Reklama

Nigdy rząd, który jest efektem rozgrywek partyjnych i próbą balansu politycznego, nie będzie dobrym rządem. Rząd jest do rządzenia krajem, powinien wychodzić naprzeciw wyzwaniom i zaspokajać potrzeby obywateli – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO i były szef MON. – Wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego, który zostaje wicepremierem, żeby pilnować Zbigniewa Ziobry, jest dobitnym przykładem partyjnego traktowania państwa, bo żadnej racji w tym nie ma. To jedynie osłabienie pozycji premiera, bo Jarosław Kaczyński nie ma żadnych realnych, skutecznych narzędzi do kontroli podległych ministerstw – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Za rekonstrukcją stoją przesłanki merytoryczne, zmiany mają charakter merytoryczny, w mniejszym stopniu strukturalny – mówił dziś premier. Jak ocenia pan zmiany i nowy rząd?

TOMASZ SIEMONIAK: To nie jest żaden nowy rząd, tylko stary, tak samo jak jest stary premier. Skład rządu i jego kształt to przyznanie się do wielu porażek; do resortów, które nie wiadomo po co zostały powołane, typu resort Gospodarki Morskiej ze znanym ze stępki ministrem Gróbarczykiem. Dopiero co dokonano zmian w rządzie, pojawili się nowi wicepremierzy, jak Jadwiga Emilewicz, która będzie chyba najkrócej urzędującym w historii wicepremierem, a to są przecież koszty, powaga państwa, autorytet, więc

wygląda na to, że te wszystkie lata po 2015 roku były porażką, jeśli chodzi o strukturę rządu i skład.

Rekonstrukcja trwała długo, miała rożne zakręty; przypomnę, że jej celem miało być wzmocnienie premiera, tymczasem wiele można o niej powiedzieć, ale nie to, że jego pozycję wzmocniła. Pozostał w rządzie jego główny wróg – Zbigniew Ziobro, pojawił się nadpremier – wicepremier Jarosław Kaczyński, a kilku ewidentnie słabych ministrów nie zostało wymienionych. Mam na myśli np. ministra infrastruktury Adamczyka, którego nieudacznictwo jest już legendarne.

Reklama

Nigdy rząd, który jest efektem rozgrywek partyjnych i próbą balansu politycznego, nie będzie dobrym rządem. Rząd jest do rządzenia krajem, powinien wychodzić naprzeciw wyzwaniom i zaspokajać potrzeby obywateli. Niestety widać było, że koalicjantów kompletnie nie interesowało to, co z pandemią, z Ministerstwem Zdrowia, zresztą widać, że to taki gorący kartofel i po odejściu ministra Szumowskiego na stanowisku jest urzędnik bez pozycji politycznej, który się miota z kolejnymi strategiami.

Widać też, że resorty gospodarcze są traktowane po macoszemu.

Przy całym szacunku dla Jarosława Gowina, najpierw miał być ministrem obrony, potem został ministrem nauki, a teraz ministrem rozwoju. Nikt na wszystkim się nie zna i jeżeli to ma być główna twarz gospodarki rządu Morawieckiego, to bardzo słabo.

Jak ocenia pan wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu?
Wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego, który zostaje wicepremierem, żeby pilnować Zbigniewa Ziobry, jest dobitnym przykładem partyjnego traktowania państwa, bo żadnej racji w tym nie ma. To jedynie osłabienie pozycji premiera, bo Jarosław Kaczyński nie ma żadnych realnych, skutecznych narzędzi do kontroli podległych ministerstw. Takie ma premier, zatem to będzie potęgowało tylko chaos. Dodatkowo wzmocni to poczucie, że Morawiecki jest tylko malowanym premierem, a goście zagraniczni będą chcieli spotkać się z wicepremierem Kaczyńskim, bo to on będzie faktycznym decydentem. To chora sytuacja, bo według konstytucji to prezes Rady Ministrów ma największą władzę w Polsce. Nie prezydent, ani nikt inny,

władza wykonawcza spoczywa w rękach premiera. Jeżeli to jest osoba, która tej władzy nie ma, to wszystko inne pogarsza się w chaosie.

