To spór, który, poza kilkoma minipaństwami, wszędzie w Europie został rozstrzygnięty na rzecz liberalnych rozwiązań, z reguły w powojennym półwieczu – komentuje dla nas sprawę aborcji i zaostrzonych właśnie przepisów prof. Uniwersytetu Warszawskiego, politolog dr hab. Rafał Chwedoruk. I dodaje: – W długoterminowej perspektywie, ze względu na cywilizacyjne przemiany, można się tylko zastanawiać nad tym, kiedy i w jakim politycznym kontekście dojdzie do liberalizacji – dodaje. Pytamy też, dlaczego rządzącej większości nie spada poparcie, a także czy ruch Szymona Hołowni wywróci polską scenę polityczną. – Szymon Hołownia nie jest drugim Macronem i nie będzie pozyskiwał wyborców w poprzek głównych elektoratów. W jego programie prezydenckim niewiele w istocie było oferowane wyborcom bardziej socjalnym, a także bardziej konserwatywnym światopoglądowo, a cały jego wizerunek ukształtowany w kampanii wyborczej czyni go atrakcyjnym dla młodych wyborców o często nieokreślonych w poglądach – mówi nasz rozmówca
Wygląda to na to, że Jarosław Kaczyński postanowił wyprowadzić ludzi na ulice i skonfrontować się. Być może miał za dużo spokoju, a on lubi konfrontacje. Zresztą policja już 2 godziny przed publikacją jechała w stronę Trybunału, więc chyba wiedzieli o publikacji wcześniej. Przyznam, że obawiam się o to, co się stanie. Kobiety, dziewczyny nie mają teraz wyboru, bo to jest ten moment, który zamyka wszelkie możliwości aborcyjne dla Polek – komentuje dla nas na gorąco opublikowanie uzasadnienia do orzeczenia Trybunału Przyłębskiej w sprawie zakazu aborcji dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – To specjalne wyciągnięcie ludzi na ulice i sprowokowanie, a przyczyn jest sporo. Myślę, że to przede wszystkim sprawa szczepionki, bo nawet do elektoratu PiS-u przebija się, że to wszystko jest pic na wodę, że zapisują starszych na szczepienie na zeszyt, że wysyłają na szczepienie 150 km dalej.
Cała polityczna gra Kaczyńskiego jest próbą doprowadzenia do tego, aby w Polsce było jak na Węgrzech. Aby najsilniejsza centrowa formacja opozycyjna, jaką jest PO, została zniszczona, a opozycja składała się – jak na Węgrzech – z kilku konkurujących ze sobą i pokłóconych wzajemnie formacji, od „czystej lewicy” po „czysty narcyzm” – pisze Cezary Michalski. Narcyzi i idioci (w opozycji, wokół opozycji, w mediach) Kaczyńskiemu w realizacji tego planu pomagają.
Kościół naciskał konsekwentnie na kwestię aborcji, a Trybunał Konstytucyjny zawsze w tej sprawie współpracował z Kościołem. Świetnie widać to na przykładzie chociażby Trybunału prof. Zolla, który sam chwalił się w latach 90. w kręgach kościelnych, że może uda mu się ograniczyć w Trybunale dostępność aborcji z przyczyn społecznych. I udało się. To zblatowanie z lat 90., kiedy to przeprowadzono, trwa do dziś. I Strajk Kobiet dostrzegł, kto pociąga tak naprawdę za sznurki. Dlatego mamy protesty przed kościołami. W islamskich krajach autorytarnych rządzą najwyżsi duchowni, oni o wszystkim decydują i nie ma po co chodzić do szefa rządu. Podobnie u nas, nie ma po co chodzić do pani z TK, trzeba iść do ajatollaha – mówi nam prof. Tadeusz Bartoś, filozof, publicysta, autor m.in. książek Jan Paweł II. Analiza krytyczna (2008) czy ostatnio wydana Klątwa Parmenidesa. I dodaje: – W Polsce państwo jest ostatnią deską ratunku dla hierarchów. To niezbędny im parasol ochronny. Biskupi ze swojej strony będą tworzyć komisje, będą przepuszczać przez takie komisje m.in. kardynała Dziwisza, może go nawet za coś upomną i będą tworzyć pozorne systemy rozliczania i oczyszczania.
Zawetowanie budżetu UE to próba obrony bezkarności PiS-u, a nie suwerenności Polski – pisze Cezary Michalski. Polska bez praworządności to Polska, w której marionetki Kaczyńskiego i hejterzy Ziobry są sędziami sądów wszystkich szczebli – od Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego po sądy rejonowe i okręgowe. I wszędzie tam zwalniają od odpowiedzialności Kaczyńskiego, Morawieckiego, Sasina, Szumowskiego, a także każdego członka PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia Gowina, który nadużyje władzy czy będzie uwłaszczać się na publicznym majątku.
Hasło „Wyp…!” jest skierowane do władzy, do PiS-u, nikt normalny nie powie, że do całej klasy politycznej, do opozycji, KO czy PSL. Adresat jest wyraźnie określony. Zatem mamy polityczną konfrontację liberalno-lewicowej młodej Polski z nacjonalistyczno-klerykalną stetryczałą ekipą pod wodzą znanego weterana z Żoliborza – mówi nam prof. Janusz A. Majcherek, filozof i socjolog. – Stan wyjątkowy jest możliwy, tylko że rewolucje nie przejmują się stanami wyjątkowymi, zarządzeniami porządkowymi. Rewolucja, gdy wybuchnie, nie zatrzyma się dlatego, że ktoś wydał jakiś dekret – podkreśla
Większość ludzi protestujących akceptuje „prywatną” religijność, ale nie państwową – pisze Janusz Palikot, filozof, przedsiębiorca, były polityk. Kościół stał się, tak jak każda władza, obciachowy dla pokolenia, które się urodziło w wolnej Polsce i zostało ukształtowane przez jej edukację (w tym lekcje religii), ale też świat Internetu, podróży po Europie, liberalnej kultury w Unii Europejskiej.
Jarosław Kaczyński stanowi dziś największe zagrożenie dla polskiego państwa. Jego dalsze rządy to gwarancja piekła kobiet i piekła Polaków – pisze Cezary Michalski. Jedynym sensownym postulatem obecnych protestów jest i powinno być jak najszybsze odsunięcie od władzy Jarosława Kaczyńskiego. Spory pomiędzy protestującymi, spory pomiędzy różnymi środowiskami opozycji, spory pomiędzy Polkami i Polakami o to, czy bronić aborcyjnego kompromisu, czy zliberalizować ustawę antyaborcyjną, są bezzasadne, dopóki Kaczyński rządzi Polską. Osłabiają tylko i dzielą protest, ograniczają jego zasięg i skuteczność.
Nad trwaniem tego kryzysu wewnątrz obozu władzy nikt już chyba nie panuje. Mam wrażenie, że nasz Breżniew się odkleił od rzeczywistości i może to mieć przyczyny bardziej niż polityczne. Skłaniają mnie do takiego twierdzenia dwie rzeczy. Po pierwsze przemówienie „z bunkra”, gdzie główną rolę grały jego dłonie, a on sam wyglądał jakby wprowadzał stan wojenny. Po drugie świadczy o tym fakt, jak się „odpalił”, mówiąc kolokwialnie, podczas 3-minutowego przemówienia w Sejmie, gdzie stracił nad sobą panowanie – mówi nam prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Koncepcja weberowska zakłada, że to państwo ma monopol na przemoc, a tu państwo wyzbywa się tego i mówi: bierzcie sprawy w swoje ręce. To jest haniebne i straszne. To jest wezwanie do walk ulicznych, a przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaka będzie dynamika tych starć. To mogą być siniaki i otarcia, ale też może się skończyć śmiercią ludzi i za to wszystko będzie odpowiedzialny wicepremier Kaczyński. To koniec państwa, a przecież miało ono wstawać z kolan i dokonać przezwyciężenia imposybilizmu i miało być silne wobec silnych i słabe wobec słabych. Abdykowało i powiedziało: bijcie się – dodaje nasz rozmówca
To jest strategia na zastraszenie społeczeństwa, nie tylko tych, którzy wychodzą i protestują, ale też tych, którzy zastanawiają się, czy do tych protestów się przyłączyć. To świadome działanie, aby podnieść koszty uczestnictwa w protestach, a przez to próba zmniejszenia skali protestów. Ich skala przeraża władzę, a im mniej protestujących, tym łatwiej się z nimi rozprawić – ocenia dla nas głęboki kryzys w Polsce po wyroku Trybunału Przyłębskiej nt. aborcji dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. Pytamy o możliwe scenariusze, przyczyny, a także o Ogólnopolski Strajk Kobiet, który głośno mówi o swoich postulatach. – Do tej pory jednych bolało bardziej to, co się stało z TK i SN, drugich nagonka na LGBT. Strajk Kobiet te kwestie połączył i opozycja powinna wyciągnąć z tego wnioski. Być może powinna mówić innym językiem, bo od polityków wymaga się czegoś innego, niż od liderów ruchów protestu, ale sama treść postulatów powinna stać się abecadłem opozycji – podkreśla