Reklama

Sąd Rejonowy w Białymstoku do 12 stycznia odroczył proces w sprawie manifestacji za powstaniem gminy Grabówka. Jednym z oskarżonych jest sołtys Grabówki Tadeusz Karpowicz. Przy okazji pojawia się wątek zainteresowania tym protestem Komendy Głównej Policji. Sprawa jest rozwojowa. Zainteresowało się nią Biuro Interwencji Obywatelskich PO. Pisaliśmy o tym już wcześniej.

Za protesty przed sąd

Organizowane w grudniu ubiegłego roku protesty miały związek z decyzją rządu PiS, który uchylił decyzję poprzedników o utworzeniu gminy Grabówka. 5 wsi miało zostać wydzielonych z gminy Supraśl. Ale nie zdążyły. Rozporządzenie podpisane przez premier Ewę Kopacz miało wejść w życie 1 stycznia, zostało cofnięte przez obecny rząd 28 grudnia.

Protesty organizował sołtys Grabówki. Przed sądem został oskarżony o “umyślne niepodjęcie środków niezbędnych do zapewnienia zgodnego z przepisami prawa przebiegu zgromadzenia” i ukarany grzywną w wysokości 600 zł.

Tadeusz Karpowicz twierdzi, że jest niewinny. – Protesty były organizowane zgodnie z prawem. To, co robiliśmy, robiliśmy bezpiecznie i dobrze, to potwierdziło się podczas nagrań. Z nich nie wynika, że byliśmy winni – mówi.

Reklama

Sprawę sądową ocenia jako próbę zastraszenia. Do tej pory bronił się sam, teraz złożył wniosek o ustanowienie obrońcy. Sprawa staje się bowiem coraz poważniejsza.

W tle Komenda Główna Policji

– Policjant, który przyszedł mnie spisać, powiedział, że dostał telefon – relacjonuje Karpowicz. Do tej pory nie udało się ustalić, od kogo i jakiej treści. Ale z analizy dokumentów i nagrań podczas dzisiejszej rozprawy wynika, że sprawą protestów w Grabówce mogła się interesować Komenda Główna Policji.

– Czuliśmy to przez skórę i to się potwierdziło, że zlecenie przyszło z Warszawy – mówi wiadomo.co Karpowicz.

– Niewątpliwie zainteresowanie centrali w Warszawie protestami w miejscowości, o której nawet mało kto wie, gdzie leży, jest czymś ponadstandardowym. Używane są narzędzia nieprzystające w ogóle do wagi sprawy. PRL bis – dodaje poseł PO Andrzej Halicki.

Interwencja biura PO

Polityk PO, były minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki, był dzisiaj w sądzie w Białymstoku. Sprawę sołtysa Garbówki zainteresowało się Biuro Interwencji Obywatelskich PO, szefem jest właśnie Halicki. Zapowiada dalsze działania: – Będziemy też sprawdzali, czy rozporządzenie Rady Ministrów rozwiązujące dopiero co powstałą gminę, nie zostało podjęte z naruszeniem prawa. Być może mieliśmy tu do czynienia z deliktem konstytucyjnym.

Nadziei nie traci sołtys Grabówki. Wysłał pismo do ministra spraw wewnętrznych z prośbą o spotkanie, od kilku miesięcy czeka na odpowiedź. Zresztą od początku nie było zainteresowania, ani chęci spotkaniem z lokalną społecznością. – Nasza opinia, opinia mieszkańców została pominięta. To jest konieczny, zapisany w ustawie element konsultacji, ale go nie było. Oni rządzą kijem bejsbolowym – mówi Karpowicz.

Czy nie obawia się, że wizyta posła PO Andrzeja Halickiego może zaszkodzić? – Nic już bardziej nie zaszkodzi. Ta sprawa jest już polityczna, bardziej nie będzie – dopowiada.


Zdjęcie główne: źródło Facebook/Grabówka

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklama