Reklama

Mariusz Muszyński ukrył przed Sejmem, że w latach 90. służył w wywiadzie – napisała o tym “Gazeta Wyborcza”. O ile zgodnie z prawem sama praca w służbach specjalnych nie jest przeszkodą w sprawowaniu funkcji sędziego, to przeszkodą jest już zatajenie tej służby.

Sędzia wybrany głosami PiS i Kukiz ’15 milczy, rzeczniczka partii rządzącej przekonuje, że to pomówienia, a opozycja domaga się wyjaśnień od koordynatora służb specjalnych.

Prezes TK: wyjaśnienia sędziego “nie były konkluzywne”

Tak Andrzej Rzepliński opisał swoją rozmowę z sędzią Mariuszem Muszyńskim. Została ona przeprowadzona po tym, jak z takim pytaniem do prezesa TK zwrócił się jeden z dziennikarzy. Andrzej Rzepliński przyznaje, że ostatecznie nie wie, czy sędzia Muszyński kandydując na sędziego Trybunału zataił jakiś fakt ze swojego życiorysu. – Ja nie wiem, czy w tym przypadku kandydat na sędziego konstytucyjnego zataił ten fakt. Nie wiem też, w jakiej procedurze należałoby, jeśli tak by było, ujawnić ten fakt i nie wiem komu – mówił prof. Rzepliński.

Czy taka informacja jest ważna? Według wiceprezesa TK Stanisława Biernata, sędziowie są niezawiśli, czyli niezależni od jakichkolwiek sił zewnętrznych. Dlatego “każdy powinien odpowiedzieć sobie w sumieniu, a potem podlega to weryfikacji zewnętrznej, czy to, co robił, a czego nie podaje do wiadomości, było czymś, co da się pogodzić z godnością sędziego i wymaganiami moralnymi, jakie stawia się sędziom. Po drugie, akurat w odniesieniu do służb, to powstaje problem ewentualnej, przyszłej, potencjalnej zależności sędziego – tłumaczy wiceprezes TK. Zastrzegając jednak, że są to myśli ogólne, niezwiązane z tym przypadkiem.

Reklama

PO zamawia ekspertyzy i apeluje do Muszyńskiego

Praca dla służb specjalnych, może być w przypadku sędziego Muszyńskiego konfliktem interesów – przyznają politycy PO. Dlatego zamówili ekspertyzy prawne, które mają na to pytanie odpowiedzieć. – Wydaje się, że niezawisłość sędziowska jest w sprzeczności z przeszłością agenturalną. Nie wiemy, jakie były działania sędziego Muszyńskiego w UOP, ale mógł być narażony na działania operacyjne innych wywiadach. To jest zła informacja – mówił szef klubu PO Sławomir Neumann. Apelował przy okazji do sędziego, aby poważnie zastanowił się nad swoją aktywnością. Przypomniał, że prof. Muszyński jest reprezentantem Polski w Komisji Weneckiej, wcześniej zasiadał m.in. w Trybunale Stanu.

– Prawo i Sprawiedliwość ma dość specyficzne podejście do tych miejsc, wskazując tam osobę, która ma agenturalną przeszłość. Ale jeżeli Trybunałem Konstytucyjnym zajmuje się prokurator stanu wojennego (chodzi o posła PiS Stanisława Piotrowicza – red.), to wszystko jest możliwe – ironizował Neumann.

Nowoczesna: co wiedział koordynator służb?

– Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czy Mariusz Muszyński współpracował z służbami, a jeżeli tak, to mają też prawo wiedzieć, dlaczego zataił taką informację kandydując do TK – nie ma wątpliwości poseł Nowoczesnej Arkadiusz Myrcha. Czeka na wyjaśnienia nie tylko samego zainteresowanego, ale także koordynatora służb specjalnych ministra Mariusza Kamińskiego. – Jestem przekonany, że służby specjalne sprawdzają takiego człowieka, także pod tym względem. Jeżeli tego nie zrobiły, to rodzi się pytanie, dlaczego; a jeżeli sprawdziły i wiedziały, to dlaczego nie poinformowały; a jeżeli poinformowały, to dlaczego posłowie PiS, którzy rekomendowali tę osobę do TK, taką informacją się nie podzielili – wylicza poseł Myrcha.

PiS krótko: to pomówienia

– W mojej ocenie doniesienia dotyczące sędziego TK Mariusza Muszyńskiego to kłamstwa i pomówienia niemające nic wspólnego z rzeczywistością – powiedziała PAP rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek. Sprawy nie chciał za to komentować przewodniczący komisji sprawiedliwości z PiS Stanisław Piotrowicz.

Co napisała “Gazeta Wyborcza”

Według “GW”, Mariusz Muszyński został przyjęty do Urzędu Ochrony Państwa w 1993 roku. “Potem rok pracował w centrali UOP. W ambasadzie w Berlinie objął funkcję szefa działu prawnego. Zdaniem naszych informatorów była to >przykrywka< dla drugiego etatu – oficera służb” – napisała “Wyborcza”. W 1996 roku na życzenie strony niemieckiej, Muszyński musiał w ciągu jednego dnia opuścić placówkę.
Jak dowiedziała się za to PAP w dobrze poinformowanym źródle zbliżonym do MSZ, Muszyński wyjechał na placówkę do Niemiec w 1998 r., a wrócił w 2002 r. “Jeśli mieliby go rzekomo wydalić w 1996 r., to nigdy by go nie przyjęli w 1998 r.” – tłumaczy źródło PAP.


pap-maly Zdjęcie główne: PAP/Radek Pietruszka.

Zapisz

Reklama