Reklama

Legia Warszawa nie jest efektowna, ale efektywna – po zwycięstwie 2:0 z greckim Atromitosem warszawska drużyna jest już o jeden dwumecz od fazy grupowej Ligi Europy. Jeden, ale najtrudniejszy. W ostatnich tygodniach sierpnia Wojskowi zmierzą się ze słynnym szkockim Rangers F.C.

Pewną ironią jest fakt, że w tej parze to Legia była zespołem rozstawionym, choć faworytem dwumeczu na pewno nie będzie. Z drużyną prowadzoną przez Stevena Gerrarda zagra jednak o swoją europejską przyszłość. Awans do fazy grupowej Ligi Europy jest dla wicemistrza Polski warunkiem nadrzędnym, który trzeba osiągnąć za wszelką cenę – gdy się to uda, wszyscy zapomną o nieprzekonującym stylu z pierwszych meczów. Problem w tym, że taka gra może do sukcesu w IV rundzie nie wystarczyć – Rangers pokazuje się w Europie z bardzo dobrej strony.

Legia – dobrze w obronie, rezerwy w ataku

Po polskich pucharowych wieczorach to właśnie gra Legii była komentowana najszerzej i najbardziej krytycznie. Oczywiście niebezpodstawnie – bezbramkowe remisy z rywalami klasy Europa FC i KuPS chluby wicemistrzom Polski nie przyniosły, a i słusznie niepokoiły kibiców. Należy jednak przy tym pamiętać, że

Legia jako jedyny polski zespół wygrała w tym sezonie dwumecz (!), a przy tym nie straciła jeszcze bramki.

W meczach z Atromitosem można było zauważyć w grze drużyny pewien postęp. Obiecująco, szczególnie po powrocie do składu Portugalczyka Cafu, wyglądał środek pola, trochę lepiej zespół grał w ofensywie. Po końcowym gwizdku wiele mówiono o nieskuteczności i zmarnowanych okazjach bramkowych – wcześniej nawet tych sytuacji nie było. Wciąż może zaskakiwać uparte sadzanie na ławce rezerwowych Carlitosa kosztem Sandro Kulenovicia, jednak trener Aleksandar Vuković był z Chorwata zadowolony. – Sandro pracował dla drużyny i był bliski strzelenia gola. Raz czy dwa bardzo dobrze podawał do partnerów. Stać go na jeszcze więcej, jak całą drużynę i czekamy na lepszą formę – mówił Serb na pomeczowej konferencji.

Reklama

Rzeczywiście, przydałoby się, by wspomniana lepsza forma przyszła już w czwartek. Przed wyciąganiem zbyt euforycznych wniosków powstrzymuje świadomość klasy przeciwnika – Atromitos wizualnie prezentował się nagorzej ze wszystkich dotychczasowych rywali Legii w pucharach. A ligowej weryfikacji formy zabrakło – mecz czwartej kolejki PKO Ekstraklasy z Wisłą Płock został przełożony, dopiero 18 sierpnia Legia zmierzy się z Zagłębiem Lubin, lecz w tym spotkaniu należy spodziewać się rotacji w składzie.

Wszystkie siły Vuković szykuje na czwartek – do warszawy przyjeżdża Rangers F.C.

Rangers – straszą nazwą i skutecznością

Niezbyt optymistyczne nastroje panujące w Warszawie przed przyjazdem drużyny z Glasgow na mecz w europejskich pucharach – brzmi znajomo? Podobnie było w 2014 roku, gdy w eliminacjach do Ligi Mistrzów Legia rywalizowała z Celtikiem. I był to bodaj najlepszy dwumecz, jaki polska drużyna rozegrała w Europie od lat. Na boisku było świetnie, ale wszystko skończyło się absurdalną administracyjną wpadką.

Czy teraz stać Legię na spektakularne zwycięstwo? Szkoci solidnie postraszyli Wojskowych – efektowne wyeliminowanie solidnego duńskiego Midtjylland budzi respekt i powoduje duży ból głowy w sztabie szkoleniowym Legii. Ligowe wyniki ekipy z Glasgow – 2:1 z Kilmarnock i 6:1 z Hibernian – też wyglądają imponująco.

Trzeba jednak pamiętać, że CZęść siły rażenia Rangers F.C. to nazwa, a nie można stawiać się na przegranej pozycji głównie z powodu chlubnej przeszłości rywala.

Rangers odbudowują swoją dawną potęgę. Po latach nieudolnego zarządzania, które poskutkowało degradacją i przebijaniem się do szkockiej ekstraklasy z niższych lig, dopiero w zeszłym sezonie wrócili do fazy grupowej europejskich pucharów. Nie jest więc to ten sam klub, co w czasach świetności, lecz na pewno zespół kilka klas lepszy od Atromitosu. Po drugi z rzędu awans do grupy LE zmierzają w bardzo ofensywnym stylu – podczas gdy legioniści męczyli się z Europą FC, Szkoci wbili innemu klubowi z Gibraltaru, St. Josephs FC, aż 10 goli w dwumeczu. Siedem goli strzelonych Duńczykom, w tym cztery na wyjeździe, też robi wrażenie. Ten skuteczny atak, w którym szaleje między innymi blisko 37-letni Anglik Jermain Defoe, zmierzy się z defensywą, która jeszcze w tym sezonie w pucharach bramki nie straciła. I to właśnie powstrzymanie Defoe, Sheyiego Ojo i – chyba przede wszystkim, jeżeli jego kontuzja nie okaże się poważna – Alfredo Morelosa i gra na zero z tyłu będzie dla Legii kluczowe, by myśleć o rozstrzygnięciu tego dwumeczu na swoją korzyść. Nawet bramkowy remis na Łazienkowskiej może być już nie do odrobienia na gorącym terenie na Ibrox, szczególnie, że ofensywa Legii skutecznością wciąż nie imponuje. Jeżeli Vuković znów postawi na Sandro Kulenovicia, to niewykluczone, iż pojedynki młodego napastnika z rodakiem Nikolą Katiciem i Connorem Goldsonem będą największym wyzwaniem w jego karierze.

A dwumecz ma wielką wagę dla obu zespołów. Jeśli wygrają Rangers, ugruntują swój powrót do europejskiego futbolu. A tym samym mogą zepchnąć Legię na jego peryferia. W następnym sezonie, przez zmarnotrawiony współczynnik, drużyna z Warszawy nie będzie już rozstawiana, będzie dolosowywana do mocniejszych rywali. I to ona, jak przez ostatnie lata Rangers, będzie musiała odbudowywać swoją pozycję.


Zdjęcie główne: Mecz na stadionie Ibrox, Fot: ElSpaniardo10, licencja: Domena publiczna

Reklama