Przeciwnicy wołają: to absurd. Zwolennicy: spalony to spalony. Po serii goli, które zostały w meczach Premier League anulowane po wyłapaniu przez sędziów VAR minimalnych, centymetrowych spalonych, rozgorzała nowa, gorąca dyskusja na temat zasadności używania wideoweryfikacji. System miał pomóc w pozbyciu się z futbolu kontrowersji, a wprowadził nowe problemy.
Ostatnie dni były udane dla kibiców Liverpoolu. Najpierw cieszyli się z powiększenia przewagi w lidze nad Manchesterem City, potem świętowali awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a przed samym weekendem usłyszeli wiadomość, która z pewnością stała się pretekstem do toastów w liverpoolskich pubach. Klub ogłosił przedłużenie umowy z Jurgenem Kloppem. Niemiec pozostanie u sterów The Reds do 2024 roku.
Choć nie minęła jeszcze nawet połówka sezonu, a jego morderczy etap świąteczno-noworoczny dopiero się zbliża, to po niedzielnym meczu chyba każdy – nawet najbardziej ostrożny – kibic The Reds pomyślał: „Czy to wreszcie ten sezon?”. Liverpool rozprawił się ze swoim największym rywalem, Manchesterem City, i w walce o tytuł ma nad nim już 9 punktów przewagi w tabeli.
Głosów i opinii kibiców jest całe mnóstwo – w domach, na stadionach, w pubach. Niestety, nie wydaje mi się, że usłyszę jakieś zakulisowe smaczki czy rzeczową analizę od gościa takiego jak ja – kibica, który akurat w powyższych przypadkach jest postacią medialną, a sport na poziomie profesjonalnym zna tylko z kanapy, sprzed telewizora – pisze Paweł Jędrusik z redakcji sportowej wiadomo.co.
Przedsmak nowego sezonu Premier League mogliśmy poczuć na tydzień przed jego startem. W tradycyjnym spotkaniu o Tarczę Wspólnoty spotkały się Manchester City i Liverpool, a już po kilku akcjach pomyślałem: ile można na było na ciebie czekać, liga angielsko? Jak świetnie było patrzeć na ten rozmach, akcje, walkę i szybkość w rozegraniu, wie tylko ten, kto przez ostatnie tygodnie karmił się wyłącznie Ekstraklasą – pisze Paweł Jędrusik z redakcji sportowej wiadomo.co