Reklama

W styczniu 2016 miał zacząć słyszeć głosy, które miały komentować jego zachowanie, wydawać polecenia, uważał, że jest świadkiem koronnym, aktorem – tłumaczył w Sejmie minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro podczas wysłuchania nt. śledztwa ws. zabójstwa Pawła Adamowicza. Minister dodał, że w przypadku Stefana W. nie można było zastosować tzw. ustawy o bestiach. – Panie ministrze, co zrobiliście, kiedy wystawiono akty politycznego zgonu prezydentom miast, w tym Pawłowi Adamowiczowi? Nic nie zrobiliście. Co zrobiliście, gdy w Katowicach na szubienicach wieszano podobizny eurodeputowanych PO? Nic nie zrobiliście – mówiła Agnieszka Pomaska, szefowa gdańskich struktur PO. A Władysław Kosiniak-Kamysz pytał: – Czy musiał zginąć dobry człowiek, aby władza zaczęła zatrzymywać złych?

Wysłuchanie o śledztwie

Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przedstawili w Sejmie informacje dotyczącą wątpliwości pojawiających się wokół śledztwa dotyczącego zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oraz funkcjonowania systemu więziennictwa i wymiaru sprawiedliwości. O sejmowe wysłuchanie wnioskował PSL.

Pierwszy na mównicę wyszedł Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, prokurator generalny. Długo rozwodził się nad przebiegiem pobytu w więzieniu mordercy Pawła Adamowicza.

– W styczniu 2016 miał zacząć słyszeć głosy, które miały komentować jego zachowanie, wydawać polecenia, uważał, że jest świadkiem koronnym, aktorem itp. – relacjonował Ziobro. W maju 2015 Stefan W. po raz pierwszy został przyjęty przez psychologa, później trafił do psychiatry, gdzie był konsultowany. Jego stan miał się wówczas stabilizować.

Reklama

Od tamtej pory był kilkukrotnie konsultowany przez psychiatrów, finalnie trafił do Szczecina, gdzie stwierdzono u niego chorobę psychiczną. Oskarżony był leczony farmakologicznie, uczestniczył także w terapii.

– Osadzony do chwili opuszczenia zakładu karnego w Gdańsku pozostawał w dobrym stanie psychicznym, w stanie remisji, pod stałą kontrolą lekarską i okresowo psychologiczną – stwierdził Zbigniew Ziobro.

Bez zastosowania ustawy o bestiach

Stefan W. miał trzykrotnie ubiegać się o zwolnienie warunkowe, w 2015, 2016 i 2017 roku, jego wnioski były jednak odrzucane.

– Nie wykazywał działań przestępczych, raczej rozgoryczenie co do skrzywdzenia wyrokiem. Deklarował niechęć wobec wymiaru sprawiedliwości i utożsamiał poczucie krzywdy z ówczesnym obozem władzy, czyli Platformą Obywatelską – mówił Ziobro.

Jak tłumaczył, nie można było zastosować wobec Stefana W. tzw. ustawy o bestiach: – Został zdiagnozowany jako chory na zaburzenie typu psychotycznego, które “dyskwalifikowało go” z zastosowania przepisów ustawy o tzw. bestiach.

Ziobro: Służba więzienna kontaktowała się z policją

Minister Ziobro tłumaczył, że przed opuszczeniem zakładu karnego służby więzienne kontaktowały się z policją.

– W dniu 30 listopada do zakładu karnego w Gdańsku wpłynął telefonogram z komisariatu policji (…) z prośbą o podjęcie wszelkich możliwych działań, będących w gestii zakładu karnego, mogących wpłynąć na plany i postawę skazanego, wychodzącego na wolność, z uwagi na ustalenia, z których wynika, że pan Stefan W. składa deklaracje słowne, w których oznajmia, że “niesłusznie dostał tak wysoki wyrok, bo to nie była prawdziwa broń, tylko atrapa i że jak wyjdzie z więzienia, to dopiero zrobi napad z prawdziwą bronią, weźmie maczetę i pojedzie do Warszawy i tam zrobi napad, albo wykorzysta tę atrapę broni, którą ma w więzieniu do dyspozycji” – mówił minister sprawiedliwości.

