Tego typu polityka jest już niemożliwa na Zachodzie. W zasadzie wszystkie partie konserwatywne, prawicowe, nawet narodowe czy nacjonalistyczne uznają prawa osób homoseksualnych za prawa człowieka, a wychowanie seksualne za część procesu edukacyjnego – mówi w rozmowie z nami dr hab. Marek Migalski, politolog. – To nie jest tak, że wymyślił ten manewr Jarosław Kaczyński i PiS. Nie chcę sięgać do historycznych polityków, którzy próbowali tak opisywać scenę polityczną, ale dokładnie tak postąpił Putin wobec opozycji w swoim kraju. Szczegółowo opisuje to Timothy Snyder w swojej ostatniej książce „Droga do niewolności”, gdzie pokazuje, że zamiarem Putina było na trwałe przyklejenie do opozycjonistów rosyjskich, ale też do ukraińskich zwolenników integracji europejskiej łatki homoseksualistów.
Taśmy Kaczyńskiego, KNF, Glapiński, Misiewicz, nagrody, sprawa pana Kujdy to wszystko kamyki czy nawet kamienie, które mogą przekształcić się w głaz, który pociągnie PiS w dół – mówi nam dr Marek Migalski, politolog. Czy Kaczyński wiedział, że Kujda był agentem SB? – Skłaniam się do wersji, że prezes o tym wiedział, co czyniło pana Kujdę narzędziem w jego rękach, bo skoro prezes miał na niego taki hak, to pan Kujda musiał spełniać wszelkie zachcianki prezesa. To pokazywałoby całkowity cynizm prezesa, jeżeli chodzi o rozliczanie z przeszłością – podkreśla nasz rozmówca.
Widzimy oczywiście panowanie nienawiści w sferze publicznej, widzimy jak politycy używają tych argumentów, ale jednak w 40-milionowym kraju na akt motywowany polityczną przemocą zdecydowały się dwie osoby. Trudno oskarżać PiS czy PO o to, że przyczyniły się do tych dramatycznych wydarzeń – mówi w rozmowie z nami dr Marek Migalski. – W tym znaczeniu, jeśli mógłbym coś polecać, i to zaczynam od siebie, to to, abyśmy się miarkowali w słowach, bo one mogą czasem w niesprzyjających okolicznościach uprawdopodobnić taki akt agresji. Dobrze, żeby wszyscy członkowie życia publicznego, nie tylko politycy, ale i komentatorzy, mieli tego świadomość – dodaje.
Pani Martyna Wojciechowska nie zarabia na pewno 65 tys. zł – poinformowała na konferencji prasowej Ewa Raczko, zastępca dyrektora Departamentu Kadr NBP, ale ile zarabia – nie podała. Ta odpowiedź jest niesatysfakcjonująca – mówią jednym głosem posłowie PiS-u i opozycji. – PiS chciałoby poświęcić Glapińskiego. Gdyby to było w mocy Kaczyńskiego, to Glapiński już nie byłby prezesem, a pani Wojciechowska już nie byłaby na stanowisku, na którym zarabia prawdopodobnie 65 tys. zł, tyle tylko, że taki psikus historii – stanowisko, na które został wybrany Glapiński, jest nieusuwalne – komentuje dla nas kontrowersje wokół NBP politolog dr Marek Migalski.
Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego. – Premier Morawiecki nie ma absolutnie moralnego prawa kierować rządem, nie tylko za to, że kłamstwo stało się symbolem tego rządu, ale dlatego, że korupcja stała się symbolem tego rządu – tłumaczył szef klubu PO Sławomir Neumann. – To konstruktywne wotum jest kontynuacją pozytywnego dla opozycji trendu – ocenia w rozmowie z nami dr Marek Migalski, politolog. – Okazało się, że to wobec własnego obozu Jarosław Kaczyński mógłby dziś krzyczeć „komuniści i złodzieje” – dodaje.
