Reklama

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. To ostatecznie przywraca sędziów po 65. roku do orzekania w Sądzie Najwyższym. Nowelizacja, którą podpisał prezydent, a wcześniej ekspresowo przyjął Sejm została wymuszona przez Trybunał Sprawiedliwości UE, który orzekł, że wprowadzone przez PiS przepisy są niezgodne z zasadą niezależności sądownictwa. – Na pewno ta decyzja dla prezydenta była trudna, bo to niejako przyznanie się, że jako prawnik i obywatel nie zdał egzaminu. Stworzył akt niezgodny z konstytucją, który jest bublem prawniczym. To jest podsumowanie ostatniego półtora roku prezydenta jako kompletnej porażki – komentuje dla nas Jacek Dubois, adwokat, członek Trybunału Stanu.

Podpis prezydenta

Prezydent zwlekał prawie do ostatniej chwili. Do północy w poniedziałek musiał nowelizację podpisać, zawetować albo odesłać do Trybunału Konstytucyjnego. Parę minut po 20.00 o decyzji prezydenta poinformował jego minister Paweł Mucha. – Prezydent podpisał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczącą powrotu do pełnienia urzędu przez sędziów SN i NSA, którzy przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia – przekazał prezydencki minister.

– Na pewno ta decyzja dla prezydenta była trudna, bo to niejako przyznanie się, że jako prawnik i obywatel nie zdał egzaminu. Stworzył akt niezgodny z konstytucją, który jest bublem prawniczym. To jest podsumowanie ostatniego półtora roku prezydenta jako kompletnej porażki – mówi nam mecenas Jacek Dubois. – Nawet gdy człowiek przegrywa, to element odwagi cywilnej wskazuje, że nie wysługuje się do pokrycia własnych błędów i porażek osobami trzecimi. Prezydent powinien mieć odwagę spojrzeć w oczy ludziom, a nie podpisywać  pokątnie, wieczorem, bez wytłumaczenia i słowa przepraszam. To jest miarą człowieka, w jaki sposób zmaga się z porażkami – dodaje mec. Dubois.

Sejmowy rekord szybkości

Siódmą już nowelizację ustawy o SN Sejm przegłosował w zaledwie 3,5 godziny 21 listopada. Trzy dni później przyjął ją Senat.
Nowelizacja dotyczyła prezydenckiej ustawy o SN z grudnia 2017 r. Zakłada m.in., że sędzia SN albo sędzia NSA, który zgodnie z ustawą z grudnia 2017 r. przeszedł w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, powraca do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym 3 kwietnia 2018 r., czyli w momencie wejścia w życie obecnie obowiązującej ustawy.

Reklama

Nowe przepisy dotyczą m.in. I prezes SN Małgorzaty Gersdorf oraz dwóch prezesów Izb SN – Stanisława Zabłockiego i Józefa Iwulskiego, których pisowsko-prezydencka ustawa przeniosła w stan spoczynku. – To miał być autorski projekt prezydenta, który był zresztą ostrzegany, że projekt jest niekonstytucyjny. Liczne protesty i ostrzeżenia ekspertów obudziłyby “śpiącego rycerza”. Mimo tak wyraźnych sygnałów prezydent ten projekt zgłosił, po drugie go podpisał i dziś podpisuje coś, co jest de facto totalnym odwrotem; to przyznanie się, że działało się w sposób niekonstytucyjny. Wstyd – uważa mecenas Dubois.

TSUE: Natychmiastowe zawieszenie ustawy

Wcześniej Polska została zobowiązania przez Trybunał Sprawiedliwości UE do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących obniżenia wieku przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. TSUE wydał tym samym ostateczne orzeczenie. Wyrok ogłosiła Wielka Izba Trybunału, złożona z 15 sędziów.

– Po wydaniu zabezpieczenia w tej sprawie było jasne, że ta sprawa już wtedy została przesądzona. Jeżeli coś się dzieje bardzo złego, to reakcja powinna być prężna. Jeżeli w zwartym organizmie UE dzieje się coś, co jest sprzeczne z podstawowymi założeniami, jeżeli dzieje się takie zło, to potrzebne jest podjęcie nagłych działań. Jeżeli ktoś ma do usunięcia kamień w nerce, to można tę operację zrobić za chwilę, ale jeżeli ma się nowotwór, to trzeba go wyciąć w ekspresowym tempie. Ta prezydencka nowelizacja to jest nowotwór na ciele umowy prawnej i prawa – ocenia szybką decyzję TSUE mec. Jacek Dubois.

Historia nowelizacji niczym opera mydlana

Przypomnijmy. Pierwszy projekt zmieniający SN, po kilkudniowych masowych protestach w lipcu zeszłego roku, prezydent zawetował, po czym obiecał sam przygotować odpowiedni. Ten od początku budził wątpliwości zarówno ekspertów w kraju, jak i za granicą. Przymusowe wysyłanie sędziów SN po ukończeniu 65. roku życia jest niezgodne z konstytucją – mówili. Podobnie w przypadku I prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, która mimo trwającej 6-letniej kadencji także zdaniem prezydenta, rządu i posłów PiS ze stanowiskiem musiała się pożegnać.

We wrześniu prezydent wysłał nawet specjalne pisma do 7 sędziów SN, w tym do I prezes, w którym stwierdzał, że przeszli w stan spoczynku.

Po wejściu w życie przepisów skargę do TSUE złożyła Komisja Europejska, prosząc jednocześnie o wydanie zabezpieczenia. Takie Trybunał w Luksemburgu wydał 19 października i nakazał zawieszenie obowiązywania zaskarżonych przepisów. Dzisiejsze orzeczenie TSUE jest tylko kropką nad i.


Zdjęcie główne: Jacek Dubois, Zdjęcia główne: Jacek Dubois, Fot. YouTube/TheHFHR

Reklama

Comments are closed.