Postępowi cywilizacyjnemu, technicznemu czy ekonomicznemu nie towarzyszą z miejsca i automatycznie zmiany mentalności, moralności, zmiany w myśleniu. Co więcej, bywa często tak, że zmiany technologiczne umacniają to, co irracjonalne i mroczne, bo dostarczają temu narzędzi. A zresztą te wredne moce, jeśli mają pieniądze, mogą sobie kupić albo wyszkolić odpowiednich technokratów – Jarosław K. jest w końcu technologicznym analfabetą, ukształtowanym na dodatek w obrębie zamkniętej, zgrzebnej i peryferyjnej kultury materialnej i duchowej z połowy lat 60. minionego stulecia – mówi nam prof. dr hab. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, eseista, profesor zwyczajny i kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Rozmawiamy o szerzącej się ciemnocie i odejściu od nauki. Pytamy, skąd to się bierze i dlaczego pandemia obudziła stare demony.
Jeśli chce się wygrać wybory, to trzeba to robić w centrum, czyli wśród tych wyborców, którzy wahają się. Taki wyborca nie jest liberalny gospodarczo, nie chciałby ponownego podwyższenia wieku emerytalnego itd. Główny polityk opozycji, jakim staje się Trzaskowski, musi nie tylko słowami, ale i czynami próbować udowodnić, że jest rzeczywiście bardziej politykiem chadeckim, niż liberalnym, że patrzy na interesy różnych grup społecznych – mówi nam dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje: – Żadna mityczna opowieść o nowym 500 plus niczego nie zmieni