Reklama

Informacje, które ujawniło dziennikarskie śledztwo Onetu, są absolutnie przerażające, bo pokazują, że najgorsze podejrzenia się potwierdzają. Przedstawiciele rządu organizują działania, które absolutnie przekraczają granice przestępstw i kojarzą się z ubeckimi metodami z dawnych czasów. Sądzę, że to jest wstrząs dla wszystkich – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były minister obrony narodowej. Rozmawiamy nie tylko o sprawie Piebiaka, ale też o wspólnych listach do Senatu i kampanii wyborczej. Pytamy też, dlaczego politycy  kojarzeni z PiS znaleźli się na listach KO.

JUSTYNA KOĆ: Łukasz Piebiak zrezygnował z funkcji wiceministra sprawiedliwości po publikacji Onetu, z której wynika, że za pomocą internetowych trolli próbował niszczyć sędziów. Tego domagała się KO, zatem to koniec sprawy?

Tomasz Siemoniak: Ta rezygnacja nic nie załatwia. Będziemy domagać się dymisji ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Te doniesienia są szokujące. Różne rzeczy działy się przez te 4 lata, była kampania przeciwko sędziom, było dyskredytowanie różnych przeciwników, a to lekarzy rezydentów, a to nauczycieli, natomiast te fakty, które ujawniło dziennikarskie śledztwo Onetu, są absolutnie przerażające, bo pokazują, że najgorsze podejrzenia się potwierdzają. Przedstawiciele rządu organizują działania, które absolutnie przekraczają granice przestępstw i kojarzą się z ubeckimi metodami z dawnych czasów. Sądzę, że to jest wstrząs dla wszystkich, bo wiceminister czy minister sprawiedliwości powinni się kojarzyć z powagą i autorytetem państwa, a nie z organizowaniem takich akcji. Oczywiście to

Polska Fundacja Narodowa wieszała billboardy o sędziach, więc to nie jest tak, że wiceminister Piebiak to odosobniony dziwak i to był jednorazowy wyskok. To fragment większej całości i metody, którą ta władza stosuje.

Czy nie czym innym jest jednak nieopublikowanie wyroków TK czy list poparcia neo-KRS albo akcja Polskiej Fundacji Narodowej? Tu okazuje się, że w Ministerstwie Sprawiedliwości działa mózg hejtu na sędziów.
W moim przekonaniu mamy do czynienia z pewną eskalacją. PiS na początku łamał konstytucję, nie wykonywał wyroków sądu i wszedł na drogę do coraz gorszych zachowań, aż strach użyć słów, do coraz gorszych przestępstw. Ktoś, kto kieruje się zasadą, że cel uświęca środki, będzie posuwał się coraz dalej w poczuciu bezkarności. Przecież za sprawy, które działy się przez te 4 lata, tak naprawdę nikt nie odpowiedział, może poza płotkami w stylu Misiewicza. Gdyby nie dziennikarskie śledztwo, to podejrzewam, że nawet gdyby dowiedział się premier, to nic by się nie stało, a sprawę by zatuszowano. To niestety problem całej tej władzy, a nie jednej osoby, która uznała, że przekroczy wszelkie granice.

Reklama

Wiemy z publikacji, że pojawia się zdanie “szef się ucieszy”. Czy premier zdymisjonuje ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, o ile to o niego chodzi?
Domagamy się dymisji Ziobry, ale premier, jak sądzę, nic nie może, bo o wszystkim decyduje prezes. Powinna nastąpić dymisja Ziobry, bo on za to odpowiada.

Wiceminister Piebiak pisze o “szefie”, a wiceminister ma dwóch szefów, ministra i premiera.

To jest bardziej pytanie o pozycję Ziobry i czy prezes Kaczyński zdecyduje się na taki ruch na niecałe 2 miesiące przed wyborami, tym bardziej, że zaledwie kilka dni temu zdymisjonował Kuchcińskiego. Rezygnacja Piebiaka była pokazowa, pytanie, kto ma zająć się wyjaśnieniem tej sprawy i osobą ministra Ziobry, przecież nie prokuratura, na czele której on sam stoi.

Czyli to sprawa na sejmową komisję śledczą?
Tak, ponieważ nie ma niezależnej prokuratury. Kto ma przesłuchać Ziobrę? Przecież nie prokurator krajowy Święczkowski, jego podwładny. Niestety, nie ma narzędzia do wyjaśnienia tej sprawy, które byłoby wiarygodne dla opinii publicznej.

Co jako największa partia opozycyjna będziecie w tej sprawie robić?
Domagamy się dymisji ministra Ziobry. Będziemy wykorzystywali wszelkie parlamentarne metody i środki do tego, aby tej sprawy, tak jak i poprzednich, nie udało się zamieść pod dywan. Niestety, jest tak, że

dziennikarze, organizacje pozarządowe i posłowie opozycji muszą zastępować organy państwowe.

Jeżeli nie zostało wszczęte śledztwo w sprawie Srebrnej, a dręczony kolejnymi przesłuchaniami jest ktoś, kto jest ewidentnie ofiarą tej sprawy, nie przesłuchuje się osoby, która być może dopuściła się działań niezgodnych z prawem, to i w tej sprawie trudno mieć zaufanie do kogokolwiek. Wiadomo, że premier Morawiecki czy prezes Kaczyński nie kierują się interesem, dobrem państwa czy jakąś przyzwoitością, tylko interesem PiS-u. Trudno im zrobić coś, co nie będzie temu służyć. Wszelkie znaki na niebie wskazują, że nie tylko Piebiak wykorzystywał działania typu trolle w walce politycznej. Ta afera jest wyjątkowo niekorzystna jeszcze z jednego powodu, bo odbiera wszelką rangę moralną reformom sądownictwa, które Ziobro podejmował. Okazuje się, że nie tylko postępowania trwają dłużej i SN został zaatakowany, ale że stosuje się brudne i niegodziwe metody w walce.

