Reklama

Tempo szczepienia jest zdecydowanie za wolne, teraz trzeba przyśpieszyć. Można się tłumaczyć, że szczepionki przyszły bezpośrednio po świętach, 26 grudnia, czyli w dzień wolny od pracy, ale teraz już trzeba iść pełną parą – mówi nam prof. Alicja Chybicka, lekarz i senator KO. Pytamy o to, jak sama się czuje po szczepionce i jak ocenia zaszczepienie celebrytów poza kolejką. – Uważam, że to jest drobiazg w porównaniu z całą akcją szczepień. Ta sytuacja została chyba niepotrzebnie aż tak rozdmuchana. Nie mnie oceniać, czy to był błąd, czy nie, na pewno nie należy aż takich pomyj wylewać na aktorów, którzy dostali zaproszenie i się zaszczepili. Oczywiście trzeba się temu przyjrzeć, ale kluczową sprawą jest zaszczepienie błyskawicznie jak największej liczby Polaków. Mamy 300 tys. szczepionek z ubiegłego tygodnia, 360 tys., które dziś przyszły – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: Jak ocenia pani historię ze szczepieniem artystów?

ALICJA CHYBICKA: Uważam, że to jest drobiazg w porównaniu z całą akcją szczepień. Ta sytuacja została chyba niepotrzebnie aż tak rozdmuchana. Nie mnie oceniać, czy to był błąd, czy nie, na pewno nie należy aż takich pomyj wylewać na aktorów, którzy dostali zaproszenie i się zaszczepili. Oczywiście trzeba się temu przyjrzeć, ale kluczową sprawą jest zaszczepienie błyskawicznie jak największej liczby Polaków. Mamy 300 tys. szczepionek z ubiegłego tygodnia, 360 tys., które dziś przyszły. To wszystko trzeba wszczepić.

A wracając do aktorów, to

Reklama

jeżeli rzeczywiście zostali zaproszeni, aby promować te szczepienia, to niewątpliwie jak wyszczepimy wszystkich, którzy chcą, to będzie to potrzebne, bo dobry przykład potrafi zdziałać cuda. Szczepienia są niewątpliwie w tej chwili jedyną metodą, aby pandemia opuściła Polskę i żeby ludzie przestali umierać.

To jest najważniejsze i w skali 50 tys. zaszczepionych do poniedziałku, to te parę osób nie odgrywa tak znaczącej roli. Bardziej boli mnie, że więcej się zmarnowało szczepionki, że została w ampułkach. Niby rząd tłumaczy, że tylko 26, a już boli serce, bo to 26 osób więcej mogło zostać zaszczepionych. Ja jako lekarz jestem już zaszczepiona i czuję się bardzo dobrze. Jestem już 7 dobę po szczepieniu i nic mi nie jest, nie bolała mnie nawet ręka, a mam 70 lat i jestem z grupy, która mogłaby zareagować na szczepionkę gorzej.

26 dawek zostało zutylizowanych. Minister Dworczyk przekonywał, że to i tak bardzo mało. To normalne przy szczepieniach, że cześć dawek ląduje w koszu?
Pierwsze słyszę… Wiedząc, jak te szczepionki są bezcenne, trzeba dbać, aby się nie zmarnowała ani jedna dawka. Lepiej zaszczepić kogokolwiek i uratować człowiekowi życie, aniżeli wziąć i wyrzucić do kubła.

Oficjalne dane na poniedziałek rano mówią o 50 tys. zaszczepionych. Jak ocenia pani tempo szczepienia?
Ono jest zdecydowanie za wolne, teraz trzeba przyśpieszyć. Można się tłumaczyć, że szczepionki przyszły bezpośrednio po świętach, 26 grudnia, czyli w dzień wolny od pracy. Powoli ruszyło szczepienie w niedzielę, potem trzy dni i sylwester i Nowy Rok. Sądzę, że to spowodowało, że to tempo było wolniejsze, ale teraz już jesteśmy po świętach i

trzeba błyskawicznie przyśpieszyć i wyszczepić tych, którzy chcą.

