AKTUALNOŚCI
Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Gazeta.pl Wojna domowa u szympansów i to bynajmniej nie na słowa. Bezprecedensowa obserwacja Onet Miał organizować ataki na rosyjskich opozycjonistów. Jest ruch prokuratury Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Gazeta.pl Bruksela czeka na upadek Orbána. Tylko co dalej? I co, jeśli znów wygra? Onet Oficjalne poparcie dla Putina najniższe od wybuchu wojny z Ukrainą Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Putin ogłosił zawieszenie broni, z PPK "wyparowało" 1,5 mld zł [SKRÓT WYDARZEŃ DNIA] Onet Ukraina brała udział w wojnie z Iranem. Wołodymyr Zełenski ujawnia kulisy Onet Viktor Orban boi się porażki. Oskarża Facebooka o sabotowanie kampanii Gazeta.pl Putin ogłosił wielkanocne zawieszenie broni. Jego wysłannik przybył do USA Onet Role się obróciły. Chiny zyskały gigantyczną przewagę nad USA. Trump może być zdany na ich dobrą wolę Gazeta.pl Wipler od dawna promował giełdę Zondacrypto. Lokowanie produktu w Sejmie i w telewizji Onet Nie słuchała próśb służącej. Po śmierci Hitlera Magda Goebbels otruła szóstkę swoich dzieci Gazeta.pl Co przyciąga mężczyzn do ruchu #tradwife? Pierwsze badanie w temacie Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Gazeta.pl Co w Rosji piszczy? Towarzysz Major chce wiedzieć wszystko Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Onet Gorąco w trakcie rocznicy smoleńskiej. Padł okrzyk w stronę prezydenta Nawrockiego Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Gazeta.pl Orbán na wiecu w Debreczynie: W niedzielę zaprowadźcie całe rodziny do urn Onet Trump zniszczył "specjalne stosunki" z ważnym sojusznikiem. "Mam dość". Czarę goryczy przelały rachunki za energię Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę
Subskrybuj

Prof. Rafał Chwedoruk: Nie ma mitycznej mijanki, Platforma zdublowała lewicę

Opozycja ma powody do zadowolenia. Konfederacja, bo weszła, Lewica, bo wróciła, PSL, bo przeżył i nawet się wzmocnił, a PO, bo ma lepszy wynik i nie ma żadnej mitycznej mijanki, o której w ostatnich tygodniach zaczęto mówić – mówi nam prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – W przypadku PiS-u możemy użyć pojęcia „sufitu”. Wydawało się, że PiS wszystkie te sufity pokonuje i aż wspiął się na sam szczyt i osiągnął apogeum poparcia – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Oficjalne wyniki wyborów pokazują, że będzie samodzielnie rządzić nami ugrupowanie, które nie ma większości.

PROF. UW RAFAŁ CHWEDORUK: W demokracji trudno wyobrazić sobie inną sytuację, może poza krajami, gdzie mamy system dwupartyjny, jak Malta. Gdyby korzystać z tego argumentu, to w zasadzie żaden rząd po 89 roku nie cieszył się poparciem większości Polaków, nawet tylko tych uczestniczących w wyborach. Prawdą jest, że przy rekordowej frekwencji PiS zrobił rekordowy wynik.

Mamy natomiast do czynienia z innym paradoksem. PiS wygrał przy rekordowej frekwencji i takim rezultatem, a mimo to najwyraźniej w tej partii dominuje ambiwalencja w ocenie wyniku. Trochę to przypomina sytuację po wyborach samorządowych rok temu. Co do pozostałych partii opozycyjnych, to one przegrały wybory, ale każda z osobna ma powody do zadowolenia. Konfederacja, bo weszła, Lewica, bo wróciła, PSL, bo przeżył i nawet się wzmocnił, a PO, bo ma lepszy wynik i nie ma  żadnej mitycznej mijanki, o której w ostatnich tygodniach zaczęto mówić. Nie ulega też wątpliwości, że tak jak

PiS dostał mocny mandat do rządzenia, tak otrzymał słabsze niż poprzednio podstawy do sprawowania władzy. Ta sytuacja będzie wymagała bardzo dużej ekwilibrystyki od PiS-u.

