Reklama

Były prokurator PRL, poseł PiS Stanisław Piotrowicz twierdzi, że nigdy nie oskarżał opozycjonistów, a wręcz przeciwnie – ratował ich przed więzieniem. Wystąpił dzisiaj na konferencji prasowej i pokazał dokumenty. Ale nikogo oprócz partyjnych kolegów to nie przekonuje. Opozycja oczekuje, że jak najszybciej złoży mandat poselski.

“Bohaterska” wersja

Sprawa dotyczy byłego działacza “Solidarności” Antoniego Pikula, oskarżonego w stanie wojennym o nielegalne roznoszenie ulotek. Pod aktem oskarżenia jest podpis Stanisława Piotrowicza. Ale według byłego prokuratora, to o niczym nie świadczy. Tłumaczy, że tak naprawdę oskarżając pomagał opozycjonistom. – Nie mam powodów, żeby się wstydzić. Zawsze zachowywałem się przyzwoicie. To ja pomagałem opozycjonistom. To ja mówiłem prawdę, kiedy twierdziłem, że nie oskarżałem przed sądem Antoniego Pikula – mówił na specjalnie zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej.

Wersja byłego prokuratora jest taka: zaraz po otrzymaniu tej sprawy nawiązał kontakt z obrońcą (był nim były senator PiS Józef Zając, który zginął w katastrofie smoleńskiej), spotkał się w areszcie z oskarżonym, sporządził protokół, w którym Antonii Pikul wycofał się z wcześniej złożonych wyjaśnień. Ale gdy dostarczono akt oskarżenia, jednak go podpisał. Dlaczego?  – Wiedziałem, że będzie nieskuteczny. W następstwie protokołu, po pierwsze, sąd zwrócił sprawę prokuraturze, po drugie, stał się powodem do tego, aby sąd wojskowy postępowanie umorzył i aby pan Antonii Pikul wyszedł na wolność”.

Prokurator dzisiaj znowu oskarża opozycjonistę – o kłamstwo

Zaprezentowanej przez Stanisława Piotrowicza wersji wydarzeń stanowczo zaprzecza były opozycjonista: – Piotrowicz nigdy mi nie pomagał. Jedyną działalność, jaką w tamtym czasie wykonywał, to stworzenie aktu oskarżenia. Nota bene w sytuacji, gdy materiał dowodowy był kiepski i sąd wojskowy umorzył sprawę z powodu braku winy. Akt oskarżenia był pisany na zlecenie – tak mówił Antonii Pikul w TVN24.

Reklama

Były prokurator nie ma wątpliwości, że to on mówi prawdę: – Dzisiaj zwracam się wprost do Pana Antoniego Pikula. Po opuszczeniu zakładu karnego ciepło się o mnie wyrażał. Mówią o tym świadkowie. Teraz patrzę mu prosto w twarz i pytam: co się stało, że dziś pan zmienił swoje wypowiedzi?

Według Piotrowicza, ataki na niego nie są nieprzypadkowe, bo “stał się twarzą walki o ład konstytucyjny w Trybunale Konstytucyjnym”.

Coś tu się nie zgadza

Wcześniej poseł Piotrowicz twierdził, że pod aktem oskarżenia nie było jego podpisu. Dzisiaj przyznaje, że jednak ten dokument podpisał (jak stwierdził, “parafował”). Dlaczego wcześniej twierdził, że nie? Bo tego nie pamiętał. Ale teraz dokładnie pamięta, dlaczego go podpisał.

Twierdził, że nigdy nie oskarżał opozycjonistów, dzisiaj już dodaje, że nie oskarżał  “przed sądem”.

Przekonuje, że “gdy odmówił prowadzenia śledztw politycznych, został przeniesiony piętro niżej, czyli do prokuratury rejonowej”. A w sprawie Antoniego Pikula postąpił wbrew oczekiwaniom przełożonych. Za co w takim razie otrzymał w 1984 roku Brązowy Krzyż Zasługi? W uzasadnieniu czytamy, że “jest pracownikiem pilnym i zdyscyplinowanym, ambitnym i wydajnym”.

Twierdzi, że w uzasadnieniu nadania mu odznaczenia przez władze PRL “nie ma nic o polityce”. Otóż jest. Kolejny cytat z uzasadnienia: “…uczestniczy w pracy organizacji partyjnej i radzie pracowniczej, pełniąc między innymi funkcję kierownika szkolenia partyjnego”.

Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy nie żałuje, że przyjął to odznaczenie. Odpowiada tylko tak: – Trzeba znać realia tamtego czasu. Wiele rzeczy można było zrobić.

W udzielonym 3 lata temu wywiadzie dla “Gazety Polskiej Codziennie” mówił: “Wstydzę się, że należałem do PZPR i nie zachowałem się heroicznie”. Teraz przekonuje, że nie ma się czego wstydzić.

Krętactwa, buta i arogancja. Powinien złożyć mandat.

Człowiek, który pracował w aparacie opresji, stroi się dzisiaj w piórka obrońcy opozycji – komentują politycy opozycji i apelują do prezesa PiS.

– Powiedzieliśmy raz i powtarzamy: oczekujemy, że pan Stanisław Piotrowicz po licznych krętactwach i kłamstwach złoży mandat i opuści Sejm. Oczekujemy od Jarosława Kaczyńskiego, że się takiego człowieka ze swojego środowiska politycznego pozbędzie – poseł PO Rafał Grupiński.

– Dzisiaj widzieliśmy pokaz buty i arogancji. Pan poseł Piotrowicz nie tylko nie skorzystał z tego, żeby być przyzwoitym w latach 80., ale dzisiaj brnie w kłamstwo i coś takiego, co nie może zyskać akceptacji nawet jego stronników – poseł PO Andrzej Halicki.

Także politycy Nowoczesnej uważają, że poseł Piotrowicz powinien zniknąć z przestrzeni publicznej.

– Pan Piotrowicz jest w tym, co mówi, absolutnie niewiarygodny. Buja nas wszystkich dalej – poseł Grzegorz Furgo.

– Tak naprawdę najbardziej obciąża pana Piotrowicza nie to, czy kiedyś był prokuratorem w PZPR, ale to, co robi teraz. To, co robi teraz, pokazuje, że on jeden zamordyzm czasów PRL chciałby zamienić na drugi zamordyzm czasów PiS – posłanka Katarzyna Lubnauer.


pap-maly Zdjęcie główne: poseł PiS Stanisław Piotrowicz, PAP/Tomasz Gzell.

Zapisz

Zapisz

Reklama

Comments are closed.