Aleksander Hall: Jeśli PiS przegra minimalnie, może nie uznać wyborów

Polska dyplomacja, jeśli to słowo jeszcze cokolwiek znaczy, nie wykazała tu należytej staranności czy czujności w stosunkach z Izraelem, które są obciążane zaszłościami, obopólnymi pretensjami i olbrzymim przewrażliwieniem Izraela, zwłaszcza że w tej chwili na czele rządu izraelskiego stoi polityk ultranacjonalistyczny. Na pewno w tej sprawie polska polityka zagraniczna nie wykonały pracy, którą powinna. Sama sprawa roszczeń powinna zostać zamknięta, natomiast reakcja Izraela jest stanowczo przesadzona, żeby nie powiedzieć niewłaściwa – mówi nam Aleksander Hall, były opozycjonista, minister w pierwszym niekomunistycznym rządzie Mazowieckiego, prof. Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. I dodaje: – Polska przypomina coraz bardziej PRL, gdzie była jednolita władza znajdująca się w budynku na rogu Al. Jerozolimskich i Nowego Światu, tzw. białego domu, siedziby PZPR. Teraz został on tylko zastąpiony przez budynek na ulicy Nowogrodzkiej. Sam mechanizm władzy jest także bardzo podobny. Partia panuje, rząd wykonuje, a numerem jeden jest pierwszy sekretarz rządzącej partii. Tym sekretarzem oczywiście jest prezes PiS, a rolę biura politycznego spełnia komitet polityczny PiS

Czytaj dalej

Krzysztof Łoziński: To już nie burdel, to dyktatura

O tym, co jest prawem, decyduje premier na polecenie wicepremiera, olewając Sejm i prezydenta. Decyduje publikując, lub nie, akty prawne i bezprawne po uważaniu (i to nie swoim) – pisze Krzysztof Łoziński. Jeżeli ktoś jeszcze uważa, że to jest demokracja, to chyba ma problemy z racjonalnym myśleniem.

Czytaj dalej

Jan Lityński: To nie były uczciwe wybory

Ludzie się zmieniają, być może prezydent Duda, wiedząc, że nie może wziąć udziału w następnych wyborach, zrozumie, że bycie prezydentem Polski to tak duży zaszczyt, że warto myśleć wówczas samodzielnie. Sądzę jednak, że to życzenie niemalże pobożne, bo ostatnie 5 lat rządów Andrzeja Dudy to 5 lat niszczenia Polski – mówi nam Jan Lityński, działacz opozycji demokratycznej w latach PRL, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Konwencja stambulska niczego Polsce nie narzuca, ale ustawia postępowanie w przypadku przemocy. Dotychczas nikomu to nie przeszkadzało. Po prostu po wyborach władza znajduje sobie kolejnego wroga, bo bez tego nie umie żyć. To jest LGBT albo gender, bo ta władza musi być w konflikcie – dodaje

Czytaj dalej

Prof. Chwedoruk: Z perspektywy obywatela będzie źle

Być prezydentem w kontekście tego, co może się zdarzyć nie tylko w Polsce, ale i na świecie, może być bardzo trudne. Można zatem powiedzieć, że wynik wyborów, jeśli odbędą się w najbliższym czasie, jest raczej rozstrzygnięty, ale polska polityka w obliczu światowego kryzysu gospodarczego, pandemii i wyborów w USA może być mocno niestabilna, dużo bardziej niż w ostatnich latach – mówi nam prof. UW Rafał Chwedoruk, politolog. – Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w takiej sytuacji lepsze są wybory, które są Wielką Improwizacją, czy też lepszy jest brak wyborów i Wielka Improwizacja ustrojowa. Diabelska to zaiste alternatywa, ale nieuchronna – dodaje. – Z perspektywy politologa być może będzie ciekawie w najbliższych latach, ale boję się, że z perspektywy przeciętnego obywatela będzie bardzo źle – podkreśla

Czytaj dalej

Gajdziński: Patriotyzm spuszczony ze smyczy

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień – pisze Piotr Gajdziński

Czytaj dalej

Cezary Michalski: Dyktatura chłopców

Klasyka polskiej prawicy to stadka efebów noszących teczki za Jarosławem Kaczyńskim i Markiem Jurkiem w korytarzach Nowogrodzkiej czy Sejmu. Wszyscy traktujący politykę w demokratycznym kraju jak zabawę w wojnę, zabawę w heroizm. Do tego podkreślanie swego uwielbienia dla „heroicznych militarnych cnót” przez ludzi, którzy nie weszliby bez windy na drugie piętro – pisze Cezary Michalski. Otóż jest się czego bać. Wszystkie autorytarne dyktatury nowoczesności były właśnie dyktaturami niedojrzałych chłopców, były „rewolucjami młodych”, „pokoleniowymi buntami” skierowanymi przeciwko „nudnym elitom dojrzałych mieszczan, którym wystarcza codzienność i praca”.

Czytaj dalej

Niewinni mają się czego bać

W ostatnich dniach, przy okazji ujawnienia zakupu przez polskie służby programu Pegasus, politycy PiS kilkakrotnie powtórzyli największe kłamstwo wszystkich dyktatur: „Niewinni nie mają się czego obawiać”. Otóż nie. Niewinni mają czego się bać i to nie tylko z powodu tego programu. Mają czego się bać z powodu samego mechanizmu funkcjonowania dyktatury – pisze Krzysztof Łoziński

Czytaj dalej

Prof. Zbigniew Mikołejko: Przerażające rozlewisko kłamstwa

Zaciera się w masowej kulturze ponowoczesnej tradycyjne pojęcie dobra i zła – coś, co mieściło się w przedwojennej zasadzie przyzwoitości, do czego wracał Bartoszewski, mówiąc, że „warto być przyzwoitym” – mówi nam prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, eseista, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Pytamy o kłamstwo w … Czytaj dalej

Tomasz Jastrun: Mamy wstawanie z kolan, ale jesteśmy bez portek

Kiedy próbowałem skończyć z własnym pesymizmem, w końcu przecież zrobiliśmy wielki skok cywilizacyjny, mamy nagle zapaść, okres smuty. A już się wydawało, że jesteśmy bezpieczni. Najwięksi pesymiści nie mogli przewidzieć, że to przybierze taki obrót. Chociaż teraz przypominam sobie, że w pierwszych dniach po przejęciu władzy przez PiS w jakimś programie telewizyjnym powiedziałem, że oni … Czytaj dalej

Sławomir Sierakowski: Imperium zła Kaczyńskiego i cała reszta

To, co się udało przez ostatnie 25 lat, jest naprawdę wyjątkiem, nawet na tle międzywojnia. Ostatnie takie wzbicie się do góry to już nawet nie było uchwalenie Konstytucji 3 Maja, bo wtedy było już za późno. Ale to był ruch egzekucyjny w połowie XVI wieku, który gdyby się udał, mogłoby nie być rozbiorów i upadku cywilizacyjnego Polski. Przez to powstał ten typ nacjonalistyczno-katolickiej świadomości, który nie pozwala nam się rozwijać, nawet gdy dobrze zaczniemy, jak po 1989 roku. Ja wiem, jak to brzmi, i że ludzie takie rozważania w dupie mają. Tylko że później przychodzi PRL i wtedy jest wielki żal i cierpienie, że jest bieda i zacofanie. Ale do walki garnie się niewielu. Dziś ci, co się wtedy garnęli, to nie był Jarosław Kaczyński, ani Stanisław Piotrowicz, ale Michnik, Borusewicz, Rulewski, którzy dziś są najbardziej lżeni. To jest chora zamiana ról – mówi w rozmowie z wiadomo.co Sławomir Sierakowski, publicysta, socjolog, redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”. I dodaje: – Szkoda gadać. Trzeba działać.

Czytaj dalej