Reklama

To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam! – mówił ze sceny WOŚP w niedzielę wieczorem prezydent Paweł Adamowicz. Chwilę później został zaatakowany przez nożownika. W wyniku zadanych ran zmarł w szpitalu w Gdańsku. Był przeciwko mowie nienawiści i nietolerancji, wspierał uchodźców. Dlatego był też ofiarą politycznych ataków. W poniedziałek wieczorem w całym kraju odbyły się marsze przeciwko nienawiści. Na ten do Gdańska przyleciał z Brukseli Donald Tusk. – Obiecuję ci, że obronimy nasz Gdańsk, nasz kraj i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą – mówił szef Rady Europejskiej.

“Gdańsk dzieli się dobrem”

Kochał Gdańsk. Niedawno został prezydentem tego miasta po raz szósty. – Niech żyje Gdańsk, perła w koronie Rzeczypospolitej – cieszył się tuż po ogłoszeniu wyników sondażowych po wyborach samorządowych. W II turze uzyskał 64,80 procent głosów.

Z wykształcenia był prawnikiem, z przypadku politykiem, a tak naprawdę był samorządowcem. Działał w opozycji. I do końca nie bał się walczyć o najważniejsze dla niego wartości: wolność, równość, solidarność i otwartość. Chciał pomagać uchodźcom, doprowadził do finansowania metody in vitro.

Reklama

Stawiał na bezpośredni kontakt. Prezydenta Gdańska można było spotkać wszędzie, na ulicy, w mieście, na koncercie, na ścieżce rowerowej. Zginął od ran zadanych przez nożownika na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tam po raz kolejny i ostatni dał świadectwo swojej miłości do tego miasta.

– Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdański jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam! – mówił ze sceny WOŚP. Chwilę później został zaatakowany. W poniedziałek po południu zmarł.

Trudno w to uwierzyć

– Straciliśmy wielkiego gospodarza Gdańska i niezwykłego człowieka. Kochał i rozumiał Gdańsk jak mało kto. Starał się budować społeczność Gdańska i tożsamość Gdańska. Zawsze próbował rozmawiać, szukać dialogu. Pomimo tego, że byliśmy konkurentami, to zawsze można było do niego pójść i zasięgnąć opinii – mówi w rozmowie z wiadomo.co europoseł PO Jarosław Wałęsa. To on był jego kontrkandydatem w ostatnich wyborach samorządowych w I turze, w II Koalicja Obywatelska poparła Pawła Adamowicza.

Z PO związany był od początku. Członkostwo w partii zawiesił po tym, jak prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych. Mimo rozstania z Platformą do końca stał po tej samej stronie – demokracji.

Jarosław Wałęsa przyznaje, że śmierć prezydenta Gdańska to dla niego ogromny szok: – Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jeszcze dzisiaj rano wierzyłem, że się spotkamy, porozmawiamy, a nawet pokłócimy o to, co dla Gdańska najlepsze.

Co dalej? – Język w debacie publicznej jest zbyt intensywny i nienawistny. Musimy się zastanowić, skorzystać z tego tragicznego momentu i zastanowić nad tym, co musimy zmienić, aby odkręcić spiralę nienawiści. Atmosfera jest tak napięta, że tak dalej być nie może. Musimy coś zrobić, aby taka tragedia nigdy się nie powtórzyła – ostrzega polityk PO.

Młodzież Wszechpolska i “akt politycznego zgonu”

Po zamordowaniu Pawła Adamowicza internauci przypomnieli sprawę “aktów politycznego zgonu”, które wystawiła Młodzież Wszechpolska m.in. prezydentowi Gdańska. Dlaczego? Za to, że wspólnie z innymi prezydentami podpisał dokument ws. migracji. Prokuratura sprawę umorzyła. To był jeden z bardziej przerażających przykładów politycznej nienawiści.

Do sprawy odniósł się zresztą 9 stycznia sam Paweł Adamowicz. “To, co zrobili Wszechpolscy, to nie była zwyczajna krytyka. Posługiwanie się tak wyrazistym symbolem, jakim jest akt zgonu, przekracza dopuszczalne granice wyrażania swojego niezadowolenia i zawiera olbrzymią dawkę negatywnej treści. Ciekawy jestem, jak postąpiłaby prokuratura w przypadku, gdyby wystawiono akt zgonu np. prezesa Kaczyńskiego czy prezydenta Dudy” – pisał na Facebooku zamordowany prezydent Gdańska.

Podczas trzech lat był wielokrotnie także ofiarą ataków partii rządzącej. Jak mówią jego bliscy współpracownicy, ostatni rok był dla niego prawdziwym rollercoasterem. Ale wygrał.

Światełka dla Pawła Adamowicza

W poniedziałkowy wieczór w całym kraju odbyły się liczne manifestacje pod hasłem “Stop nienawiści”. Bez polityki, w ciszy. Ludzie tak właśnie żegnali Pawła Adamowicza. Wsparcie dla Gdańska płynie prawie z każdego miasta – Warszawy, Lublina, Poznania, Szczecina, Krakowa, Wrocławia…

Do Gdańska przyleciał z Brukseli były premier, szef Rady Europejskiej, Donald Tusk.

– Pamiętam, z jakim wzruszeniem śpiewałeś z nami hymn Solidarności “Modlitwę o wschodzie słońca”. Obiecuję ci, że obronimy nasz Gdańsk, nasz kraj i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą – obiecywał w Gdańsku Donald Tusk.

– Każdy mieszkaniec Gdańska cię pamięta. Byłeś zawsze tam, gdzie trzeba było się przeciwstawić złu. Na tym naprawdę polegało twoje życie – mówił Tusk.

Kondolencje po śmierci prezydenta Gdańska płyną z całego świata. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że dzień pogrzebu Pawła Adamowicza będzie dniem żałoby narodowej. Trzydniową żałobę w dniach ogłosili prezydenci Warszawy oraz Olsztyna. W miastach flagi zostały opuszczone do połowy masztów, wystawiono też księgi kondolencyjne.


Zdjęcie główne: Flickr/European Committee of the Regions, licencja Creative Commons

Reklama