Marszałek Terlecki mówił, że poseł Czarnek to świetna osoba na stanowisko ministra połączonych resortów edukacji i szkolnictwa wyższego, bo to wyrazisty polityk, który zajmie się reformą programową. To prowokacja?
Sądzę, że kariera ministra Czarnka skończy się dość szybko jakimś skandalem, bo to bardziej prowokator, niż poważny polityk. Nie wiem, jaka racja stoi za tym, że objął połączone resorty edukacji i nauki. Można oczywiście dorabiać teorie do tego, ale tylko ktoś, kto nie ma żadnych zahamowań, jest gotów obejmować takie resorty w takiej sytuacji. Samo połączenie resortów jest kontrowersyjne, bo ukształtowała się zupełnie inna tradycja. To dwa oddzielne bloki, które będą trudne do połączenia, zatem sądzę, że kariera Czarnka skończy się szybko skandalem, a resorty zostaną podzielone ponownie.

Prezydent nie znalazł w tym tygodniu czasu na zaprzysiężenie rządu. Jak pan to rozumie?
To jakaś próba pokazania podmiotowości, ale nikt nie jest w stanie w to uwierzyć. Prezydent ma niewiele do powiedzenia. Dodatkowo

wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu i pozostawienie Zbigniewa Ziobry to dalsze osłabienie także prezydenta Dudy, który nie ma pomysłu na swoją II kadencję, nie powiedział jeszcze nic ważnego i niczego istotnego nie zrobił.

Milczał w sprawach Białorusi, Unii Europejskiej, więc nie ma większego znaczenia, czy udaje, że ma czas, czy nie. Na pewno nie jest podmiotem w tej grze politycznej. Szkoda, że w II kadencji, gdzie – jak sam mówił – prezydent odpowiada przed Bogiem i historią, nie próbuje w żaden sposób zmienić swojego wizerunku jako prezydenta partyjnego i podległego Jarosławowi Kaczyńskiemu.

PSL grozi zerwaniem większości senackiej, jeżeli nie zostaną przyjęte poprawki łagodzące tzw. ustawę futerkową. Opozycja straci Senat?
Znam tylko z mediów wypowiedzi, które miałyby mówić o tym, że są jakieś zagrożenia. Uważam, że koalicja w Senacie jest mocna i senatorowie znajdą sposób na mądre poprawki, które jednocześnie ocalą istotę tej ustawy – czyli większą ochronę zwierząt, ochronią jednocześnie polskich katolików i producentów w jakiejś formie. Sadzę, że są to sprawy, o których można merytorycznie rozmawiać. Bardzo źle się stało, że w Sejmie ta ustawa została przepchnięta w kilka godzin, bez żadnej merytorycznej debaty, i teraz na Senacie spoczywa ogromna odpowiedzialność za ostateczny jej kształt.

Ufam w to, że koledzy i koleżanki z PSL mają świadomość, jaką wielką wartość dla polskiej demokracji ma demokratyczna koalicja w Senacie, i będą sobie zdawać sprawę, że problemy polskiej wsi są bliskie senatorom koalicji.

Koalicja rządząca przetrwa ponad 3 lata czy szykujecie się na wcześniejsze wybory?
Opozycja zawsze musi być przygotowana na wybory, zatem nie jest nam straszna taka perspektywa. Trudno mi ocenić, do jakiego stopnia podziały w koalicji rządzącej wpłyną na jej trwałość, bo padło wiele pustych słów w rodzaju “koalicji już nie ma”, było dużo gadania, a strach przed utratą władzy i rozliczeniem tego wszystkiego, co PiS i koalicjanci robią, jest większy niż podziały. Spodziewam się raczej trwania koalicji i dalszej jej degrengolady. Ta koalicja myśli tylko o stołkach i władzy, widać to po rekonstrukcji, gdzie podczas rozmów nie było chociażby mowy o epidemii, dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia, rosnącym bezrobociu czy recesji.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama