Reklama

Komisja Europejska ogłosiła propozycję rozdysponowania tzw. funduszy spójności w kolejnym wieloletnim budżecie. Polska dostanie ponad 23 proc. mniej funduszy niż obecnie. A to ponad 120 mld zł mniej. – Liczby potwierdzają to, w jaki sposób polski rząd jest traktowany w Brukseli – komentuje lider PO Grzegorz Schetyna. – To jest katastrofa, pokazuje upadek rządów PiS – dodaje Sławomir Neumann. – Prawdopodobnie, gdyby te relacje między rządem polskim a KE były lepsze, to moglibyśmy więcej ugrać. Czytelnicy doskonale zdają sobie sprawę, że większość spraw załatwia się kuluarowo, dużo wcześniej, debatuje się. Na pewno ten spór nie ułatwił nam walki o pieniądze – komentuje dla nas dr Kamil Zajączkowski, europeista z UW.

Polska w budżecie na lata 2021-2027 dostanie o 23,3 proc. mniej w polityce spójności i 26,6 proc. mniej na fundusz rozwoju obszarów wiejskich. Polska miała 82,5 mld euro, a dostanie 64 mld. Czyli w sumie ponad 120 mld zł mniej. To jeden z największych unijnych budżetów, a Polska dostanie najmniej.

Opozycja mówi wprost: to kompromitacja

Ostrzegaliśmy i mówiliśmy wiele razy, że polityka rządu PiS musi mieć odpowiedź w propozycjach, które pojawią się ze strony Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Nie słuchał Kaczyński, nie słuchali kolejni premierzy. Dzisiaj mamy widoczne liczby, które potwierdzają to, w jaki sposób polski rząd jest traktowany w Brukseli – mówił na konferencji prasowej przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Także według liderki Nowoczesnej “zła polityka PiS przyniosła konkretne owoce”. – Czy polski rząd był aktywny, kiedy trzeba było budować szeroką koalicję i sojusze przy negocjowaniu budżetu? – pyta retorycznie Katarzyna Lubnauer.

Reklama

– To jest katastrofa rządu PiS, katastrofa negocjacji, katastrofa prowadzonej przez ten rząd polityki zagranicznej. Wiemy, że mimo najwyższego w historii budżetu UE mamy znaczące cięcia dla Polski – komentuje szef klubu PO. Sławomir Neumann wylicza: – To w sumie ponad 120 mld zł mniej, czyli 500 plus dla każdego dziecka przez cała kadencję. Tyle stracimy przez bezrozumną politykę zagraniczną kłócenia się ze wszystkimi. – 27:1, które było symbolem polityki europejskiej rządów PiS, przełoży się w kolejną katastrofę, która będzie oznaczać mniejsze pieniądze w inwestycjach i portfelach Polaków – dodaje poseł PO.

Sławomir Neumann “oczekuje, że wreszcie ktoś otworzy oczy i zacznie poważnie negocjować”. – Do tej pory w negocjacjach nie brali udziału ani premier, ani ministrowie. Nawet europosłowie nie przychodzili na komisje, gdzie dyskutowano te kwoty. To kosztowne odwracanie się od Europy plecami. Te straty będą nie do odrobienia – ostrzega polityk opozycji.

PO oczekuje też informacji od rządu na temat tego, jakie kroki podejmie, aby zwiększyć środki, które mają trafić do Polski. – Premier Mateusz Morawiecki powinien mieć odwagę stanąć przed posłami i nam to wytłumaczyć – przyznaje Neumann.

JUSTYNA KOĆ: Wiemy już, że mniej pieniędzy dostaniemy na politykę spójności. Co to oznacza?

DR KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Można się spodziewać, że Polska dostanie mniej nie tylko w ramach polityki spójności, ale także wspólnej polityki rolnej, co będzie dopiero przedstawiane w najbliższych dniach. Wiadomo było, że dostaniemy mniej, natomiast zaskoczeniem jest skala. W naszych wcześniejszych rozmowach uczulałem, że to, że 2 maja KE przedstawiła dosyć optymistyczny ogólny budżet, nie oznacza, że będzie z tego coś dobrego dla nas. Obawiam się, że ten czarny scenariusz się sprawdził.

Te propozycje są niekorzystne dla Polski, ale tylko po to, żeby Polska mogła coś ugrać.