I jeszcze jedno: mieliśmy rekordową frekwencję, ale mało kto zauważył, że mieliśmy też najniższą w historii ilość ogólnokrajowych komitetów. Zatem do wielkiego pulchnego wyborczego tortu było zaledwie 5 chętnych konsumentów i myślę, że największe partie nie uwzględniły tego w swojej kalkulacji.

Problem PiS-u polega na tym, że mając niewielką większość mandatów będzie miał do czynienia z dwoma biegunami po obu stronach. Z jednej strony będzie Konfederacja, która choć dostała się, korzystając głównie z retoryki libertariańskiej, skoncentrowana na kwestiach ekonomiczno-społecznych, to będzie w kwestiach kulturowych atakowała PiS i to z radykalnie konserwatywnej pozycji – np. aborcja, migranci, ustawa 447, prowokując PiS do licytacji. Jeżeli partia rządząca wejdzie w taką licytację, to z pewnością utraci poparcie olbrzymiej części umiarkowanych wyborców, którzy doszlusowali do PiS-u, zainteresowanych bardziej kwestiami społecznymi. Jeżeli nie podejmie, to Konfederacja będzie próbowała tych najbardziej radykalnych prawicowo-konserwatywnych wyborców od PiS-u oderwać. Na drugim biegunie znajdzie się PSL, którego zwycięski lider zapewniał o szacunku dla wszystkich, nie przedstawiał w wielu kwestiach konkretów, a jedynie dystansował się od głównych podmiotów politycznych w kraju i to, jak się okazuje, wystarczyło na przyzwoity wynik wyborczy i solidny klub. PSL będzie atrakcyjny dla wahających się wyborców.

PiS znajdzie się zatem między dwoma biegunami, co bardzo utrudni funkcjonowanie tej partii na co dzień, zwłaszcza że wkrótce wybory prezydenckie i prawie z marszu przystąpimy do kampanii prezydenckiej.

W mijającym Sejmie ze względu na obecność Kukiza i kryzys PSL, który dostał dużo gorszy wynik poprzednio, a także ze względu na upadek Nowoczesnej, większe partie miały skąd czerpać posłów, teraz tak prosto nie będzie.

Czyli dobrze i łatwo dla partii rządzącej już było. Ja dołożyłabym do tego jeszcze kryzys gospodarczy, który widać na horyzoncie. Czy ten Sejm przetrwa zatem 4-letnią kadencję?
Mogę sobie wyobrazić sytuację, że gdyby kryzys gospodarczy nieuchronnie do Polski zmierzał, PiS mógłby spróbować wcześniejszych wyborów, aby ponowić swój mandat. Tym bardziej, że każdy z 3 podmiotów opozycyjnych będzie dążył do przedstawienia swojego kandydata na prezydenta. To będzie rodziło konflikt na stronie opozycji i sprzyjało PiS-owi. Ale to jedyny czynnik, który działać może na plus tej partii w obecnym składzie parlamentu.

Dodajmy jeszcze, że

PiS będzie miał także bardziej skomplikowaną sytuację wewnętrzną: partie Gowina i Ziobry dysponują większą ilością posłów niż w poprzedniej kadencji. Tego problemu PiS kompletnie nie ma jak obejść. A to oznacza, że koszty sprawowania władzy będą dużo większe.

Po raz pierwszy od czasów Sejmu kontraktowego mamy inną większość w Senacie niż w Sejmie. Na ile to ważne?
Myślę, że ze wszystkich pozytywnych aspektów dla opozycji ten ma wymiar bardziej symboliczny. Wobec wyzwań, przed którymi stanie PiS, to nie jest największy problem dla tej partii.

Czyli bardziej porażka wizerunkowa niż faktyczna?
Tak, to coś, co kierownictwo PO może przedstawiać jako nadzieję na przyszłość.

