PiS bierze się za poprawianie swoich własnych ustaw i to w trzech kluczowych sprawach: Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i noweli ustawy o IPN. We wszystkie trzy zamieszany jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Opozycja domaga się odwołania ministra, a prof. Marek Chmaj komentuje: – To tylko mydlenie oczu, ale widać wyraźnie, że legislacja w obecnym Sejmie jest fatalna.
Problem z tą ustawą polega na tym, że same te rozwiązania dają ministrowi ogromną władzę, i że istnieje realna pokusa, aby tej władzy nadużywać. Dlatego wydaje mi się, że te zmiany poszły za daleko – mówi w rozmowie z wiadomo.co dr Łukasz Chojniak, adwokat, Uniwersytet Warszawski. – Te zmiany, które są wprowadzane, z całą pewnością w najmniejszym nawet stopniu nie uzdrowią procedur sądowych – mówi. Nie będzie ani szybciej, ani sprawniej – będzie tak jak było, zmieni się tylko kadra – dodaje. Pytamy o realne skutki ustawy o sądach powszechnych i o zagrożenia dla praworządności, jakie niesie.