Adamowicz, Majchrowski i Wenta to zwycięzcy II tury wyborów samorządowych, a to oznacza, że żadnego z dużych miast nie zdobył PiS. Wynik wyborczy w Gdańsku, Krakowie i Kielcach wygląda prawie identycznie. Kandydaci opozycyjni mają według danych exit poll 64 proc., a kandydaci PiS-u po 35 proc.
Koalicja Obywatelska zwycięża w dużych miasta, często w I turze, z drugiej strony Zjednoczona Prawica wygrywa w sejmikach, choć opcja koalicyjna KO i PSL ma większe poparcie. – PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Być może zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów – komentuje w rozmowie z nami dr Marek Migalski.
Przemówienie Kaczyńskiego, wbrew zapowiedziom, zwłaszcza szefa sztabu PiS-u, było banalne, a przynajmniej rozczarowujące. Prezes zamiast mówić o wyborach samorządowych mówił o europejskich. Wykorzystał okazję, aby osłabić czy zaprzeczyć argumentom podnoszonym przez opozycję, że PiS szykuje nam Polexit. Skoro premier i prezes muszą dementować te informacje, to znaczy, że musiało im wyjść w sondażach wewnętrznych, że jest to poważny problem czy wręcz zagrożenie dla PiS-u – mówi w rozmowie z nami dr Marek Migalski, politolog. Pytamy też o strategię na kampanię w nadchodzącym maratonie wyborczym. – To prawda, że tu mamy do czynienia z tą samą sytuacją co w 2015 roku. Kaczyński, Macierewicz schodzą na dalszy plan, a na czoło wypuszcza się kogoś popularnego. Lokomotywą kampanii będzie premier Morawiecki.
Doszło do porozumienia z Macierewiczem, nie ma zagrożenia frondą z PiS-u i Kaczyński uznał, że zmiana ordynacji nie jest potrzebna. Prezes pozwoli teraz Dudzie odegrać rolę ojca narodu. To by wskazywało, że reżyserem tego spektaklu jest Jarosław Kaczyński przy oscarowej roli Andrzeja Dudy – mówi nam dr Marek Migalski, politolog. Pytamy o spór w PiS-ie i o słabnącego Kaczyńskiego. – Kaczyński uważa Dudę za zbyt samodzielnego. Jeśli Kaczyński tak uważa, to przecież musi zakładać, bo jest inteligentnym człowiekiem, że w II kadencji Duda będzie jeszcze bardziej niezależny – zaznacza.
Oni będą zdolni do użycia wszelkich środków, aby nie dopuścić opozycji do władzy, bo będą wiedzieli, że to się będzie wiązało z rozliczeniem ich z deliktów konstytucyjnych, zaniechań i przestępstw. Oni rozumieją, że to już nie jest walka o czerpanie z profitów władzy, tylko tu chodzi o to, aby opozycja nie zrobiła im w przyszłości tego, co oni zrobili Gawłowskiemu – mówi nam dr Marek Migalski. Pytamy o przyszłość Sądu Najwyższego i prof. Małgorzaty Gersdorf, a także możliwe scenariusze na nadchodzące wybory. – W moim przekonaniu weszliśmy na drogę ukraińską, gdzie nienawiść między wyborcami i elitami jest niszczycielska dla państwa. To jego destrukcja – mówi nasz rozmówca. I dodaje: – Wybory 2019 roku zostaną nieuznane, bo kluby „Gazety Polskiej” oraz posłowie PiS-u wezwą swoich zwolenników do pisania protestów. Pism w tej sprawie przyjdzie 3 mln i SN orzeknie, że co prawda koalicja PO-Nowoczesnej wygrała wybory, ale nie zamknięto o odpowiedniej porze dwóch lokali albo w ogłoszeniu była nieprawdziwa informacja o wykształceniu kandydata i to mogło wprowadzić obywateli w błąd i wpłynąć na przebieg głosowania, zatem wybory trzeba powtórzyć.