Do Sejmu wraca lewica. Na ile to znaczący powrót?
Przyznam, że dla mnie ten powrót jest zaskoczeniem, bo choć od wejścia SLD do sejmików rok temu było jasne, że ta partia wróci, natomiast wynik ponad miliona innych niż SLD-owskich wyborców jest moim zdaniem niespodzianką. Lewica zawdzięcza to zarówno wysokiej frekwencji, ale też temu, że wiele środowisk opiniotwórczych, które od lat wspierały PO przeciw Lewicy, tym razem zachowała względną neutralność w tym sporze. Dla Włodzimierza Czarzastego i pozostałych to niewątpliwie olbrzymi sukces. Wszelkie narzekania, że to 12 proc., a nie 15 czy 16, nie mają żadnych podstaw bytu. Przypominam, że Lewica przystępowała do kampanii z realnym poparciem w przedziale 7-9 proc.

Do wyborów prezydenckich na pewno wszystko będzie proste, jednak jeżeli Robert Biedroń zająłby niższe niż trzecie miejsce, to mogą pojawić się strukturalne problemy wewnętrzne.

Lewica trafiła na dobry moment?
Niewątpliwie wielkim sukcesem jest wykorzystanie okazji. W polityce to jest bardzo ważna umiejętność. Pamiętajmy, że ta koalicja powstała niejako z przymusu, a nie w zaplanowany sposób. Na pewno Lewica w Polsce, jak i w całej Europie stoi przed dylematami dotyczącymi tego, czy bardziej iść w stronę lewicowości kulturowej czy społeczno-gospodarczej. W Polsce to dodatkowo musi być skorelowane ze stosunkiem do historii, tym razem udało się różne grupy wyborców, często od siebie odległe, połączyć. Już na podstawowych analizach na poziomie geografii wyborczej widać, że to już nie tylko tradycyjny elektorat SLD. W przypadku ostrej konkurencji z PO i PSL dużo pracy będzie wymagało utrzymanie wspólnego mianownika wśród tych wyborców. Warto zwrócić uwagę, że Lewica powinna dbać o kwestie programowe, tożsamościowe, pracować cały czas z grupami społecznymi, które ją wsparły, a nie orientować się na wielki przełom, bo póki co

to Platforma zdublowała wynik Lewicy. Najprawdopodobniej sama PO skręci wyraźnie w liberalną stronę w kwestiach gospodarczych, czego oczekuje znaczna część klasy średniej w Polsce.

Czy możemy spekulować, że PiS osiągnął maksimum swoich możliwości, czyli niewiele ponad 8 mln wyborców?
Moim zdaniem tak – w przypadku PiS-u możemy użyć pojęcia „sufitu”. Wydawało się, że PiS wszystkie te sufity pokonuje i aż wspiął się na sam szczyt i osiągnął apogeum poparcia. Zaangażowanie ludzi i środków, bardzo mocne argumenty, jakie PiS miał za sobą, bo oprócz obietnic miał też argument sprawstwa; to wszystko pozwoliło zmobilizować rekordową liczbę wyborców, także tych biernych. Teraz powstaje oczywiste pytanie, czy sprawując dalej władzę uda się ponawiać taką mobilizację.

Do tej pory PiS był teflonowy i wychodził ze wszystkiego niemal bez szwanku. Teraz to się zmieni?
Z dzisiejszej perspektywy rywalizacja PiS-u z KOD-em czy z ówczesnymi partiami opozycyjnym z udziałem PO i Nowoczesnej wydaje się wyzwaniem jednak trochę mniejszym.

PiS przetrwał i pokonał opozycję wyborczo, dziś jednak skala wyzwań jest zdecydowanie większa.

Problem PiS-u nie bierze się ze słabego wyniku tej partii czy super wyniku PO czy SLD. Problem tej partii bierze się stąd, że są w Sejmie dwie partie mniejsze. Absencja chociaż jednej z nich podwyższyłaby wynik PiS-u w mandatach. Partii Kaczyńskiego nie udało się pozbawić podmiotowości PSL, a wręcz przeciwnie. Okazało się, że zagnanie na polityczne meandry Kukiza nie wystarczyło. Sądzę, że dla wszystkich obserwujących politykę ta kadencja Sejmu będzie o wiele ciekawsza niż poprzednia, i to nie tylko dlatego, że rząd będzie miał mniejszą przewagę mandatów nad opozycją w Sejmie niż poprzednio.


Zdjęcia główne: Rafał Chwedoruk, Fot. YouTube, licencja Creative Commons