Możemy się oszukiwać i zaklinać rzeczywistość, ale mamy w Polsce stan wojny domowej. Na razie „zimnej”, ale od prawdziwej wojny dzieli nas bardzo niewiele. Sytuacja jest tym bardziej niebezpieczna, że politycy obozu władzy albo nie dostrzegają stanu wrzenia, albo lekceważą go i próbują wygrać dla siebie – pisze Piotr Gajdziński
W funkcjonowaniu państwa można wyróżnić cztery poziomy: państwo stabilne, które normalnie funkcjonuje, państwo w kryzysie, kiedy coś złego się dzieje i rolą władzy jest rozładowanie tego kryzysu, poziom trzeci to państwo w konflikcie, gdzie władza absolutnie powinna deeskalować konflikt, i potem już tylko istnieje czarna dziura, przepaść, upadek państwa. Moim zdaniem my dziś jesteśmy na poziomie między kryzysem a konfliktem i maszerujemy niestety dalej w stronę konfliktu – mówi nam gen. Stanisław Koziej, b. szef BBN, jeden z sygnatariuszy listu generałów i admirałów, w którym apelują o uspokojenie nastrojów i przestrzegają przed rozwiązaniami siłowymi. – W tym miejscu apeluję do moich młodszych kolegów w mundurach, aby nie występowali przeciwko państwu, bo to cywile muszą znaleźć rozwiązanie tego kryzysu i nie dopuścić do konfliktu. Jeżeli władza jest nieudolna, nie radzi sobie, jeżeli w złym kierunku prowadzi państwo, to cywile powinni zmienić taką władzę, to rola suwerena, nie struktur siłowych państwa demokratycznego – dodaje
Hasło „Wyp…!” jest skierowane do władzy, do PiS-u, nikt normalny nie powie, że do całej klasy politycznej, do opozycji, KO czy PSL. Adresat jest wyraźnie określony. Zatem mamy polityczną konfrontację liberalno-lewicowej młodej Polski z nacjonalistyczno-klerykalną stetryczałą ekipą pod wodzą znanego weterana z Żoliborza – mówi nam prof. Janusz A. Majcherek, filozof i socjolog. – Stan wyjątkowy jest możliwy, tylko że rewolucje nie przejmują się stanami wyjątkowymi, zarządzeniami porządkowymi. Rewolucja, gdy wybuchnie, nie zatrzyma się dlatego, że ktoś wydał jakiś dekret – podkreśla
Rosja ma strategiczny cel, jakim jest niedopuszczenie, aby kolejne państwo poradzieckie przesunęło się w kierunku Zachodu. Nie mówię nawet o westernizacji Białorusi, ale o odpływaniu ze strefy wpływów Kremla – mówi nam dr hab. Maciej Raś, politolog z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW. – Na Kremlu zdają sobie sprawę z tego, że model Łukaszenki się wyczerpuje. Bez wątpienia Rosja szukała i szuka kogoś w otoczeniu Łukaszenki, kto mógłby go zastąpić, oczywiście będąc przynajmniej tak samo prokremlowski, a najlepiej jeszcze bardziej – dodaje
Dziś ktoś, kto robi skrajne pod względem prymitywizmu maseczki za 25 złotych, zarobi majątek. Przyjdą tacy ludzie. W Polsce nie ma starych pieniędzy, ale w Ameryce są. Stare pieniądze padną, nowe pieniądze przyjdą. To jest właśnie wielka zmiana społeczna. A nowi ludzie to są jednak zawsze trochę barbarzyńcy – mówi w rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem prof. Marcin Król, filozof, historyk idei, publicysta. – Ujawni się pewien stopień ukrytego barbarzyństwa. Będą więc nowi barbarzyńcy i ludzie niepotrzebni, którzy nie znajdą nowej pracy, nawet gdy minie zaraza – dodaje
Co dla mieszkańców państw w obrębie kultury euroatlantyckiej – u schyłku drugiej dekady XXI wieku – może znaczyć termin kontestacja? Najczęściej kojarzy się ją z jakimś rodzajem oporu, protestu i sprzeciwu, działaniem politycznie zaangażowanym. A jak zmieni się nasze pojęcie tego zjawiska, gdy włączymy je do rozważań dotyczących kontemplacji? – pisze Krzysztof Lindstedt
Rośnie generacja analfabetów nie tylko intelektualnych, ale społecznych i moralnych – mówi w rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem prof. Marcin Król, filozof, historyk idei, publicysta. – PiS trafił nie tyle na dobrą koniunkturę gospodarczą, ile mentalną Polaków. Dwadzieścia lat temu, kiedy wykształcenie, wiedza, czytanie itd. były ambicją powszechną, nie miałby takich szans. Obecnie trafił na pierwszy rzut zaniedbanej generacji, która nie ma żadnych ambicji – dodaje. – Nie gardzę prostym człowiekiem, znam ich zresztą bardzo wielu. Uważam tylko, że oni się zmienili. Przestali dążyć do czegokolwiek poza osiągnięciem statusu finansowego – podkreśla. – Rośnie nowe zjawisko. Co pewien czas cywilizacje padały pod naciskiem barbarzyńców, którzy przyjeżdżali z zewnątrz. Teraz jest inaczej. Ci barbarzyńcy są wśród nas – z nas – i niszczą nas od wewnątrz – mówi także
Uważam, że to się musi skończyć gwałtownym przełomem, daj Boże, aby nie krwawym, bo nie ma możliwości, by skończyło się na miękko. Tak jak Gombrowicz mówił, że w Polsce wszystko zawsze jest jajkiem na miękko, tak tu się jajka na miękko nie uda zrobić. Ludzie PiS będą musieli odejść co najmniej z krzykiem – mówi prof. Marcin Król, filozof, historyk idei, publicysta. W rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem wyjaśnia także, czym jest tyrania większości i dlaczego rządy PiS są pierwszym takim przypadkiem w historii. – Jest banalna okoliczność, która może mieć wpływ na przyszłość – kłopoty tyrana, który w każdej tyranii jest w pewnym sensie nieodtwarzalny – mówi m.in. nasz rozmówca.
Minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie legalności wyboru trzech sędziów. Chodzi o Stanisława Rymara, Piotra Tuleję i Marka Zubika, wybranych w 2010 r. Z uzasadnienia wniosku wynika, że rzeczona uchwała „narusza zasadę indywidualnego wyboru sędziego Trybunału”. – To rewolucja, która skończy się jakąś formą rozwiązania siłowego – mówi nam w gorącym komentarzu były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.
W oczywisty sposób złamali przepisy, nie dopuścili opozycji do głosu, złamali wszelkie normy. To są symboliczne akty przemocy, nie wiadomo, kiedy się przerodzą w realne akty przemocy. Ale, niestety, obawiam się, że jesteśmy na najlepszej drodze – mówi wiadomo.co Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego