Po raz siódmy w Brukseli na spotkaniu unijnych ministrów do spraw europejskich rozmawiano o Polsce. Omówione zostały zmiany w sądownictwie. – Jeśli chodzi o Komisję Europejską, jest jasne, że orzeczenie TSUE musi być wdrożone – powiedział po zakończeniu spotkania wiceszef KE Frans Timmermans. Polskę reprezentował ambasador.
Komisja Europejska skarży pisowskie władze do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Skarga dotyczy naruszenia prawa unijnego przez ustawę o Sądzie Najwyższym autorstwa PiS. KE wniosła o tryb przyśpieszony i zawieszenie przepisów ustawy do czasu rozpatrzenia wniosku przez TSUE. Jednocześnie TSUE zdecydował, że w trybie przyśpieszonym rozpozna sprawę pierwszych pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy zawiesił stosowanie części przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym, m.in. dotyczących zasad przechodzenia sędziów na emeryturę. SN zwrócił się jednocześnie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniami, czy przepisy te są zgodne z unijnym prawem. Do czasu orzeczenia prezydent ani nowa Krajowa Rada Sądownictwa nie mogą podejmować żadnych czynności związanych z wymianą grupy sędziów. – PiS dużo zrobił, żeby rozbroić władzę sądowniczą i wyeliminować wszystkie bezpieczniki chroniące tę władzę przed zbyt daleko idącymi zakusami polityków, ale SN znalazł bezpieczniki w prawie unijnym, takie, których PiS rozbroić nie może – mówi nam konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. – To oznacza bezpośrednio, że ci sędziowie, których na podstawie obecnej ustawy trzeba by przenieść w stan spoczynku, dalej orzekają – dodaje.
W niedzielnym nieformalnym szczycie nt. migracji nie weźmie udziału nikt z Polski, jak i z pozostałych krajów Grupy Wyszehradzkiej – zapowiedział w Budapeszcie po spotkaniu szefów rządów V4 premier Węgier Viktor Orbán.- To jest bardzo dziwaczna strategia, tak jakby rządom ze wschodu zależało na tym, aby na każdym kroku podkreślać, że są inni. Jakby chcieli udowodnić, że to rozszerzenie Europy w 2004 roku o kraje Europy Wschodniej było błędem, bo one są inne, być może nie nadają się do demokracji – komentuje dla nas Janusz Lewandowski, europoseł, były komisarz ds. budżetu. Pytamy też o konsekwencje polityki Macrona i przyszły budżet UE.
Będzie oficjalne wysłuchanie strony polskiej w Parlamencie Europejskim. Wniosek Komisji Europejskiej w tej sprawie poparła większość państw członkowskich. Pierwsze formalne wysłuchanie Polski w ramach procedury art. 7 odbędzie się 26 czerwca. – Z żalem muszę powiedzieć, że mimo zmian ustawodawczych główne obawy przedstawione przez Komisję Europejską nie zostały uwzględnione – mówił wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.
Europejska Partia Ludowa wezwała Komisję Europejską do wykorzystania wszystkich instrumentów, w tym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w celu sprawdzenia, czy polski rząd wypełnia europejskie prawo i standardy. Chodzi obecnie głównie o obronę Sądu Najwyższego. Czy KE posłucha głosu największej partii w EU? Na razie wiadomo, że w tej sprawie jest spór w samej Komisji między jej wiceszefem Fransem Timmermansem a szefem Jeanem-Claude’em Junckerem. – Jeśli środowiska zainteresowane konkretnym działaniem KE nie wywierają presji, to ona nie czuje się zobowiązana do działania. Tak niestety działają politycy – mówi w rozmowie z nami Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Komisja Europejska wymusza na rządzie podjęcie pewnych działań legislacyjnych, które mają przywrócić stosowanie praworządności, a rząd, czy Sejm, tworzą zasłonę dymną i udają, że cokolwiek zmieniają – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i prawnik, komentując dla nas decyzję Komisji Europejskiej w sprawie Polski. Na razie KE nie wstrzymuje procedury art. 7 wobec Polski.
Parlament Europejski poparł decyzję KE o wdrożeniu procedury artykułu 7 wobec Polski. Za uruchomieniem głosowała znacząca większość PE. Na 617 europosłów za opowiedziało się 422, przeciw 147. Posłowie PO w większości wstrzymali się od głosu. Wcześniej na wiceprzewodniczącego PE został wybrany Zdzisław Krasnodębski, który zastąpił odwołanego ze stanowiska Ryszarda Czarneckiego.
Niepokojący może być odbiór społeczeństw europejskich i to może mieć bezpośrednie konsekwencje, nie tylko dla sytuacji politycznej, ale i gospodarczej. Inwestycje lubią ciszę i spokój, a ta środowa decyzja ciszy i spokoju na pewno nie zapewni – komentuje dla nas decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu artykułu 7 dr Kamil Zajączkowski, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego. Pytamy też o możliwość sankcji i dlaczego Orbánowi udawało się unikać tego, co spotkało dziś Polskę.
Komisja Europejska zdecydowała o uruchomieniu artykułu 7 wobec Polski. To pierwszy przypadek, gdy KE zastosowała tzw. opcję atomową. – Istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności w Polsce – mówił Frans Timmermans, tłumacząc decyzję KE. Premier Mateusz Morawiecki mówi o potrzebie dialogu z Unią, ale i potrzebie reformy sądownictwa, PiS obciąża winą opozycję, opozycja apeluje o zaprzestanie niszczenia praworządności, a przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk komentuje: – Najgorsza rzecz już się stała, to znaczy Polska ustawiła się jakby bokiem do całej Unii Europejskiej czy szerzej do Zachodu w rozumieniu politycznym.