Reklama

Pokazaliśmy, że PiS ma z kim przegrać, że jesteśmy gotowi do tego, aby odpowiedzialnie przygotować się do kolejnych wyborów. Zależało nam także na aktywności elektoratu, obudzeniu części wyborców. Polacy, którzy chcą skończyć z państwem PiS, mogą czuć satysfakcję – mówi w rozmowie z wiadomo.co szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann. Według niego wyniki wyborów samorządowych pokazały, że stworzenie szerokiej koalicji jest jedynym sposobem na pokonanie PiS-u. Dlatego ma nadzieję, że “w PSL-u i SLD nastąpi czas przemyśleń”. Rozmawiamy też o Warszawie, Rafale Trzaskowskim i frekwencji. – Apel opozycji, aby pójść i zagłosować przeciwko władzy, spotkał się z odzewem. Udało nam się wzbudzić pozytywne emocje – mówi Neumann.

KAMILA TERPIAŁ: Nastroje w Koalicji Obywatelskiej się trochę zmieniły w porównaniu do wieczoru wyborczego?

SŁAWOMIR NEUMANN: Nie zmieniły się. Przecież wygraliśmy w spektakularny sposób w kilku prestiżowych pojedynkach: Warszawa, Łódź, Poznań, Wrocław, Lublin, Białystok. W tych miastach nasi kandydaci wygrali w pierwszych turach z dużym i bezdyskusyjnym poparciem. Poza tym

4 lata temu wygraliśmy w 7 sejmikach, teraz po ciężkim boju powtórzyliśmy ten wynik.

W porozumieniu z naszym koalicjantem, czyli PSL-em, będziemy rządzić prawdopodobnie w 10 sejmikach.

Reklama

A nie w 15, tak jak przez ostatnie 4 lata.
Niestety, tutaj zaważył także wynik naszego koalicjanta, który jednak dużo stracił. Jeszcze w niedzielę wydawało się, że wyniki PSL-u będą lepsze, a to dawało nadzieję na koalicje jeszcze w kilku sejmikach. W 3 sejmikach (podlaskim, lubelskim i łódzkim) przegrywamy z PiS-em tylko jednym mandatem. Ten wynik mógł być lepszy, ale

10 koalicyjnych sejmików w porównaniu do 6 pisowskich to i tak jest wygrana. Nie mamy poczucia porażki. Poza tym to jest pierwszy krok.

Co ten krok pokazał opozycji?
Wspólny start partii opozycyjnych ma sens. Koalicja Obywatelska ma do PiS-u 6 proc. straty, to jest i dużo, i mało, ale przypominam, że mamy cały rok do wyborów parlamentarnych. SLD otrzymało 6 proc. poparcia w skali kraju, ale to przełożyło się na 10 mandatów do sejmików. To są głosy, które w kilku sejmikach dały PiS-owi samodzielne rządy.

PO wyciągnęła wnioski z 2015 roku, zbudowaliśmy koalicję, a niektórzy cały czas uważają, że najważniejszy jest własny szyld.

Do PSL-u też ma pan pretensje, że nie zdecydował się już w tych wyborach przyłączyć do KO?
Gdybyśmy mieli szeroką koalicję, z SLD i PSL-em, to dawałoby nam znaczną przewagę nad PiS-em. Przy obecnie obowiązującej metodzie liczenia głosów, aby wygrać z PiS-em, trzeba iść razem.

Mam nadzieję, że to były wybory, w których niektórzy sprawdzili swoje siły, a teraz wyciągną wnioski. Należy oczekiwać, że w PSL-u i SLD nastąpi czas przemyśleń.

Rozpoczęły się już rozmowy?
Na razie toczą się rozmowy o wspólnych koalicjach w sejmikach, chociaż to wymaga tylko doprecyzowania. O dalszej współpracy będziemy rozmawiać później. Pamiętajmy, że wybory samorządowe jeszcze się nie zakończyły.

W kilku miastach odbędą się jeszcze II tury. Apeluję, żeby nie odpuszczać, trzeba każde miasto obronić przed PiS-em.

Grzegorz Schetyna chciałby być naturalnym liderem koalicji anty-PiS?
On już jest liderem takiej koalicji. Wybory samorządowe udowodniły, że pomysł stworzenia Koalicji Obywatelskiej jest jedynym pomysłem, który daje szansę na wygraną z PiS-em. Okazało się, że wszyscy, którzy myśleli o budowaniu trzeciej lub czwartej siły, po prostu byli w błędzie. Pokazaliśmy, że PiS ma z kim przegrać, że jesteśmy gotowi do tego, aby odpowiedzialnie przygotować się do kolejnych wyborów. Zależało nam także na aktywności elektoratu, obudzeniu części wyborców.

Polacy, którzy chcą skończyć z państwem PiS, mogą czuć satysfakcję, bo zobaczyli nadzieję, którą przez 3 lata zabijały ośrodki badania opinii publicznej. Tylko KO jest ugrupowaniem, które może zbudować listę na wybory parlamentarne i wygrać z PiS-em.

Nie ma zatem mowy o rozliczeniach i przetasowaniach wewnątrz PO?
Te wybory zakończyły się sukcesem. Czy ktoś spodziewał się jeszcze miesiąc temu takich wyników w Warszawie, Białymstoku, Lublinie, Poznaniu, Wrocławiu czy Bydgoszczy? Propaganda była taka, że PiS zaleje cały kraj. A tymczasem wygraliśmy w wielu miastach i sejmikach – będziemy rządzić w 10, a PiS w 6. Oczywiście mogło być lepiej.

Być może powinniśmy bardziej dociskać naszych kolegów z PSL-u i SLD, aby do nas dołączyli… Na razie bez triumfalizmu, ale zbudowaliśmy solidny fundament.

Od początku był pan przekonany do kandydatury Rafała Trzaskowskiego?
Wszystkie badania pokazywały, że to jest najlepszy kandydat dla Warszawy. Mówiliśmy jasno, że będziemy wspierać tylko tych, którzy mają szansę na wygraną. Zrobił bardzo dobrą kampanię, chociaż nie wszystkim się na początku podobała.

Zdarzało się, że nawet zapisywałem wypowiedzi różnych “ekspertów”, które podważały sens takiej kampanii i wieszczyły klęskę. Finał pokazał, że to Rafał Trzaskowski i jego sztab mieli rację.

Opozycja potrafiła zmobilizować warszawiaków. Co ich przede wszystkim przekonało?
Zmobilizowaliśmy nie tylko warszawiaków, poznaniaków czy łodzian, ale także mieszkańców mniejszych miejscowości. Frekwencja w całym kraju była o ponad 6 proc. wyższa niż podczas ostatnich wyborów samorządowych. To jest też warte odnotowania. Apel opozycji, aby pójść i zagłosować przeciwko władzy, spotkał się z odzewem.

Udało nam się wzbudzić pozytywne emocje. Ludzie zobaczyli, że wyciągnęliśmy wnioski z przegranych wyborów, że naprawdę nam się chce, mamy pomysł i wiemy, jak pokonać PiS. Zaufali nam, to jest ogromny kapitał na przyszłość.

Nie wygra się wyborów parlamentarnych bez poparcia wsi. Co PO zamierza w tej sprawie zrobić?
Wiemy, że w małych miejscowościach mamy jeszcze wiele do zrobienia. Nie odpuścimy. To są pierwsze wybory od 3 lat, które miały być wielką porażką opozycji. Takie przewidywania się nie sprawdziły, jesteśmy nastawieni optymistycznie i mamy ogromną chęć do pracy. Musimy teraz dokładnie przeanalizować wyniki wyborów, przygotować się do mobilizacji naszego elektoratu także w wyborach europejskich. Walka o Polskę w Europie zaczyna się już dzisiaj.

Działania i wypowiedzi polityków PiS-u pokazują, że wypchnięcie Polski z Europy jest realnym scenariuszem. Obroniliśmy samorząd, teraz musimy obronić Polskę w Europie. To jest kolejne wyzwanie.

Łatwiej będzie przekonać Polaków, że musimy pozostać w Europie?
Żadna kampania nie jest łatwa. Ale wierzę w to, że Polacy, którzy chcą się czuć Europejczykami i być w UE, nie zostaną w domu. PiS nie będzie się cieszył ze zwycięstwa, to będą pierwsze wybory, w których będą pod kreską.

Opozycja będzie w tej kampanii korzystać z doświadczenia byłego premiera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska?
Sprawując to stanowisko, nie może angażować się w kampanię wyborczą. Ale na pewno jest to nasze najmocniejsze i najbardziej rozpoznawalne ogniwo w UE. Jest szanowany i może w wielu miejscach pomóc.