Powinniśmy poznać dokładny plan? Na razie wiemy tylko, że w grupie „0” jest milion, a w „1” 10 mln, i że rząd przewiduje, że w I kwartale 2021 zaszczepionych będzie 2,9 mln z nas. Czy ten brak dokładnego  harmonogramu powinien nas niepokoić?
Być może tak dokładnie tego nie wiadomo, bo to, że rząd określa grupę „zero” jako milion, to nie oznacza, że tak jest. Proszę pamiętać, że w każdej z tych grup, również w grupie medyków, są ludzie, którzy nie chcą się szczepić. Należy się zatem skupić teraz, aby namówić medyków, bo oni mają kontakt ze wszystkimi ludźmi i ich zdrowie jest bezcenne także dla innych.

Wśród medyków jest niewielu antyszczepionkowców, ale prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Matyja, zapowiedział, że będzie karał lekarzy, którzy propagują postawę antyszczepionkową. W jaki sposób, nie wiem, być może to będzie nawet odebranie prawa do wykonywania zawodu, bo to przyznaje NRL, a może tylko nagany lub kary finansowe.

Oczywiście nie chodzi tylko o wyszczepienie lekarzy, ale też pracowników laboratoriów, pielęgniarki, aptekarzy.

Czy także te grupy te szacunki obejmują, nie wiem, być może tak. Oczywiście łatwo powiedzieć, ilu mamy lekarzy, policjantów, nauczycieli, ale każdy z nich ma swoje własne prawo i może powiedzieć szczepieniu nie. Wówczas trzeba ich przekonać, a do tego właśnie aktorzy będą znakomici.

Rozpoczęły się właśnie ferie w cieniu pandemii, przy zamkniętych stokach, hotelach. Minister zdrowia zapowiedział na konferencji, że złagodzone zostaną restrykcje dotyczące wychodzenia na dwór dzieci. Jak pani to ocenia?
Oceniam to bardzo dobrze, bo bardzo bolałam nad tym zakazem. Dzieci mają teraz tzw. cyber-oko i cyber-mózg, spowodowane tym, że od wielu miesięcy siedzą przy komputerze; najpierw w szkole, potem grają, bo wyjść nie mogą na dwór. To poluzowanie jest bezcenne, bo dziecko potrzebuje świeżego powietrza, potrzebuje wyjść na dwór zobaczyć świat, bo takie zamknięcie kładzie się cieniem na psychice dziecka, jego mózgu i zdrowiu.

Co do zamkniętych hoteli, stoków i całej reszty, to stałam zawsze na stanowisku, że łącznie z restauracjami, gdyby opracować bardzo restrykcyjne zasady, to mogłyby zostać otwarte i działać.

Zamiast pilnować ludzi, żeby nie wychodzili z domów i za to dawać mandaty, to pilnować restauracji, stoków, aby były zachowane odstępy, maski itd. Wtedy nie umierałaby nam tak ta część gospodarki, a jednocześnie ludzie potrzebują gdzieś ładować baterie. Trzeba pamiętać, że niedługo minie rok, kiedy jesteśmy chlastani różnymi rozporządzeniami, które odbierają prawo do zdrowego życia. Oczywiście naczelną sprawą jest, aby ludzie się nie zarażali koronawirusem i tak jak powiedział prof. Simon, to nie ptaszki przenoszą wirusa, tylko człowiek na człowieka. Wystarczyłoby dobrze ustawić restrykcje i ich pilnować, aby w jakimś stopniu to mogło funkcjonować.

W poniedziałek mamy 4 tys. 432 nowe przypadki zakażenia koronawirusem, 34 osoby zmarłe. To powinno napawać optymizmem, a może robimy znowu za mało testów?
Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro, bo wiadomo, że pierwszy realny wynik będzie we wtorek, kiedy chorzy z poniedziałku zostaną uwzględnieni. Wiadomo, że w czasie weekendów zawsze spadają te liczby.

Jeżeli ten spadek będzie się utrzymywał, to może warto zastanowić się nad odpuszczaniem niektórych restrykcji.

Z drugiej strony skoro się skomasowało ferie, to odblokowanie stoków i hoteli byłoby błędem, bo dziki tłum ruszy na stoki i tu nie da się tego już przypilnować. To wręcz powinny być ferie rozłożone jeszcze rzadziej niż wcześniej. Ludzie mają już dosyć i każdy potrzebuje odetchnąć i podładować baterie, ale najlepszym sposobem i jak na razie jedynym na powrót do normalności są szczepienia, zatem szczepić, szczepić i jeszcze raz szczepić.


Zdjęcie główne: Alicja Chybicka, Fot. Flickr/Senat RP/Katarzyna Czerwińska, licencja Creative Commons

Reklama