AKTUALNOŚCI
Onet Węgrów czeka prawdziwa rewolucja. Oto drużyna Petera Magyara Gazeta.pl Trump na wojnie z nauką. Gigantyczne cięcia w budżecie na 2027 rok Gazeta.pl Bilewicz bez profesury. Duda wybrał opcję, której prawo nie przewiduje. I nie poinformował naukowca Gazeta.pl Plany przewodniczącego słoweńskiego parlamentu? Referendum w sprawie wyjścia z NATO i wizyta w Moskwie Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Magyar przebuduje system. Czy Orbán już nigdy nie będzie ponownie premierem Węgier? Gazeta.pl Personel szpitala wielokrotnie używa tych samych strzykawek. Setki dzieci w Pakistanie zakażonych HIV Gazeta.pl "Szczęśliwego nowego roku!". Tak Węgrzy świętują zwycięstwo wyborcze, ale także odrodzenie ducha Gazeta.pl Ambasador USA do Berkowicza: Żydami już nie da się tak łatwo pomiatać Gazeta.pl Ziobro o możliwej ekstradycji z Węgier: Będę walczył z Tuskiem, gdziekolwiek się znajdę Onet Szokujące opowieści polskich europosłów. "Magyar liczył się z najgorszym" Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Onet Tragiczny wypadek w Łomiankach. Nowe informacje z prokuratury Onet Afera Polnordu i oskarżenia wobec Romana Giertycha. Jest komunikat prokuratury Onet Atak Ukrainy pod Donieckiem. Użyli pocisku, którego boi się Rosja Onet Niechęć do Żydów w kraju bez Żydów. Dlaczego w Polsce wciąż tak silny jest antysemityzm? Onet Zamieszanie w sprawie ENA dla Zbigniewa Ziobry. "Opóźnienie może skutkować ukryciem się" Onet Łukasz Mejza z kolejnymi problemami. Policja zatrzymała go koło Zielonej Góry Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek
Subskrybuj

Prof. Witold Orłowski: Ceny energii wzrosną po wyborach

Sejm w najbliższy piątek zbierze się na nadzwyczajnym posiedzeniu, aby głosować nad rządowym projektem ustawy, która ma zapobiec podwyżkom cen energii w 2019 roku. Rząd chce obniżyć akcyzę i opłatę przejściową. – To są tylko doraźne ruchy, aby przesunąć wzrost cen na okres po wyborach – komentuje w rozmowie z wiadomo.co ekonomista prof. Witold Orłowski. – Rząd zakłada różowe okulary i będzie twierdził, że cena energii nie wzrosła, ale tak naprawdę wzrosła – dodaje poseł PO Zbigniew Gawlik.

Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński musiał zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu po to, aby przegłosować rządowy projektem ustawy, która ma zapobiec podwyżkom cen energii w 2019 roku.

Dzięki przygotowanemu w ostatniej chwili projektowi ustawy nasze rachunki za prąd się nie zmienią, nawet jeżeli ceny energii wzrosną. Rząd chce zmniejszyć akcyzę z poziomu 20 zł/MWh do 5 zł/MWh. Opłata przejściowa ma spaść o 95 proc.

Premier podczas swojego wystąpienia w Sejmie przed głosowaniem wniosku o wotum zaufania zapewnił, że „nie będzie podwyżki cen energii w 2019 roku”. Powtórzył to kilka dni później na konferencji prasowej. I wtedy zaczęły się chaotyczne szukanie możliwego rozwiązania… Projekt ustawy o podatku akcyzowym wpłynął do Sejmu 21 grudnia.

Tego samego dnia ma się zebrać Senat i ustawa trafi na biurko prezydenta. Musi zostać podpisana przed Nowym Rokiem. Co ciekawe, ustawa ma obowiązywać przez rok. Czyli problem powróci tuż po wyborach parlamentarnych. Przypadek? Nie.

Prof. Orłowski: To jest decyzja polityczna, a nie gospodarcza

– To są tylko doraźne ruchy, aby przesunąć wzrost cen na czas po wyborach. Minister energii nie potrafił znaleźć żadnego sensownego rozwiązania, dlatego teraz w panice trzeba składać pakiet i to nieważne jak kosztowny. Tylko po to, aby przed wyborami nie nastąpił wzrost rachunków gospodarstw domowych. Ale gdzie indziej i tak rachunki wzrosną, więc pośrednio gospodarstwa domowe i tak zapłacą więcej – komentuje w rozmowie z wiadomo.co prof. Witold Orłowski.

Ekonomista tłumaczy, że to jest bardzo niebezpieczne odsuwanie problemu w czasie i jego kumulacja. – W samym roku wyborczym rachunki pewnie nie wzrosną, ale za to potem wzrosną i to znacznie silniej. Poza przekonaniem, że „ciemny lud to kupi”, rząd nawet nie usiłuje udawać, że chodzi o coś więcej, niż odłożenie problemu o kilkanaście miesięcy. Z punktu widzenia finansów większość kosztów operacji pod hasłem „wybory” jest przerzucana na budżet, który i tak w przyszłym roku będzie trzeszczał. To jest decyzja polityczna, a nie gospodarcza – dodaje prof. Orłowski.

Nie ma wątpliwości, że to ” całkowicie polityczne działanie, sprzeczne z zasadami ekonomii”. – Ale rząd najwyraźniej jest zdeterminowany, aby przed wyborami ludzie nie zobaczyli wyższych rachunków – mówi. I ostrzega, że proponowane zmiany spowolnią także zmiany w energetyce: – Pieniądze na inwestycje zostaną przeznaczone na bieżące rekompensaty. Mniejsze zyski firm energetycznych i zmniejszone opłaty przejściowe oznaczają, że będzie mniej pieniędzy na inwestycje, które są niezbędne po to, by z roku na rok nie płacić coraz więcej za prąd.

Gawlik: To próba ręcznego sterownia

– To nie jest żadna obniżka cen energii, ale przyznanie się rządu, że energia jest droższa. W projektowanej ustawie to państwo ma zrezygnować z części opłat, które były zresztą wprowadzane od 2007 roku. Rząd udaje, że załatwi problem, ale tak naprawdę go nie załatwi. Zakłada tylko różowe okulary i twierdzi, że cena energii nie wzrosła, ale tak nie jest – mówi także w rozmowie z wiadomo.co poseł PO Zdzisław Gawlik.

Minister energii w gabinecie cieni przypomina, że cena energii już wzrosła dla jednostek samorządu terytorialnego, które zawarły umowę na dostawę energii i nic tego nie zmieni. – Przecież rząd nie może udawać, że tych umów nie ma – tłumaczy.

Poza tym zwraca uwagę na to, że rząd nie decyduje i nie może decydować w sprawach dotyczących ceny energii. – Żyjemy w otoczeniu prawnym, w którym ani premier, ani minister nie decydują o tym, ile będzie wynosiła cena energii dla gospodarstw domowych i innych odbiorców. Z mocy obowiązujących przepisów ta decyzja należy do właściwości prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. A z tego, co wiem, jest to organ niezależny – dodaje Gawlik.

Nie ma wątpliwości, że rząd przespał odpowiedni czas: – To próba ręcznego sterownia, przyznania się do błędu i zaniechań, które miały miejsce przez ostatnie 3 lata. Ten problem nie zrodził się nagle. Wszyscy wiedzieli, do czego to wszystko zmierza.

Poseł PO zapowiada, że jego partia będzie do projektu ustawy zgłaszała poprawki.


Zdjęcie główne: Witold Orłowski, Fot. Adrian Grycuk, licencja Creative Commons