Reklama

Premier Mateusz Morawiecki na specjalnej konferencji ogłosił program “Sprawne Państwo”. Reakcja Morawieckiego jest pokłosiem ujawnienia wydatków MON i premii, jakie rządzący sami sobie przyznali. Teraz premier zapowiedział m.in. zmniejszenie liczby stanowisk i rezygnację z premii. To ruch pod publiczkę – mówi opozycja. – Premier Morawiecki dał największe nagrody w rządzie swoim pracownikom w gabinecie politycznym. Dzisiaj pod presją opinii publicznej, opozycji i mediów stara się wybrnąć z tej sytuacji proponując tak naprawdę ukryte jeszcze wyższe podwyżki niż teraz – mówił Sławomir Neumann, szef klubu PO.

Fałsz i obłuda

Plan premiera jest prosty: mniej stanowisk, mniej wydatków i nagradzania. – Chcemy zlikwidować wszelkie premie dla ministrów i wiceministrów – zapowiedział. Zmianie mają ulec także zasady płacenia ministerialnymi kartami kredytowymi.

– Uważam, że sprawne i efektywne państwo działa w oparciu o sprawne kadry, a nie rozbudowaną biurokrację. I zaczynamy od siebie. Obecnie mamy 126 osoby na stanowiskach w ministerstwach. Chcemy zmniejszyć tę liczbę o 25 proc. – zapowiedział Morawiecki.

O 20-25 proc. rząd chce ograniczyć liczbę sekretarzy i podsekretarzy stanu. Premier chce też zmian w prawie tak, aby można było łączyć pracę sekretarza i podsekretarza stanu z pracą w Sejmie. W przypadku podsekretarzy stanu propozycja polega na tym, by przesunąć tę grupę urzędników, członków korpusu politycznego do grupy urzędników służby cywilnej.

Reklama

– Jeżeli parlament przychyli się do tej propozycji, wtedy część składu rządu będzie trochę na wzór skandynawski, czy niemiecki, czy francuski, częścią korpusu służby cywilnej, a nie korpusu stricte politycznego – tłumaczył pomysł z przesunięciem Morawiecki.

Premier zapewnił, że jego plan oszczędności nie ma związku z ujawnieniem wielkości nagród (m.in. premier Szydło sama sobie dała 65 tys. zł nagrody). Mimo to, premier powiedział, że swoją premię oddał potrzebującym.

Próba wybielenia

Zdaniem opozycji, to “podwyżki pod stołem, drugie pensje”. – Niech PiS przedstawi uczciwie projekt podwyżek w rządzie zamiast oszukiwać Polaków – mówił Sławomir Neumann, szef klubu PO.

Neumann szybko zrecenzował projekt “Sprawne Państwo”. – Przez ostatnie 28 lat nikomu nie przyszło do głowy, aby poseł będący ministrem brał dwie pensje, a dziś takie rozwiązanie proponuje premier Morawiecki – mówił Neumann. Zdaniem opozycji, z takiego rozwiązania skorzysta 20 proc. klubu PiS, które jest dziś w rządzie Morawieckiego.

Program “Koryto Plus”

PO postuluje, aby podwyżki były jasne i jawne. – Jeżeli chcecie podnosić pensje urzędnikom, premierom i ministrom, zróbcie to uczciwie, tak jak kładliście ustawę ne początku. To, co teraz robicie, to program “Koryto Plus”, nie ma żadnej refleksji po tym, co się stało, nad tym dawaniem sobie kilkutysięcznej premii – mówił Neumann.

PO zarzuca Morawieckiemu populizm i działanie pod publiczkę. Dziś premier zapowiada oszczędności, a jeszcze jako wicepremier i minister dał największe nagrody w swoim gabinecie politycznym. – Przez ostatni rok pan premier Morawiecki wziął 75 tys. nagrody i dopiero dziś jest reakcja. Dziś pod presją opozycji i mediów próbuje wybrnąć z sytuacji, proponując zawoalowane podwyżki – mówił Neumann.

Beata “wystarczy nie kraść” Szydło

Przewodniczący klubu PO przypomniał też słowa Beaty Szydło o pokorze, służbie i słynne “wystarczy nie kraść”. – Podczas kampanii Beata Szydło mówiła, że 6 tys. to nieosiągalny dla Polaków poziom, a potem sama przyznawała sobie co miesiąc 6 tys. więcej – przypomniał Neumann.

Z ujawnionych informacji wynika, że rekordzistą w wydawaniu państwowych pieniędzy był resort Antoniego Macierewicza: wydawał 7 razy więcej niż pozostałe ministerstwa. Wychowanek Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz, wydał 57 568 złotych na benzynę. Przeliczając, musiał codziennie jeździć ok. 300 km, zakładając, że benzyna kosztowała około 5 zł.

– My nie mamy pretensji, że rząd używa kart kredytowych – mówił Neumann – ale chcielibyśmy wiedzieć, czy kartę w MON posiadał pan Berczyński, który uciekł do USA po rozwaleniu przetargu na śmigłowce? Czy karty w MON miał pan Nowaczyk i inni członkowie komisji smoleńskiej?

O wydatkach w Sejmie

PO liczy, że we wtorek na posiedzeniu Sejmu rząd i premier wytłumaczą się, na co wydane zostały pieniądze. W piątek Platforma złożyła też do laski marszałkowskiej projekt ustawy zakazujący przyznawania nagród.

Dojna zmiana

Przypomnijmy. W grudniu ubiegłego roku poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. Z odpowiedzi, jaką otrzymał poseł PO, wynikało, że w ubiegłym roku nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów – od 65 100 zł rocznie do 82 100 zł; 12 ministrów w KPRM – od 36 900 zł rocznie do 59 400 zł. Wisienką na torcie jest premia w wysokości 65 100 zł dla premier Beaty Szydło, którą przyznała sobie sama.

Z kolei na pytanie o wydatki dokonane za pomocą służbowych kart płatniczych i kredytowych zapytał poseł Nowoczesnej Piotr Misiło. Z odpowiedzi wynika, że w ciągu półtora roku pracownicy MON wydali prawie 15 mln zł.

W 2016 roku resort obrony posiadał 832 karty służbowe, w tym 131 kredytowych i 701 płatniczych. W pierwszym półroczu 2017 roku było ich łącznie 733, w tym 132 kredytowe i 601 płatniczych.

PiS daje swoim

Posłowie opozycji przypominają, że nagrody i astronomiczne zakupy to nie wszystko, na co wydawał państwowe pieniądze rząd Beaty Szydło.

Ponad 73 mln złotych z państwowej kasy dostał Tadeusz Rydzyk, toruński redemptorysta.

Swoje otrzymała też powołana do życia przez PiS Polska Fundacja Narodowa – ponad 243 mln zł, zakładając, że pod koniec stycznia otrzymała kolejne wpłaty z państwowych spółek. Sporo kosztowało także przekształcenie także BOR w SOP.


Zdjęcie główne: Mateusz Morawiecki, Fot. Flickr/W. Kompała/KPRM

Reklama