Czyli gorzej nie będzie?
Raczej na pewno. KE wyszła ze stanowiska, że jak obetnie stosunkowo mało, Polska i tak się będzie biła, aby było jeszcze mniej. Sądzę, że gdzieś w połowie, jak zazwyczaj przy kompromisie, znajdzie się racja Polski i Komisji. Zresztą nie tylko Polski, bo inne państwa regionu również zostały objęte cięciami.

Myślę, że finalnie dostaniemy mniej jakieś 17 do 15 mld. Zresztą gdybyśmy zeszli do takiego poziomu, to i tak byłby sukces polskiej dyplomacji. Mówię tu oczywiście o polityce spójności.

Mniej dostanie cały region Europy Środkowej, więcej Europa Południowa. Wraca stary podział?
To odwieczne pytanie, komu dawać, czy Europie Południowej, Wschodniej, Środkowej… Niestety, te dyskusje, które pojawiały się 20 lat temu, po 1989 roku, wracają. Wówczas część krajów Południa, m.in. Hiszpania, bardzo mocno protestowały, kiedy to jeszcze Wspólnota Europejska, a później Una Europejska zaczęły wspierać przemiany polityczne i gospodarcze w Europie Środkowej. To między innymi w 1989-90 Hiszpanie bardzo mocno sprzeciwiali się funduszom FARE dla Polski, Węgier, Czechosłowacji, a potem dla Czech i Słowacji.

Hiszpania była wtedy najbiedniejszym krajem, wiadomo było, że po wejściu krajów Europy Wschodniej nie będzie.
Tak, ale jednocześnie największym beneficjentem. Mnie

niepokoi fakt, że wracają te stare podziały, które były nie do uniknięcia przy walce o podział pieniędzy.

Nie miałem jeszcze czasu, aby zapoznać się z materiałami Komisji, ale z komentarzy wynika, że państwa Europy Środkowej tracą, dostają więcej państwa Europy Południowej: Włochy, Portugalia, Grecja i Hiszpania.

Czyli kraje, które zmagają się z falą uchodźców.
Dokładnie tak, i na tym polu następuje nowy-stary konflikt o fundusze.

Czy taki transfer pieniędzy nie podsyci nastrojów eurosceptycznych?
Obawiam się, że to nie będzie sprzyjało refleksji, dyskusji o przyszłości Europy.

Obym się mylił, ale boję się, że takim ostatnim aktem solidarności, wizji polityki jednej Unii Europejskiej, niepodzielonej na różne grupy, może się okazać Traktat Lizboński.

Teraz prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z podziałem na regiony Europy, zresztą tak jak chce prezydent Francji. Będą się rodziły grupy, gdzie integracja będzie większa i mniejsza, na kraje strefy euro i poza strefą euro.

Szczęście w nieszczęściu, że zabrano całemu regionowi, a nie tylko Polsce?
Nie powiedziałbym tak, bo to nie znaczy, że pozostałe fundusze nie będą mocniej ścięte.

Moi koledzy w Brukseli zwrócili uwagę na to, że trzeba będzie się dokładnie przyjrzeć, prawdopodobnie przy wspólnej polityce rolnej, temu, w jaki sposób te środki mają być wydatkowane, czemu mają służyć.

Kwestie technicznej implementacji, wydawania, tu też mogą się znaleźć różne kruczki prawne, techniczne, legislacyjne, które mogą spowodować trudności w wydawaniu pieniędzy przez Polskę. Od kilku miesięcy mówi się, że sposób wydatkowania pieniędzy, czy to na wspólną politykę rolną, czy politykę spójności, będzie wyglądał inaczej niż do tej pory, z zaznaczeniem, że ten nowy sposób nie będzie tak korzystny dla Polski.

Na ile w tym dzieleniu pieniędzy przez KE ma wpływ spór z polskim rządem o praworządność?
On mógł być istotny, ale w minimalnym stopniu.

Jeżeli coś mogło mieć wpływ, to kwestia podejścia do polityki migracyjnej.

To się rzuca w oczy i sądzę, że ten budżet jest tak zrobiony, że ma w jakiś sposób zrekompensować straty dla Europy Południowej. Zresztą sama KE o tym mówiła w komunikacie. Drugim powodem miał być niedawny kryzys w strefie euro.

Oczywiście, prawdopodobnie, gdyby te relacje między rządem polskim a KE były lepsze, to moglibyśmy więcej ugrać. Czytelnicy doskonale zdają sobie sprawę, że większość spraw załatwia się kuluarowo, dużo wcześniej, debatuje się. Na pewno ten spór nie ułatwił nam tej walki o pieniądze.


Zdjęcie główne: Fot. Flickr/European Parliament, licencja Creative Commons

Reklama