Reklama

To nie jest sprawa jak każda inna. Mamy tajemnicze zmiany prawa, występuje w niej przedstawiciel Prokuratury Krajowej, a za wszystko płaci Skarb Państwa. Powraca sprawa śmierci ojca ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Po 11 latach zapadł wyrok uniewinniający lekarzy. Ale to nie koniec, będzie apelacja. – Pracujemy pod ogromną presją. Czujemy się zastraszani – mówi w rozmowie z wiadomo.co jeden z oskarżonych kardiologów, prof. Dariusz Dudek, kierownik II Oddziału Klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. To miał być rutynowy zabieg, ale doszło do powikłań i pacjent zmarł. Lekarze nie mają sobie nic do zarzucenia.

dd
Prof. Dariusz Dudek

Kamila Terpiał: Jaki wpływ na tę sprawę miał, ma i może jeszcze mieć minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro?
Dariusz Dudek: Na każdym etapie ma wpływ. Przypominam, że na samym początku prokuratura dwa razy umorzyła sprawę. Później złożono subsydiarny prywatny akt oskarżenia. Przez lata było nieco spokojniej. Ale teraz ponownie pojawiła się eskalacja działań. Do sprawy dołączył prokurator z ramienia publicznego, prawo tak zostało ostatnio zmienione, a jego przystąpienie powoduje, że koszty ponosi nie oskarżający, tylko Skarb Państwa. Doszło też do sformułowania daleko idących zarzutów – 2 lata bezwzględnego pozbawienia wolności i 5 lat bez prawa wykonywania zawodu dla mnie i pozostałych oskarżonych kardiologów. Sąd nas uniewinnił, ale, jak wiadomo, będzie apelacja.

Dlaczego do sprawy dołączył przedstawiciel Prokuratury Krajowej?
W ostatnim czasie (już po objęciu stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego przez Zbigniewa Ziobrę – red.) ustawy zostały tak właśnie zmienione, że pozwoliły dołączyć Prokuraturze Krajowej do prywatnego aktu oskarżenia.

Te dwie sprawy – zmiana ustawy i zmiany w śledztwie – należy według pana ze sobą wiązać?
Kilka tygodni po zmianie ustawy w dziwny sposób te nowe zapisy zostają wykorzystane… Teraz to sprawa publiczna, a koszty ponosi Skarb Państwa.

Reklama

Co dalej może się w tej sprawie wydarzyć? Pytam także w kontekście ostatnich proponowanych zmian dotyczących sędziów.
Widzimy, że jest duży nacisk na dobór sędziów w sądach. Obawiamy się, że może chodzić także o tę sprawę, aby po apelacji mogli pojawić się inni orzekający. Dodatkowo na pewno trzeba sobie zdawać sprawę, że zespół kardiologów z Instytutu Kardiologii UJ od 11 lat pracuje pod ogromną presją odwiedzających nas prokuratorów, pobierających tysiące danych na rzecz badania tej jednej sprawy. Szczególnie w ostatnim czasie, w ostatnich miesiącach, pobranych zostało bardzo dużo danych. Lekarze czują presję przy stawianiu diagnoz i przy wykonywaniu zabiegów, obawiają się, że wszystko jest równolegle czytane przez prokuraturę.

Czyli lekarze czują się zastraszeni?
Całkowicie.

Przez ministra sprawiedliwości?
Przez Prokuraturę Krajową, tak bym odpowiedział.

Prokuratorem generalnym jest minister sprawiedliwości.
Prokuratura, która się nami “opiekuje”, to rzeczywiście nie jest jakaś tam prokuratura regionalna, tylko krajowa, która bezpośrednio podlega ministrowi sprawiedliwości.

Myśli pan, że po apelacji może dojść do zmiany wyroku i skazania lekarzy?
Myślę, że taki jest cel… Ale mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie. Przez te ostatnie 11 lat zostało udokumentowane przez ekspertów polskich i zagranicznych, że tutaj nikt nie popełnił błędu. Na tej podstawie sąd wydał uniewinniający wyrok.


Zdjęcie główne: Zbigniew Ziobro, Fot. Piotr Drabik, licencja Creative Commons; zdjęcie w tekście: źródło YouTube

Reklama

Comments are closed.