W związku z tymi informacjami, jak tłumaczył minister, wychowawca oraz psycholog przeprowadzili rozmowy ze skazanym. – Ponadto rozpytano współosadzonych w celi, przeprowadzono też rozmowy z osobami, które zajmowały się osadzonym, a o rezultatach poinformowano komisariat policji w Gdańsku – dodał.

Brudziński: Zabrakło komunikacji

Jako drugi na mównicę wyszedł szef MSWiA Joachim Brudziński, który tłumaczył, że po zdarzeniu służby zaostrzyły swoje działania względem hejterów, w skutek czego nastąpiły zatrzymania.

Wszczęto również kontrolw policji w Gdańsku. – Dotyczy tego, czy nie zabrakło należytej staranności, elementów dobrej wymiany informacji i kojarzenia faktów – wskazał.

Stwierdził też, że finał WOŚP w Gdańsku nie był zgłaszany jako impreza masowa, przez co “nie było reżimu bezpieczeństwa”. Nieprawidłowości dopatrzono się także w firmie ochroniarskiej “Tajfun”, która zabezpieczała koncert WOŚP w Gdańsku, w związku z czym rozpoczął procedurę w sprawie cofnięcia koncesji. Ale minister Brudziński przyznał: – Zabrakło dobrej wymiany informacji.

PO: To polityczny mord

Agnieszka Pomaska, szefowa Platformy Obywatelskiej w Gdańsku, zarzuciła rządzącym, że przez trzy lata przygotowywali służby, by nie reagowały na ekstremizm i nienawiść.

– Panie ministrze, co zrobiliście, kiedy wystawiono akty politycznego zgonu prezydentom miast, w tym Pawłowi Adamowiczowi? Nic nie zrobiliście. Co zrobiliście, gdy w Katowicach na szubienicach wieszano podobizny eurodeputowanych PO? Nic nie zrobiliście. Co zrobiliście, kiedy grupa chłopaków ogolonych na łyso kopała leżącego w Radomiu? Tu zrobiliście, postawiliście zarzut temu skopanemu za udział w bójce, a pani Mazurek powiedziała, że oprawców rozumie – mówiła Pomaska.

Posłanka zapowiedziała, że złoży na ręce ministra sprawiedliwości dokumentację 30 umorzonych spraw dotyczących mowy nienawiści.

Zdaniem posłanki rządzący nic nie zrobili, kiedy pojawiła się notatka policji z rozmowy z matką Stefana W., która ostrzegała, że syn może popełnić kolejne przestępstwo. – Gdzie była wtedy ABW? Kiedy Służba Więzienna wiedziała, ze Stefan W. ma antydemokratyczne i ekstremistyczne poglądy, nie zrobiliście nic. Kiedy Stefan W. mówił, że nienawidzi Platformy i chce, żeby Jarosław Kaczyński został dyktatorem, nie zrobiliście nic – mówiła Agnieszka Pomaska.

PSL: Państwo nie zdało egzaminu

W podobnym tonie wypowiadała się reszta partii opozycyjnych. Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL, w ostrym wystąpieniu mówił: – Oprócz odpowiedzialności karnej jest też odpowiedzialność polityczna.

Zdaniem szefa ludowców państwo nie zdało egzaminu. – Czy zrobiono wszystko również w innych sprawach? Wielokrotnie przytaczano przykłady umarzanych spraw. Zatrzymania zaczęły się dopiero po tragedii. Musiało do niej dojść, by państwo zaczęło działać? – pytał.

– To był mord polityczny i za taki mord w każdym kraju powinna nastąpić dymisja – mówił z kolei Ryszard Petru. – Pytanie, kto z państwa czuje się odpowiedzialny za to, co się stało, które służby najbardziej zawiodły – czy minister Jaki odpowiedzialny za więziennictwo, czy minister Ziobro odpowiedzialny za wymiar sprawiedliwości, czy minister Brudziński odpowiedzialny za policję? – pytał.

– Dlaczego do sprawy został oddelegowany prokurator Krzysztof Sierak? Pana bliski kolega, prokurator, który umarzał i ingerował w śledztwa odnośnie pana Rybaka, antysemity, i byłego księdza Mędlara, antysemity – mówiła Joanna Scheuring-Wielgus.


 Zdjęcie główne: Joachim Brudziński, Fot. MSWiA
Reklama