Dziś po polityczne centrum w Polsce zaczął sięgać Jarosław Kaczyński. Jak to możliwe, że robi to absolutny nihilista, człowiek, który niszczył, nadal niszczy i obiecuje zniszczyć w Polsce do końca państwo prawa, niezawisłe sądy, człowiek, który dla potrzeb ideologicznej licytacji z prawicowymi konkurentami podeptał podstawowe prawa kobiet? – pisze Cezary Michalski
Nazywanie przez Kaczyńskiego i Bielana Platformy Obywatelskiej, a ostatnio także Szymona Hołowni „lewicą”, „skrajną lewicą”, „lewakami” nie jest objawem ich oderwania od rzeczywistości, ale celową i brutalną językową manipulacją. Wypychanie swoich przeciwników z centrum i przypinania im łatki „lewicowych radykałów” Kaczyński potrzebuje do tego, aby do końca wykorzystać aborcyjną wojnę, którą sam wywołał. Kaczyński w końcu sam zdefiniuje się jako „nowe centrum” – pisze Cezary Michalski
Platforma zawsze była w centrum i tak pozostanie. Pogłoski o skręcie w lewo są całkowicie nieprawdziwe – mówi nam Marcin Kierwiński, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej. – Dobra współpraca musi opierać się na zaufaniu. Zapowiedzi pana Szymona Hołowni dotyczące ewentualnych przyszłych transferów tego zaufania nie budują. Szkoda, bo przeciwnik jest jeden, nazywa się PiS i cała opozycja powinna budować takie rozwiązania, które pomogą pokonać PiS – dodaje. – Wierzę, że Platforma Obywatelska zbuduje duży opozycyjny blok, który skutecznie odsunie PiS od władzy – podkreśla
W 1989 r. Polska wracała do kapitalizmu, ale jednak innego, niż przed II wojną światową. Po ekscesach PiS wróci – miejmy nadzieję – do liberalnej demokracji i państwa prawa – pisze Janusz A. Majcherek. Na lewicy odzywają się głosy – w tym przypadku zaniepokojone – że w trakcie i wyniku rządów PiS liberalna opozycja zyskała argumenty dla prywatyzacji, deetatyzacji, decentralizacji. To, co dla lewicy jest zmartwieniem, dla liberalnego centrum jest nadzieją.
Demokratyczna opozycja nie może sobie dziś pozwolić na luksus wielopartyjności. Odtwarzanie przez opozycję, przeciwko blokowi zjednoczonego w interesach i hejcie, niezgrabnej kopii zachodniego systemu partyjnego zawsze będzie skazywało demokratów na porażkę. A Szymon Hołownia może się stać – nie dzisiaj, nie jutro, ale też nie na tydzień przed kolejną kampanią wyborczą – lepszym liderem konserwatywnego skrzydła szerokiego polskiego demokratycznego centrum, niż kolejni ludzie typowani kiedyś do tej roli przez Donalda Tuska, jak Rokita i Gowin – pisze Cezary Michalski
Jesteśmy „normalsami” w życiu, bądźmy nimi także w naszym najważniejszym politycznym wyborze – pisze Cezary Michalski. „Decydujmy o oddaniu głosu jako ludzie dojrzali, a nie po to, żeby celebrować własny narcyzm i poczucie wyższości. Głosujmy na centrum, a nie na radykalizmy”. „W tych wyborach każdy głos będzie się liczył. Kilka tysięcy głosów więcej lub mniej oddanych na Koalicję Obywatelską (bo to wynik najsilniejszej formacji opozycyjnej jest kluczowy, szczególnie przy większościowej ordynacji) może rozstrzygnąć, czy PiS straci samodzielną większość. I czy straci władzę”
Jeśli PiS zachowa władzę, realny orbánizm-putinizm PiS-u pozostanie bezkarny – pisze Cezary Michalski. Historyczne analogie zawsze są tylko przybliżeniem i trzeba z nimi uważać. Ale pamiętajmy, że Republika Weimarska w 1933 roku nie obroniła się przed Hitlerem, a Konstytuanta (zgromadzenie konstytucyjne wybrane przez 45 milionów głosujących Rosjan) nie obroniła się w 1917 roku przed Leninem, bo centryści w obu tych krajach nie dostrzegli, że sytuacja jest nadzwyczajna i nadzwyczajny jest ich przeciwnik. Kłócili się po staremu, po staremu próbowali zaspokajać swoje narcyzmy, ambicje, wytyczać pola wpływów – i wszyscy zostali zniszczeni.