Reklama

Vox populi, vox Dei – mówi Jarosław Kaczyński i zapowiada: – Kto nie odda premii, nie ma co liczyć na miejsce na listach wyborczych. Dodatkowo PiS złoży w Sejmie projekt obniżający pensje posłom i samorządowcom. – To tani populizm – mówi opozycja.

Kaczyński: Oddajcie premie

– Ministrowie konstytucyjni, sekretarze stanu, którzy są politykami, zdecydowali się oddać nagrody do połowy na cele społeczne, do Caritasu – oznajmił Jarosław Kaczyński na specjalnej konferencji. Decyzję miał podjąć i narzucić ministrom Komitet Polityczny PiS.

Kto tego nie zrobi, nie ma czego szukać w szeregach PiS-u, przekonywał prezes.

Rykoszetem w opozycję i samorządy

– Będzie dużo, dużo skromniej, skromniej niż było dotychczas – zapewniał Kaczyński i zapowiedział obniżenie płac dla posłów, senatorów  ale też samorządów.

Reklama

– Chcemy wprowadzenia nowych limitów dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków, starostów i ich zastępców, zniesione zostaną wszelkie dodatkowe, poza pensją, świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek Skarbu Państwa – wyliczał szef PiS.

Posłowie i senatorowie maja zarabiać o 20 proc. mniej. – Projekty zostaną wniesione, jeśli nie przed najbliższym, to przed następnym posiedzeniem Sejmu, może nawet będzie dodatkowe posiedzenie; nie będziemy zwlekać, cały proces chcemy zamknąć w ciągu dwóch miesięcy – stwierdził Kaczyński.

Jeśli ktoś nie poprze rozwiązań dotyczących obniżenia pensji polityków, to straci szanse na miejsce na liście wyborczej, straci szansę na dalszy udział w polityce – powiedział prezes PiS.

Głos ludu głosem Boga

Vox populi, vox Dei – mówił Kaczyński. – Jeśli społeczeństwo tego chce, a myśmy to zobaczyli, nawet przy stołach świątecznych, przychylamy się do tego i w związku z tym będziemy ponosić finansowe straty, ale dla dobra ojczyzny – tłumaczył Kaczyński. Łacina i dobro ojczyzny nie przykryją faktu, że sprawa nagród kosztowała PiS spadek poparcia aż o 12 procent.

Jeszcze pod koniec marca, kiedy sondaże wskazywały na stałe poparcie rządzących, premier Beata Szydło z mównicy sejmowej przekonywała, że premie się należały za ciężką pracę, co Kaczyński miał nazwać “pokazywaniem pazurków”.

Kaczyński: O żadnych pazurkach nie mówiłem

W wywiadzie udzielonym prawicowemu portalowi wPolityce 26 marca Kaczyński zapewniał: “Bardzo się cieszę, że Beata Szydło wystąpiła w Sejmie i gratuluję jej tego. Z powodu ataku alergii nie mogłem tam być, ale chętnie bym tego wysłuchał, bo pamiętam, jak to się działo, kiedy była premierem. Wtedy od czasu do czasu ta spokojna, wyważona i dobra osoba tak troszkę pokazywała pazurki. I też przed tym wystąpieniem powiedziałem jej: pokaż proszę pazurki.

Dziś prezes PiS wypierał się tych słów, mówiąc: – O żadnych pazurkach nie mówiłem. Wiedziałem, że premier Szydło będzie o tym mówić, miała prawo się bronić. Społeczeństwo tego nie zaakceptowało i wyciągamy wnioski – powiedział Jarosław Kaczyński.

Opozycja: To tani populizm

– To populistyczne działanie, nerwowa reakcja na spadające sondaże i brak akceptacji dla takiej aktywności, która była w wykonaniu polityków PiS przez dwa lata – komentował Grzegorz Schetyna, szef PO.

– Jeżeli PiS chce pokazywać transparentność zarobków, a Kaczyński chce walczyć z nepotyzmem, to chcę go zapytać, czy będą zwolnieni liczni członkowie rodzin polityków PiS, córka ministra Szyszki, małżonka ministra Ziobry, czy oni dalej będą funkcjonować w spółkach Skarbu Państwa – pytał Grzegorz Schetyna.

Schetyna zapowiedział też, że opozycja będzie sprawdzać i pilnować, na jakie konta zostaną zwrócone premie.

Za chciwość PiS zapłacą samorządy

– Ministrowie PiS-u przyznali sobie gigantyczne pieniądze, a za chciwość PiS-u zapłacą samorządowcy, tak wygląda tani populizm – komentuje dla nas Marcin Kierwiński z PO i dodaje: – O skromności mówi człowiek, za którego ochronę polski podatnik płaci milion zł. Jeżeli chce mówić o skromności, to niech spółka Srebrna i fundacje związane z PiS-em oddadzą do Skarbu Państwa nieruchomości przejęte w niejasnych okolicznościach na początku lat 90.

Marcin Kierwiński przypomniał też, że PiS od początku szukał sposobu na przyznanie sobie większych funduszy. Zanim zaczęli przyznawać sobie nagrody próbowali przeforsować przez Sejm podwyżki. – 2016 rok, propozycje ustawy, którą PiS forsował w Sejmie o podwyżkach dla sekretarzy stanu i ministrów. Wtedy powstało hasło “Koryto plus”. Pod naciskiem opinii publicznej PiS wycofał się z tych planów. Teraz wiemy, że od września 2016 zaczęli wypłacać sobie premie. Dziś muszą premie zwrócić, ale jestem pewny, że za kilka miesięcy dowiemy się, w jaki to zmyślny sposób za zgodą Kaczyńskiego ministrowie będą sobie dorabiali do pensji – przekonuje Marcin Kierwiński.

Nowogrodzka niczym Kreml

Tani populizm w działaniu PiS-u dostrzegają również publicyści.


Zdjęcie główne: Jarosław Kaczyński i Beata Szydło, Fot. Flickr/KPRM

Reklama