państwa Strony KBWE uzgodniły, że nie będą ścigać członków nawet nieformalnych grup działających, polskie władze w tamtym czasie szanowały te ustalenia.


Zdjęcie główne: Maria Ejchart-Dubois, Fot. YouTube/Wolne Sądy

Reklama

Comments are closed.