Solidarna Polska okazuje się nie tylko politycznym, ale też gospodarczym szkodnikiem. To już nie tylko walka z sądami Unii Europejskiej, Komisją Europejską, opozycją, ale też i z prezydentem, i premierem. Łączne kary za nieprzestrzeganie wyroków TSUE przekroczyły już miliard złotych – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. I dodaje: – Szymon Hołownia powinien pamiętać, że Orbán po kolejnych wygranych wyborach zmienił ordynację wyborczą i posłowie wybierani są w dużej części w okręgach jednomandatowych, wyznaczonych tak, aby preferować rejony, gdzie dominują wyborcy Fideszu. Zatem jeśli Hołownia chce odwoływać się do wyborów węgierskich, to musi brać pod uwagę, że za chwilę PiS może wprowadzić podobną ordynację
Nikt nam nie zagwarantował, że musimy mieć demokrację liberalną w stylu Francji czy Niemiec. Wolne wybory są również w Moskwie i Mińsku, a także w Ankarze. My też możemy żyć w demokracji, która spełnia tylko częściowo warunki systemu demokratycznego. Nikt nie powiedział, że musimy należeć do tego ekskluzywnego klubu demokracji liberalnych, do którego część polityków chciała należeć. Wygląda na to, że to jest trudniejsze niż nam się wydaje – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. I dodaje: – To w PRL tuż przed świętami Bożego Narodzenia podejmowano decyzje, które przekładały się na protesty społeczne. Nie przypadkowo właśnie wtedy wprowadzono podwyżki cen w grudniu 1970 czy stan wojenny w grudniu 1981. Nie przez przypadek rok temu w grudniu mieliśmy duże demonstracje w sprawie aborcji. A przecież w ostatniej chwili przesunięto (nie wiadomo na jak długo) orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące ograniczenia dostępu do informacji publicznej
Staliśmy się jak wyprani ze zdolności do reagowania na to, co się dzieje wokół nas. Co z tego, że czeka nas kolejna fala zgonów? W większości godzimy się z tym, jak i z innymi sprawami, które jeszcze 10 lat temu wywoływałyby powszechne oburzenie. Mam wrażenie, że wracamy do sytuacji z PRL, kiedy byli bezradni obywatele, którzy mogli najwyżej zadbać o swoje sprawy w małych kręgach prywatności – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas
Moim zdaniem jesienią czeka nas kolejny ekspres legislacyjny. To mogą być ostanie chwile, kiedy dysponując kruchą większością rządząca partia będzie chciała osłabić kolejne instytucje kontrolne: zlikwidować lub kontrolować TVN, rozszerzyć kontrolę nad innymi mediami, uzależnić szkoły od rządowych kuratorów, zreorganizować sądy uzależniając miejsca pracy sędziów od decyzji ich przełożonych, osłabić samorządy czy spacyfikować Najwyższą Izbę Kontroli. Dzisiejsze głosowanie pokazało, że partia rządząca może liczyć na 228 głosów (223 posłów klubu PiS, 3 posłów Kukiz ’15, a także na dwóch posłów niezrzeszonych). W odwodzie pozostaje 3 posłów PiS, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu. To razem tylko 231 głosów. Trzeba się więc spieszyć – mówi nad dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. I dodaje: – Przyznam z przykrością, że takie przypadki pamiętam z wczesnych parlamentów ukraińskich, kiedy dziwiliśmy się, że poseł może zmienić ugrupowanie za określoną rekompensatę finansową. Wtedy moi znajomi z Ukrainy uważali, że takie zachowania nie mogą pojawić się w Polsce. Dziś zapewne są odmiennego zdania
W naszych badaniach opinii publicznej, przeprowadzonych przez Centrum Studiów nad Demokracją, Społeczeństwem Obywatelskim i Elitami Politycznymi Collegium Civitas, widać, że wyborcy PiS są coraz bardziej osamotnieni w opiniach. W poglądach na funkcjonowanie demokracji nawet odstają od tych, którzy deklarują, że nie pójdą do wyborów, nie mają swojego kandydata, nie mówiąc już o wyborcach partii opozycyjnych – mówi dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. I dodaje: – Sądzę, że ta przepaść pomiędzy PiS i jego wyborcami a całą resztą jeszcze się pogłębia. To wyraźny sygnał, że PiS nie może liczyć na dodatkowych wyborców. W przypadku polityków kierunek jest wręcz odwrotny, coraz częściej chcą opuszczać partię, niż do niej dołączać
