Reklama

Przeglądając opnie kibiców na forach i w mediach społecznościowych przed meczami z Izraelem i Słowenią, trafiłem na głosy kibiców mówiące o braku podekscytowania czy dreszczyku emocji towarzyszącego zwykle występom kadry. Wiadomo – awans na Euro jest zapewniony i bardziej niż o zbliżających się meczach, myśli się już o tym, z kim i gdzie zagramy na przyszłorocznych Mistrzostwach Europy. Według mnie – niesłusznie – pisze Paweł Jędrusik z redakcji sportowej wiadomo.co

Po pierwsze – gra wciąż toczy się o bardzo wysoką stawkę, a mianowicie o koszyki. Mówiąc w skrócie – im lepszy wynik osiągniemy w naszej grupie eliminacyjnej, tym większe szanse będziemy mieć, by wyjść z grupy na Euro. A przecież to będzie za rok naszym planem minimum. Po co więc sobie już teraz komplikować sytuację? Dwa zwycięstwa mogą nas przesunąć nawet do pierwszego koszyka i dać Polakom rozstawienie. Docenimy to w dniu losowania grup na Euro. Jasne, dobrze mierzyć się z potęgami jak Anglia czy Hiszpania, ale na turnieju – im później, tym lepiej.

Najbliższe mecze są ważne także z innego powodu. Odpowiedzmy sobie na kilka pytań. Czy gra kadry podczas eliminacji była olśniewająca? Czy atmosfera wokół kadry była cały czas dobra? Czy ten zespół był powtarzalny i widać było wypracowane schematy? Czy Jerzy Brzęczek i jego piłkarze pomimo awansu odbudowali zaufanie kibiców?

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. A przecież nasi grupowi rywale nie byli z najwyższej półki. Dlatego każdy mecz, nawet z awansem w kieszeni jest kolejną okazją do udowodnienia sobie i kibicom, że ta kadra jest powtarzalna i ma pomysł na grę. Budujmy pewność siebie, rozwijajmy schematy ofensywne i scalajmy defensywę. Reprezentacja w meczach z Izraelem i Słowenią musi pokazać moc. A przy okazji zrewanżować się tym drugim za porażkę 0:2 z Lublany.

Reklama

Dlatego nie oczekiwałbym w składzie na najbliższe mecze rewolucji. Nie sądzę, żeby odpoczęły filary naszej drużyny. Ale przecież kadra to nie czternastu czy piętnastu graczy. Najbliższe mecze będę więc pierwszą okazją i być może testem przydatności dla głębi składu. Przed nami 180 minut gry pod presją (koszyki, walka o wyjazd na Euro), ale z pewną możliwością rotacji.

Niech przydatność dla tej drużyny udowodni raz jeszcze Sebastian Szymański czy Jacek Góralski. Niech dobre zmiany da Dawid Kownacki czy Arkadiusz Reca – zawodnicy, którzy ocierają się o skład, ale kibice wciąż nie mają do nich pełnego przekonania. Może jeden z nich zostanie nowym Michałem Pazdanem, którzy z najsłabszego ogniwa kadry Adama Nawałki, stał się ministrem obrony.

Panowie, dajcie radość kibicom i zakończcie na miarę możliwości i oczekiwań ten trudny – mimo wszystko – rok reprezentacji Polski. Nie walczymy już o awans na Euro, ale o lepsze Euro. Zegar tyka.


Zdjęcie główne: Fot. Kancelaria Premiera, Licencja Creative Commons

Reklama