Zwycięstwo 3:0 nad Iranem zwieńczyło nie tylko Puchar Świata, lecz także morderczy sezon reprezentacyjny. Polska, prowadzona drugi rok przez Vitala Heynena, może postawić sobie za minione miesiące olbrzymi plus. Potwierdziła swoją mocną pozycję w światowej siatkówce.
Sukces czy niedosyt? Celem było złoto, lecz polscy siatkarze wracają z bodaj najdziwniejszego w historii siatkówki turnieju z brązowymi medalami. Doświadczenia z EuroVolley posłużą jednak i trenerowi, i zawodnikom w walce o najważniejszy cel – przyszłoroczne olimpijskie podium.
Reprezentacja Polski awansowała do półfinału Mistrzostw Europy w siatkówce. Podopieczni Vitala Heynena po spokojnym, choć przeciętnym meczu pokonali reprezentację Niemiec 3:0 i zagrają o finał ze Słowenią.
Z kompletem zwycięstw, jednym straconym setem i poczuciem siły Polacy zakończyli fazę grupową mistrzostw Europy. Dla podopiecznych Vitala Heynena EuroVolley dopiero się rozkręca. Czas na fazę pucharową turnieju – w 1/8 Polska zmierzy się z Hiszpanią.
Siatkarski maraton nie zwalnia tempa. Rozpoczyna się kolejny etap morderczego sezonu reprezentacyjnego. Po komercyjnej Lidze Narodów i kluczowych kwalifikacjach olimpijskich czas na grę o trofea – ruszają mistrzostwa Europy.
Polska nie jest sportowym supermocarstwem, z Igrzysk nie wraca z naręczem medali – może dlatego każdy triumf smakuje tak dobrze? Jak bardzo kibice głodni są sukcesów naszych sportowców, widać po euforycznych reakcjach na zwycięstwa Adama Małysza, Justyny Kowalczyk czy Anity Włodarczyk. W XXI wieku momenty radości sprawili nam też przedstawiciele sportów zespołowych.
Nie ma co się oszukiwać: przed kwalifikacjami trochę niepewności było. Niepotrzebnie. Polscy siatkarze udowodnili, że, jak to mistrzowie, gdy jest potrzeba, stają na wysokości zadania. W dobrym stylu, choć nie bez dawki emocji, rozwiali wszystkie wątpliwości i za rok powalczą o medale w Tokio.
Polskę bez cienia przesady można nazywać ważną siłą światowej siatkówki. Od momentu, gdy biało-czerwoni wrócili do grona faworytów wielkich imprez, zabrakło tylko jednego – medalu olimpijskiego. Aby zmienić to za rok w Tokio, trzeba wygrać trudny turniej eliminacyjny. W Gdańsku nie ma miejsca na pomyłkę.
Polscy siatkarze grali w ten weekend z Holandią, ale choć były to tylko sparingi, budziły zainteresowanie nie mniejsze, niż ważne mecze o stawkę. Oto bowiem, po latach oczekiwań, na parkiet wybiegł w biało-czerwonej koszulce Wilfredo León. I znów pojawiły się pytania: czy naturalizowany Kubańczyk powinien grać w polskiej kadrze? Moim zdaniem – tak.