Reklama

Bez względu na to, czyje propozycje przejdą, to i tak będzie to polityzacja sądów i “pisiactwo”. Ja mam bardzo złe zdanie o prezydencie. Nie cenię ani jego, ani jego stylu i samozadowolenia z siebie – mówi nam prof. Jadwiga Staniszkis. Pytamy też o wizytę Erdogana w Polsce i spodziewaną rekonstrukcję rządu oraz dymisje. – Waszczykowski jest słabiusieńki, styl ma siermiężny, ewidentnie jest nieakceptowany przez świat zewnętrzny – mówi prof. Staniszkis.

JUSTYNA KOĆ: Mówi się o rekonstrukcji rządu, podobno 5 ministrów jest do zmiany: Waszczykowski, Radziwiłł, Jurgiel, Adamczyk i minister Streżyńska.
JADWIGA STANISZKIS: Dymisja minister Streżyńskiej to byłby absurd. To dobry specjalista, podobno ciężko jej działać, bo nie ma funduszy. Jurgiel mógłby robić więcej, jest całkiem dobry i jest przyjacielem Jarosława Kaczyńskiego.

A minister Radziwiłł? Mówi się, że jest jako pierwszy do wymiany, ponieważ nie potrafił złagodzić konfliktu z rezydentami.
Radziwiłł może nawet by i zrobił więcej, ale służba zdrowia jest w potwornej zapaści, tam jest wiele do zrobienia, ale to wymaga minimalnych pieniędzy. Polska nie jest w takiej dobrej sytuacji finansowej, jak to przedstawia rząd w tej propagandzie sukcesu. Zresztą sam Jarosław Kaczyński to zauważył ostatnio i o tym mówił, że te oczekiwania rosną. Jednak nie spodziewam się jakichś zmian w rządzie.

A szef MSZ Witold Waszczykowski?

Reklama

Waszczykowski jest słabiusieńki, styl ma siermiężny, ewidentnie jest nieakceptowany przez świat zewnętrzny. Waszczykowski rzeczywiście być może zostanie zdymisjonowany, ale przypuszczam, że Kaczyński nie zacznie zmian,

bo to może rozpocząć lawinę oceniania, a tego się boją wszyscy.

Czy Jarosław Kaczyński zostanie premierem, czy Beata Szydło pozostanie na stanowisku?
Myślę, że nie pokazała wszystkich swoich umiejętności, jest koordynatorką i jest ostrożna.

Myśli pani, że Beata Szydło ma większe możliwości?
Niewiele większe, ale ma. Na niczym się nie zna co prawda, ale ma granice. Udało jej się jakoś nie uwikłać w spory odnośnie prawa. Zachowała pewien dystans, to też jest zaleta. Kilkukrotnie pokazała, że nie trzyma się kurczowo stanowiska, może to wszystko rzucić, bo ma dokąd wrócić. Jak na to wszystko, co się dzieje, udało jej się zachować to minimum niezależności.

W piątek prezydent spotka się szefem PiS. Panowie “zamkną” temat reformy?
Zamkną na pewno, bo bez względu na to, czyje propozycje przejdą, to i tak będzie to polityzacja sądów i “pisiactwo”. Ja mam bardzo złe zdanie o prezydencie, i to bardzo. Nie cenię ani jego, ani jego stylu i samozadowolenia z siebie, to nie do przyjęcia.

Myślę, że Jarosław Kaczyński również traktuje go z góry.

Ostatnio prezydent spotkał się z Erdoganem, nawet nie wspomniał o aresztowaniach opozycji, czy zamykaniu ust dziennikarzom. To błąd prezydenta Dudy?
To jest zaskakujące, że Erdogan wybrał właśnie Polskę, szukając zrozumienia, to jest moim zdaniem tak naprawdę policzek dla nas. Polska ma być najwyraźniej adwokatem Turcji. A może chodzi o coś innego? W Turcji to był domniemany pucz, potrzebny po to, aby przejąć pełnię władzy przez ekipę Erdogana. Czy to nie jest pomysł na Polskę? Bo przecież ci ludzie szukają pomysłu… Być może ludziom z PiS potrzeba czegoś więcej, żeby uzasadnić swoje działania.

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Wyobraża sobie pani u nas taki scenariusz, jaki przeprowadził u siebie Erdogan?
Wie pani, nie wiem, ale możliwe. Na spotkaniach takich jak nasze, kiedy debatujemy z profesorem Strzemboszem w Sądzie Najwyższym o prawie, sądownictwie, praworządności, to możemy przecież dla nich jawić się jako taki sztab puczystów. To nie jest wykluczone.

Pucz może być im potrzebny, bo nie mogą pójść dalej, a z różnych powodów nie mogą się cofnąć.

To byłoby absurdalne, bo i tak sytuacja Polski w Europie i na świecie jest nieciekawa. Amerykanie przecież bardzo ostro reagują na łamanie prawa, bo dla nich kontrakt i prawo i wolność tych stron to są sprawy kluczowe. Myślę, że Polska jest bardzo osamotniona w świecie. Myślę też, że jest duża pokusa wśród PiS-u, aby poszukać buntowników, puczystów.

To przerażające, co pani mówi.
No, niestety, ale tego typu ludzie, tacy jałowi, szukają pomysłów, które uzasadnią ich dalszy krok.

Czy protestujący rezydenci mogą namieszać na scenie politycznej? A może nawet będą początkiem końca rządu PiS?
Nie sądzę. Dla większości ludzi te dochody, o których mówią rezydenci jako o minimalnych, są średnie. Dla ludzi to nie jest coś, co dobrze rozumieją, do tego propaganda w mediach państwowych robi swoje. Ludzie traktują lekarzy jako grupę uprzywilejowaną.


Zdjęcia główne: Jadwiga Staniszkis, Fot. Flickr/Heinrich-Böll-Stiftung, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.