Ciężko było się porozumieć w sprawie Senatu?
Wola takiego porozumienia była deklarowana jeszcze wiosną, gdy powstawała Koalicja Europejska. Już wówczas z wypowiedzi przewodniczącego Schetyny jasno wynikało, że dogadujemy się na wybory europejskie i bardzo prawdopodobne jest, że również jeżeli chodzi o Senat, natomiast zobaczymy, co będzie z Sejmem. Tak się wydarzenia potoczyły, jak się potoczyły, natomiast

cały czas byliśmy przekonani, że rywalizacja między kandydatami do Senatu jest błędem.

Sam pamiętam rok 2015, kiedy rywalizacja między kandydatami opozycji sprawiła, że mandat wziął kandydat PiS-u, mimo że suma głosów na kandydatów niepisowskich była wyższa. Racjonalne jest przy ordynacji jednomandatowej nie konkurować ze sobą. Cieszę się z tego porozumienia, które także na dole było bardzo oczekiwane i pożądane. Kandydaci, którzy wyłaniają się do Senatu, bo ustalenia ciągle jeszcze trwają, to są autorytety akceptowane przez wszystkich. Sądzę, że to jest bardzo mocny sygnał pokazujący, że realne jest zwycięstwo do Senatu.

Poncyljusz, Kowal, Migalski to nazwiska kojarzone jeszcze kilka lat temu z PiS-em. Skąd pomysł, aby wciągnąć ich na listy Koalicji Obywatelskiej?
KO to jest nowy projekt także w sensie otwartości na ludzi od lewicy po konserwatystów, dlaczego obecność takich konserwatystów, których pani wymieniła, ale też takich, jak kandydujący do Senatu Kazimierz Michał Ujazdowski i wielu innych, jest znakiem, że

Koalicja Obywatelska jest szerokim blokiem, który potrafi zgromadzić bardzo różne osoby.

To jest duża wartość, tym bardziej, że są to nazwiska szanowane przez wszystkie strony sporu politycznego. Z drugiej strony to jest też ważny sygnał wobec tych, którzy podnosili kwestię, że KO przechyla się w lewą stronę. Tymczasem na naszych listach są bardzo ciekawe i wartościowe osoby kojarzone z Lewicą, jak Barbara Nowacka, i bardziej konserwatywni politycy, jak Paweł Kowal. Dla mnie to też powrót do tego, jak PO funkcjonowała przez lata i widzę w tym ogromną siłę Koalicji.

Dlaczego Krzysztof Brejza, jeden z najbardziej efektywnych posłów, startuje w wyborach do Senatu? Wielu nawet przychylnych opozycji komentatorów to skrytykowało.
Sam poseł Brejza wypowiedział się w tej sprawie. Nie mam żadnych podstaw ani wiedzy, aby sądzić, że jest inaczej, niż on sam napisał w swoim oświadczeniu. Jest to jego wyraz odpowiedzialności za wynik senacki. Chcę podkreślić, że podchodzimy do Senatu zupełnie inaczej, niż w poprzednich wyborach, gdzie był bardzo silny priorytet na listy sejmowe. Wybory do Senatu są też trudniejsze, bo na listach do Sejmu są zawsze inni i pracuje cała lista.

Krzysztof Brejza sam stawia sobie poprzeczkę wyżej i byłoby absurdem myśleć, że został gdzieś przez kogoś przesunięty na boczny tor. Ta decyzja Krzysztofa Brejzy i władz krajowych zwiększa znacznie szanse na wzięcie mandatu do Senatu, a każdy mandat jest na wagę złota.

Odpuściliście trochę Sejm i walczycie głównie o Senat?
Absolutnie nie. Przecież listy, które zbudowaliśmy, są listami bardzo mocnymi z wieloma nowymi osobami, samorządowcami. Musimy walczyć o Sejm i o Senat. Sytuacja z Brejzą ma też wymiar lokalny. W tym okręgu nie było mocnego kandydata do Senatu, a Krzysztof Brejza, przy swoich ogólnokrajowych walorach, jest posłem z Inowrocławia, jest tam szczególnie znany. To on rzucił rękawicę i ma szanse ten mandat wziąć, pewnie nikt inny nie byłby w stanie tego zrobić.

Kiedy na dobre ruszy kampania Koalicji? PiS już od dawna jeździ i prowadzi okołokampanijne spotkania. Czy opozycja jest w stanie dogonić PiS?
My od lipca jeździliśmy w ramach akcji #POrozmawiajmy, zjeździliśmy całą Polskę. To było przygotowanie do kampanii i jestem przekonany, że jeździmy więcej i już wcześniej zaczęliśmy tę pracę, nie mówiąc o Klubach Obywatelskich. Decyzja prezydenta o ogłoszeniu terminu wyborów zmienia te reguły, jest rejestracja i zbieranie podpisów, natomiast jestem przekonany, że kampania na dobre zacznie się od września, kiedy skończą się wakacje. Będzie to na pewno bardzo intensywne 6 tygodni.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO

Reklama