Reklama

Gen. Jerzy Gut, szef “specjalsów”, odchodzi z wojska, oficjalnie z przyczyn osobistych. Nieoficjalnie mówi się o tym, że nie był w stanie współpracować z ministrem Antonim Macierewiczem. To kolejny wysoki rangą dowódca, który żegna się ze stanowiskiem, był dowódcą Centrum Operacji Specjalnych-Dowództwa Komponentu Specjalnego. Politycy opozycji mówią wprost o “zaplanowanej” i konsekwentnie realizowanej czystce w armii. – To demolowanie dowództwa polskiej armii, którym chełpi się MON, jest tak naprawdę obniżaniem jej zdolności bojowych. Smucą się z tego powodu nasi sojusznicy i partnerzy na zachodzie, a cieszą nasi przeciwnicy na wschodzie – ostrzega w rozmowie z wiadomo.co były minister obrony narodowej, senator PO Bogdan Klich

Gen. Jerzy Gut sprawy nie komentuje. Dla osób blisko związanych z siłami specjalnymi ta wiadomość nie jest zaskoczeniem, podobno zanosiło się na to od dawna.

Doświadczenie na wagę złota

Gen. Gut od początku 2014 roku pełnił funkcję dowódcy Centrum Operacji Specjalnych-Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. Przez cały 2015 rok dowodził Komponentem Operacji Specjalnych NATO, pełniącym roczny dyżur w ramach Sił Odpowiedzi Sojuszu. Gen. Gut służył trzykrotnie w misjach zagranicznych w Bośni i Hercegowinie (dwa razy) i Iraku, dowodził też Jednostką Wojskową GROM i był szefem sztabu Dowództwa Wojsk Specjalnych.

W 2007 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego, a w czerwcu 2014 roku także Medalem Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych. We wrześniu zeszłego roku Antoni Macierewicz odwołał dwóch ważnych dowódców wojsk specjalnych: inspektora tego rodzaju wojsk, gen. dyw. Piotra Patalonga, i dowódcę GROM, płk. Piotra Gąstała.

Reklama

Czystka w armii

Przypomnijmy: fala odejść z wojska rozpoczęła się pod koniec ubiegłego roku. Ze stanowiskiem szefa Sztabu Generalnego pożegnał się gen. Mieczysław Gocuł. Z resortu obrony odszedł też gen. Adam Duda, szef Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedzialny za zakupy dla armii. Wcześniej taki sam wniosek złożył gen. Mirosław Różański, dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.

W sumie przez pierwszy rok rządów Prawa i Sprawiedliwości z wojska odeszło lub zostało do tego zmuszonych ponad 260 pułkowników i 26 generałów.

Macierewicz chce przekształcić Wojsko Polskie w wojsko PiS-owskie. Nie ma wątpliwości, że jest to zaplanowana, świadomie prowadzona i konsekwentnie realizowana czystka na najwyższym poziomie dowodzenia w polskich siłach zbrojnych – komentuje w rozmowie z wiadomo.co senator PO Bogdan Klich, były minister obrony narodowej. Ostrzega, że taka działalność ministra Macierewicza może zakończyć się rozbrojeniem polskiej armii.

bk
Bogdan Klich

Kamila Terpiał: Gen. Jerzy Gut odchodzi z wojska. Kolejny dowódca opuszcza swoje stanowisko, w tym wypadku Centrum Operacji Specjalnych. Czystka trwa?
Bogdan Klich: Odejście generała Guta to kolejny epizod, bardzo bolesny, wypychania doświadczonych dowódców z naszego wojska, wypychania za sprawą polityki ministra obrony narodowej, który dąży do tego, aby przekształcić Wojsko Polskie w wojsko PiS-owskie. Pozbywa się tych dowódców, którzy są dowódcami lojalnymi w stosunku do państwa polskiego i zastępuje innymi, którzy przede wszystkim będą lojalni wobec niego. To jest szalenie niebezpieczna operacja, bo wszyscy, którzy do tej pory w historii, odcinali głowę swoim armiom, zazwyczaj w przypadku zagrożenia bardzo źle kończyli. Doświadczenia z historii wiele mówią o odwrotnych skutkach takich pomysłów, niebezpiecznych dla krajów, w których taką czystkę się przeprowadzało. Nie ma wątpliwości, że jest to zaplanowana, świadomie prowadzona i konsekwentnie realizowana czystka na najwyższym poziomie dowodzenia w polskich siłach zbrojnych.

Wszyscy, którzy do tej pory w historii, odcinali głowę swoim armiom, zazwyczaj w przypadku zagrożenia bardzo źle kończyli.

Co się tak naprawdę dzieje w polskiej armii?
Jeden z szefów Sztabu Generalnego zwykł powtarzać, że w wojsku najważniejsze jest szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie, a zatem przygotowanie żołnierza i oficera do pełnienia funkcji. Ten proces jest procesem wieloletnim. Dlatego efektem tej czystki, prowadzonej na najwyższym poziomie dowodzenia, jest pustka i to taka pustka, której nie zapełni się profesjonalnie przygotowanymi dowódcami w ciągu najbliższych lat. Poziom kompetencji, wiedzy i umiejętności będzie znacznie niższy niż wcześniej. Doskonałym przykładem jest tutaj właśnie gen. Gut, który był i “w linii”, i w Sztabie. Był i dowódcą Jednostki Wojskowej GROM, i służył na misjach zagranicznych, był zastępcą szefa, a później szefem Centrum Operacji Specjalnych, był wszechstronnie przygotowany do tego, aby pełnić funkcję, jaką pełnił. Pokonanie tych wszystkich szczebli jednym skokiem jest po prostu niemożliwe i stwarza sytuację, w której nowy dowódca może być ofiarą takiego przyspieszonego, pokonującego szereg różnych szczebli awansu.

Efektem tej czystki, prowadzonej na najwyższym poziomie dowodzenia, jest pustka i to taka pustka, której nie zapełni się profesjonalnie przygotowanymi dowódcami w ciągu najbliższych lat.

Myśli pan, że będą kolejne odejścia z armii? Czym to realnie grozi?
To demolowanie dowództwa polskiej armii, którym chełpi się MON, jest tak naprawdę obniżaniem jej zdolności bojowych. Smucą się z tego powodu nasi sojusznicy i partnerzy na zachodzie, a cieszą nasi przeciwnicy na wschodzie. Dla Polski nie ma żadnej trzeciej drogi, dlatego przez wiele lat pracowaliśmy nad przystąpieniem Polski do NATO, żeby nie tylko zwiększyć parasol ochronny nad naszym krajem, ale także wnieść odpowiedni wkład do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Odejście gen. Guta jest najlepszym przykładem na to, że ucierpi na tym nie tylko obronność Polski, ale jest to także niebezpieczne dla NATO. To jeden z dwóch dowódców – ostatni, który był jeszcze w wojsku – którzy przygotowywali wraz ze swoimi poprzednikami Polskę do specjalnego statusu, jaki otrzymała w Sojuszu Północnoatlantyckim. A ten specjalny status, to prowadzenie operacji specjalnych w imieniu całego Sojuszu. Teraz została zerwana ciągłość personalna w tym zakresie, dlatego że zarówno gen. Patalonga, odwołanego wcześniej, jak i gen Guta, sojusznicy szanowali, uznawali ich kompetencje i traktowali jako swoistą gwarancję tego, że polscy “specjalsi” będą dobrze wykonywać zadania w sytuacji, gdyby do takiej operacji doszło.

Odejście gen. Guta jest najlepszym przykładem na to, że ucierpi na tym nie tylko obronność Polski, ale jest to także niebezpieczne dla NATO.

Możemy zatem stracić swoją pozycję w NATO?
Jest takie niebezpieczeństwo. Chodzi o pozycję budowaną konsekwentnym wysiłkiem żołnierzy, oficerów i dowódców wojsk specjalnych i wszystkich poprzednich ministrów obrony narodowej. Ja sam zainicjowałem ten proces, podpisując w lutym 2009 roku porozumienie o specjalnej współpracy pomiędzy naszymi siłami specjalnymi i siłami specjalnymi Stanów Zjednoczonych, ono wytyczało drogę awansu naszych “specjalsów”. Ale pamiętajmy o tym, że odejście gen. Patalonga i gen. Guta to tylko wierzchołek góry lodowej, bo odchodzą też oficerowie i doświadczeni żołnierze z jednostek wojsk specjalnych. Odchodzą bądź na własne życzenie, bo widzą, co się dzieje, albo też są drenowani do Wojsk Obrony Terytorialnej, które nie stanowią żadnej alternatywy wobec jakiegokolwiek wojska specjalnego któregokolwiek z naszych przeciwników. To jest też działanie na szkodę wojsk specjalnych.

Zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent. Czy Andrzej Duda powinien jakoś zareagować na to, co dzieje się w armii?
Odcięcie głowy dowództwu polskiej armii nie jest powodem do satysfakcji, ale powodem do głębokiego zaniepokojenia i jestem zaskoczony, że takiego zaniepokojenia nie wyraża pan prezydent. Obowiązkiem zwierzchnika sił zbrojnych jest powstrzymanie tej demolki. Ale oprócz spraw kadrowych, widać też, że niewłaściwie są wykorzystywane środki przeznaczone na modernizację. Zamiast kierować je na najważniejsze dla naszych wojsk operacyjnych potrzeby, to znaczy system antyrakietowy, system obrony powietrznej, informatyzację żołnierzy na polu walki, pozyskanie dronów, poprawę stanu Marynarki Wojennej i wreszcie program śmigłowcowy, są one kierowane na zaspokajanie potrzeb nowo tworzonych Wojsk Obrony Terytorialnej. A ta formacja nie będzie w stanie przeciwstawić się, jak powiedział kiedyś minister Macierewicz, specnazowi, gdyby do tego doszło, bo nie będzie mieć odpowiednich zdolności. Jakie zdolności może mieć żołnierz, który przez 14 dni szkoli się na poziomie podstawowym, a później przez rok uczestniczy w szkoleniach weekendowych, czyli szkoli się na poligonie 24 dni w roku?

Odcięcie głowy dowództwu polskiej armii nie jest powodem do satysfakcji, ale powodem do głębokiego zaniepokojenia i jestem zaskoczony, że takiego zaniepokojenia nie wyraża pan prezydent. Obowiązkiem zwierzchnika sił zbrojnych jest powstrzymanie tej demolki.

Dziwi pana taka decyzja gen. Guta?
Wiem o tym, że nosił się z tą decyzją od dwóch miesięcy. Ale to, co, pomimo złej atmosfery, trzymało go w MON, to przekonanie, że musi być tym generalskim łącznikiem pomiędzy polskimi “specjalsami” a “specjalsami” amerykańskimi i innymi z krajów NATO.

Jak może się zakończyć taka działalność ministra Macierewicza?
Aż strach pomyśleć… Wydaje się, że teraz kończy się pierwsza faza czystki na poziomie generalskim i pułkownikowskim, jeśli ona zejdzie na niższe poziomy oficerskie, jeżeli zostaną nią objęci także majorowie, kapitanowie czy porucznicy, to będzie oznaczało, że polska armia zostanie rozbrojona. Oby do tego nie doszło.


pap-malyZdjęcie główne: Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz; PAP/EPA/Valda Kalnina; zdjęcie w tekście: Fot. Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.