Reklama

Prokuratura Krajowa postawiła rosyjskim kontrolerom i trzeciej osobie przebywającej w wieży kontroli lotów zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym. Po 7 latach od katastrofy i rok po przejęciu śledztwa przez prokuratorów PiS śledczy dopatrzyli się nowych faktów. – Od prokuratorów nie dowiedzieliśmy się, na jakiej podstawie zmienili klasyfikację zarzutów, które już wcześniej postawiła polska prokuratura – komentował Marcin Kierwiński z PO. – Nie mamy wątpliwości, że intencje prokuratury są polityczne – dodał.

Nowe zarzuty

Na kilka dni przed 7. rocznicą katastrofy smoleńskiej zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek zwołał specjalną konferencję prasową, na której przedstawiono stan śledztwa smoleńskiego i prace śledczych, którzy zajmują się sprawą tragedii. Prokuratura sformułowała nowe zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów i trzeciej osoby przebywającej wówczas w wieży kontroli lotów, m.in. na podstawie nowej opinii z zakresu fonoskopii, dotycząca wypowiedzi pracowników wieży. – Niewątpliwie jedną z przyczyn katastrofy było działanie kontrolerów, ale zarzuty nie zostały jeszcze przedstawione – tłumaczył prokurator Marek Kuczyński.

7 innych postępowań

Prokurator poinformował też, że prowadzonych jest siedem innych postępowań związanych z tą sprawą. Śledztwa dotyczą m.in. nadużycia zaufania w stosunkach z zagranicą, czyli tzw. zdrady dyplomatycznej ,sfałszowania dokumentów przez funkcjonariuszy BOR, niszczenia wraku Tu-154M, poświadczenia nieprawdy w protokołach sekcji oraz znieważenia zwłok ofiar katastrofy. Analizę kryminalistyczną mają przeprowadzić zagraniczne laboratoria, które zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek nazwał “absolutnie topowymi”. Pierwsze ślady do badań zostaną przekazane zagranicznym laboratoriom w maju.

Polityczne bicie piany

– Nie mamy wątpliwości, że intencje prokuratury są polityczne. (…) Dzisiejsza konferencja też ma charakter polityczny – ocenił Marcin Kierwiński z PO na konferencji prasowej. – Chyba dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że ta konferencja pojawia się na tydzień przed kolejną rocznicą. Ta konferencja ma na celu polityczne podgrzewanie atmosfery wokół katastrofy smoleńskiej – dodał.

Reklama

Kwestią odpowiedzialności rosyjskich kontrolerów lotu za spowodowanie katastrofy smoleńskiej zajmowała się wcześniej komisja Jerzego Millera. W marcu 2015 r. ówczesna naczelna Prokuratura Wojskowa, która badała przyczyny katastrofy smoleńskiej, postawiła dwóm rosyjskim kontrolerom ze Smoleńska zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa i nieumyślnego spowodowania katastrofy.

– Od prokuratorów nie dowiedzieliśmy się, na jakiej podstawie zmienili klasyfikację zarzutów, które już wcześniej postawiła polska prokuratura – mówił Kierwiński.

Smoleńskie mity

Co się stało pod Smoleńskiem? Teorii w samym PiS-owskim obozie jest już kilka. Zamach, dwa wybuchy, ślady trotylu, dobijanie rannych.


Skoro rosyjscy kontrolerzy są winni katastrofy prezydenckiego samolotu, to pod znakiem zapytania stają poprzednie teorie. Niestety, minister Antoni Macierewicz nie chciał dziś komentować słów prokuratorów.

Co na to Rosja?

Kreml nie zgadza się z zarzutami kierowanymi przez polską prokuraturę pod adresem rosyjskich kontrolerów, których oskarża się o doprowadzenie do katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Polski Lech Kaczyński – pisze rosyjska agencja TASS. – Z takimi wnioskami (o winie kontrolerów) nie sposób się zgodzić – oznajmił dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – Niewątpliwie okoliczności tej tragedii są już dość poważnie zbadane – powiedział Pieskow. Rosja ciągle prowadzi własne śledztwo.


Zdjęcie główne: Antoni Macierewicz, Fot. Wikimedia Commons, licencja Creative Commons

Reklama