Posłowie Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w Narodowym Banku Polskim. Tym razem ma chodzić o kierowanie do rad nadzorczych instytucji finansowych osób, które nie spełniają podstawowych kompetencji określonych przez UE. – Do tej pory nie znamy kompetencji pań, które w tej instytucji zasiadają – mówił w Sejmie Jarosław Urbaniak z PO.
NBP pod rządami Adama Glapińskiego stoi na głowie, struktura wynagrodzeń stoi na głowie – mówią politycy PO. Narodowy Bank Polski opublikował w środę na swojej stronie internetowej informacje o wysokości wynagrodzeń kadry kierowniczej w 2018 roku. Okazało się, że dyrektorka departamentu komunikacji i promocji, Martyna Wojciechowska, zarabia miesięcznie prawie 50 tys. zł. Posłowie domagają się, aby zwróciła pieniądze otrzymane w ciągu ostatnich 3 miesięcy. – Nie radzi sobie z największym kryzysem wizerunkowym w NBP. Te pieniądze po prostu jej się nie należą – tłumaczy posłanka Marta Golbik.
Pani Martyna Wojciechowska nie zarabia na pewno 65 tys. zł – poinformowała na konferencji prasowej Ewa Raczko, zastępca dyrektora Departamentu Kadr NBP, ale ile zarabia – nie podała. Ta odpowiedź jest niesatysfakcjonująca – mówią jednym głosem posłowie PiS-u i opozycji. – PiS chciałoby poświęcić Glapińskiego. Gdyby to było w mocy Kaczyńskiego, to Glapiński już nie byłby prezesem, a pani Wojciechowska już nie byłaby na stanowisku, na którym zarabia prawdopodobnie 65 tys. zł, tyle tylko, że taki psikus historii – stanowisko, na które został wybrany Glapiński, jest nieusuwalne – komentuje dla nas kontrowersje wokół NBP politolog dr Marek Migalski.