Raport NIK pokazuje problem znacznie wykraczający poza rozgrywki wewnątrz obozu władzy. To znakomita ilustracja, dlaczego niezależne instytucje kontrolujące władze są niezbędne dla funkcjonowania demokracji – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Czy partie potrafią wczuć się w postcovidowe emocje? Ten, kto pierwszy odkryje te emocje i zaproponuje wiarygodną reakcję, zyska znaczące poparcie społeczne – podkreśla nasz rozmówca
Jak słucha się Adama Bielana, widać wyraźnie, że chodzi tu o przejęcie władzy w partii. Podobno trzy lata temu odwołano prezesa, a poseł Bielan dopiero teraz się zorientował, że coś jest nie tak. To kabaret – mówi nam dr Robert Sobiech, dyrektor Instytutu Polityk Publicznych Collegium Civitas. I dodaje: – Teraz są media, za chwilę już słychać, że będzie skok na samorząd, likwidacja województwa mazowieckiego, przesuwanie niepokornych sędziów do innych miejscowości w ramach planowanej reorganizacji sądów. Tych pomysłów partia rządząca ma sporo i pytanie, czy jeden z koalicjantów będzie miał na tyle silną pozycję, aby te najbardziej radykalne pomysły zablokować.
Czy to, co się dzieje, zaszkodzi rządowi, jest bez większego znaczenia, bo nawet jak zaliczy 10-punktowy zjazd poparcia, to i tak będzie rządził. Rząd ma przed sobą 3 lata rządzenia przy bardzo niewielkich szansach opozycji na zmianę tego stanu rzeczy – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Apele o współpracę z opozycją będą tylko zabiegiem PR, jeśli nie zmieni się sposób stanowienia prawa. Jeżeli zaprasza się opozycję do współdziałania, to nie można przekazywać projektu ustawy, zawierającej ważne zmiany, wieczorem i domagać się, aby następnego dnia opozycja głosowała za. Grozi to także wprowadzaniem nieprzemyślanych zmian. Mam poważne obawy, że w miejsce rzeczowej analizy i wykorzystania rad ekspertów walka z pandemią będzie rozgrywała się przede wszystkim w sferze propagandy – podkreśla
Nasiliła się rywalizacja między PiS a Solidarną Polską w dużej mierze dlatego, że obie siły wiedzą, że są na siebie skazane. Wygląda na to, że nie wypali wariant z dokooptowaniem jakichś posłów, nie ma też szans na wariant z PSL. To wygląda na małżeństwo, które jest na siebie skazane, bo nie ma się gdzie wyprowadzić. Ale od czasy do czasu jeden z małżonków będzie otwierał okna, żeby publiczność słyszała, że nie jest związek idealny – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Pierwsze prawdziwe zderzenie nastąpi, jeśli PiS zrealizuje swój pomysł 5 punktów ustawy o ochronie zwierząt. To dla elektoratu wiejskiego jest rzeczywiście cios i nie chodzi tylko o zwierzęta futerkowe, ale przede wszystkim o psy na łańcuchach, bo rolnicy w odróżnieniu od mieszkańców miast traktują zwierzęta instrumentalnie – dodaje
Trzaskowski był posłem, europosłem, ministrem, prezydentem stolicy. Takie kompetencje i doświadczenie ma mało który polityk. Wśród innych kandydatów nie ma osób o podobnych osiągnięciach. Problem leży gdzie indziej – o ile Trzaskowski wygrałby zapewne we wszystkich wyborach, w których braliby udział mieszkańcy miast dużych i średnich, to jego dokonania i sylwetka może nie przekładać się na oczekiwania ludzi mieszkających na wsi i w małych miasteczkach – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Dziś już nie ma dylematu, czy do tych wyborów należy pójść, i Rafał Trzaskowski może od razu przystąpić do zbudowania poparcia zapewniającego wejście do II tury, a w perspektywie do zyskania poparcia wyborców pozostałych partii opozycyjnych, niezbędnego do wygrania wyborów – dodaje