Wygląda na to, że wygra Macron, co oznacza, że prezydent Francji będzie miał zadrę do Polski. Durne popieranie Trumpa niczego ich nie nauczyło. Ich mizianie się z Le Pen nie zaskarbiło jej ani jednego francuskiego głosu, a może spowodować realne straty dla Polski. Ręce opadają na taką politykę zagraniczną – mówi nam Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych i MON, były marszałek Sejmu, dziś europoseł. I dodaje: – Rosja najpierw poddała się jurysdykcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Rosjanie stali się jednymi z najchętniej korzystających z tego, po czym uchwalono prawo, że jeśli wyrok się władzom nie podoba, to nie muszą go realizować. Czyli dokładnie to, co robią Ziobro i Kaczyński wraz z PiS-em, bo dyktatury tak właśnie mają: nie znoszą jakiejkolwiek władzy nad sobą
W polskiej polityce nie będzie odwilży. Pozbawiona jakichkolwiek ograniczeń władza nad Polską stała się dla Kaczyńskiego takim fetyszem, że przestał myśleć o geopolitycznym kontekście, dzięki któremu państwo przez niego rządzone w ogóle istnieje. A zachowanie prezydenta nie różni się od zachowania Kaczyńskiego w obszarze umacniania realnych zdobyczy obozu władzy. Różni ich jedynie polityka wizerunkowa – pisze Cezary Michalski
Decydująca operacja rozegra się w rejonie łuku donbaskiego. Rosjanie przemieszczają tam odwody, aby dwoma uderzeniami z północy i południa otoczyć wojska ukraińskie i rozbić. Wydaje się, że ta bitwa to będzie główne rozstrzygnięcie, kto będzie miał przewagę przy stole negocjacyjnym, bo po tej bitwie obie strony usiądą do stołu – mówi nam gen. Waldemar Skrzypaczak, b. dowódca Wojsk Lądowych i b. wiceszef MON. I dodaje: – Orbán to kabareciarz. Powiedziałbym tak; Zełenski był komikiem, a stał się mężem stanu, wielkim wodzem, a Orbán stał się komikiem. Przyznam, że brak mi słów, aby opisać jego postawę
Kaczyński i Orbán budują nie tylko nową elitę władzy czy zupełnie uznaniową hierarchę „prawdziwych patriotów”. Budują także nową elitę pieniądza. A państwowe rozdawnictwo na groszowym poziomie ma osłaniać bez porównania większe korzyści dla czołowych działaczy Fidesz i PiS. Dalej jednak podobieństwa się kończą – pisze Cezary Michalski
Wygląda na to, że Viktor Orbán otrzymał wszystko, co chciał, przy pomocy lewara, jakim była Polska. Rząd PiS-u zobaczył, że dalej się tej struny przeciągać nie da, w kraju niepokój, w budżecie pustki, a podniesienie od stycznia podatków niczego nie zmieni i jeżeli nie ruszy gospodarka, to będzie bardzo źle, dlatego te pieniądze po prostu należało wziąć – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – Nieszczęściem Polski jest to, że od sześciu lat nie ma polityki zagranicznej i nie istnieje minister spraw zagranicznych, tą kwestią nie zajmuje się też prezydent. Przypominam, jak Lech Kaczyński walczył z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli… Gdyby nie było pandemii i tak wielkich pieniędzy w tle, to można by się było jeszcze trochę poszarpać i tego teatru politycznego może byłoby więcej. Oczywiście to jest też domeną Unii, że każdy z przywódców ze szczytu musi wrócić do siebie i powiedzieć „yes, yes, yes”.
Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień – pisze Piotr Gajdziński
Rozumiem, że ta wizyta na Węgrzech była po to, żeby teraz w Brukseli Morawiecki mógł powiedzieć: nic nam nie zrobicie, bo Orbán zablokuje kary i sankcje. Innego powodu nie widzę, bo Węgry nie są krajem, z którym wiążą nas jakieś szczególne interesy – mówi w rozmowie z nami prof. Roman Kuźniar, politolog, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, komentując pierwszą oficjalną wizytę premiera Mateusza Morawieckiego. Pytamy też o relacje z UE i konsekwencje uruchomienia artykułu 7, a także o prezydenckie ustawy, które właśnie wchodzą w życie. – Cała ta machina przymusu przygotowywana jest na wypadek konieczności stłumienia konfliktu wewnętrznego, kiedy Polacy powiedzą dość. Pamiętajmy, że pod okiem Macierewicza powstaje jakieś dziwne wojsko wewnętrzne, a policja staje się praktycznie firmą ochroniarską aparatu władzy – mówi.