To, że sprawuje takie stanowisko, ratuje Polskę przed kompletnym blamażem, wynikającym z polityki rządzących. Musimy pilnować, żeby jego pozycja w Europie nie osłabła, jest jeszcze wiele do zrobienia.

Jako kandydat na prezydenta Polski?
Po wygranych przez KO wyborach parlamentarnych byłby świetnym prezydentem. Trzeba będzie odbudować wszystko nie tylko w kraju, ale także w Europie.

Po zgliszczach, jakie zostawia nam PiS, awanturach i kłótniach Donald Tusk pozwoliłby nam szybciej przywrócić Polskę na właściwe miejsce. Musimy wrócić do stolika, przy którym podejmuje się decyzje dotyczące przyszłości UE.

Donald Tusk chce wrócić?
Wierzę, że polityczny zwierz, który w nim drzemie, nie pozwoli mu przejść na polityczną emeryturę…

Kampania wyborcza pokazała opozycji, do czego PiS jest zdolny?
Nie spodziewaliśmy się ze strony partii rządzącej aksamitnej kampanii. Spodziewaliśmy się, że będzie brudna, brutalna i oparta na kłamstwach. Mało tego, spodziewamy się, że będzie coraz gorzej.

Obrzydliwy spot straszący uchodźcami, który został wypuszczony w ostatnich dniach kampanii, pokazał, do czego PiS jest zdolny, jak pali im się grunt pod nogami. Do czego są zdolni, pokazywała także tępa propaganda w tzw. mediach narodowych, tępe partyjne przekazy w “Wiadomościach” TVP.

Jak będą tracić władzę w kraju, będzie coraz więcej ścieków wylewanych na ludzi, którzy myślą inaczej. Dzisiaj na przykład mamy do czynienia z obrażaniem wyborców, którzy nie głosowali na PiS przez takich ludzi jak Marek Suski. To cały PiS. Będziemy o tym pamiętać i to przypominać.

Prawda o premierze Mateuszu Morawieckim, którą pokazały opublikowane taśmy z nagraniami rozmów w restauracji “Sowa i Przyjaciele”, nie zrobiła wielkiego wrażenia na elektoracie PiS-u. Dlaczego?
To jest zawsze dłuższy proces.

Sprawa tzw. taśm Mateusza Morawieckiego jeszcze się nie zakończyła. Myślę, że będziemy świadkami wewnętrznych gier w Prawie i Sprawiedliwości. Prezes Jarosław Kaczyński będzie przecież szukał winnych wyborczego zwycięstwa.

Napięcia wewnętrzne będą tylko rosły, bo politycy partii rządzącej zobaczyli, że mogą przegrać kolejne wybory. Jeszcze wiele może się wydarzyć. Wewnętrzne wojny będą coraz ostrzejsze i coraz więcej rzeczy będzie wychodziło na światło dzienne.

PiS zdecyduje się rozpocząć wojnę z mediami?
Na to pytanie będziemy w stanie odpowiedzieć na początku roku. Znając styl działania PiS-u, to w najbliższym czasie będą trwały analizy tego, jaką ścieżką iść dalej. Kolejny rok będzie jedną wielką kampanią. Możliwe są dwa scenariusze:

Jarosław Kaczyński widząc, co się dzieje, będzie łagodniał, dogadywał z UE, wycofywał ze zmian w Sądzie Najwyższym, albo pójdzie na twarde zwarcie. Nie wiem, którą drogę wybierze.

Na razie po orzeczeniu TSUE sędziowie SN wysłani na przymusowy stan spoczynku wrócili do orzekania. To jakiś znak?
Rządzący w tej sprawie nie mieli nic do zrobienia. Jedyne, co mogli zrobić, to wejść tam z policją. Myślę, że musimy poczekać. Oni sami na razie są zaskoczeni wynikami wyborów i tym, co zrobił TSUE. Siedzą, myślą i kombinują.

PiS miał już bardzo różne strategie. Każdy scenariusz trzeba brać pod uwagę i na każdy musimy być gotowi.

Cofanie się nie jest chyba w stylu Jarosława Kaczyńskiego…
Wielokrotnie udowodnił, że dla korzyści politycznej potrafi powiedzieć i zrobić właściwie wszystko.


Zdjęcia główne: Sławomir Neumann, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama