Reklama

Ewidentnie jesteśmy na ścieżce wojennej z Unią, to już jest wojna. Jeżeli państwo odmawia podpisania konkluzji, czyli chce sparaliżować prace całej Unii, to jest to wojna. W polityce wszystko można odkręcić, jak się chce. Powinien ktoś przyjść do Kaczyńskiego i mu powiedzieć: cofnij się, zobacz, co się dzieje, tu dostaniesz to, tu są zalety trwania w uporze, a tu wady, tyle możesz stracić, a tyle zyskać. Tylko że dziś chyba nie ma nikogo takiego, kto by podszedł do Jarosława Kaczyńskiego i mu to powiedział – mówi dr Marek Migalski, politolog, były polityk związany z PiS

Justyna Koć: Jak pan ocenia zapowiedzi premier Beaty Szydło, że nie uznaje szczytu?
Marek Migalski:
Fatalne było postawienie się na marginesie Unii Europejskiej i przegranie głosowania 27 do 1; to było tragiczne. Wydawało się, że gorzej być nie może, a jednak. Zachowanie polskiego rządu po tej sytuacji, już dla Polski niekorzystnej, ambarasującej i kłopotliwej, stawiającej nas na marginesie UE, jest jeszcze gorsze. Rząd postanowił pokazać, na co jeszcze go stać. Te dwie decyzje po wyborze Tuska stawiają nas już nie na marginesie UE, ale poza nią. Pierwsze – dziecinne i niezrozumiałe dla naszych partnerów zachodnich niepodpisanie konkluzji. To można rozpatrywać tylko w kategoriach psychologicznych. Gdyby to jeszcze chodziło o np. niekorzystną dla nas politykę energetyczną, albo obcięcie funduszy strukturalnych, to byłoby zrozumiałe. Tymczasem pani premier obraziła się na swoich partnerów w Unii, bo mają inne zdanie w sprawie wyboru Donalda Tuska; to już zrozumiałe nie jest.

Działania dyplomatyczne wymagają dyplomacji, a to, co polski rząd robi od momentu przegrania wyborów, nic nie ma wspólnego z dyplomacją.

Druga rzecz to oficjalna wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, że on chce sprawdzić, czy na państwa członkowskie nie były wywierane naciski. To straszenie premierów państw Unii Europejskiej jakimś postępowaniem natury policyjnej, grożenie może ABW, służbami specjalnymi, być może OLAF-em, czyli instytucją unijną zajmującą się korupcją, to już nie ośmiesza, ale pokazuje nas jako kraj dziki, kraj ludzi, którzy przestali przestrzegać jakichkolwiek zasad.

Działania dyplomatyczne wymagają dyplomacji, a to, co polski rząd robi od momentu przegrania wyborów, nic nie ma wspólnego z dyplomacją. Trudno się dziwić, że nasi partnerzy z Zachodu i nie tylko przestają rozumieć, o co nam chodzi. To nie jest polityka, to czysta psychologia.

Reklama

Część ludzi, którzy od zawsze są identyfikowani z PiS-em, mają już dosyć tego, co robi PiS.

Czym może skutkować to przeniesieniem polskiego konfliktu na arenę międzynarodową ?
Od początku było jasne, że ruch z Saryuszem-Wolskim jest obliczony na korzyści wewnętrzne. Jako politolog do pewnego momentu rozumiałem ten ruch Kaczyńskiego. On obsługiwał 30-40 proc. elektoratu polskiego, który uważa Donalda Tuska za zbrodniarza i sprawcę zamachu smoleńskiego. Głosowanie za tym kandydatem byłoby dla tego elektoratu niezrozumiałe. Ruch z drugim kandydatem był szkodliwy dla Polski, ale dobry dla PiS-u, więc miał znamiona racjonalności.

Czym innym jest niepopieranie, a czym innym tak zaciekła walka przeciw i wytaczanie armat.
To widać także po pewnym wkurzeniu pisowców. Proszę zauważyć, co dzieje się w mediach społecznościowych. Część ludzi, którzy od zawsze są identyfikowani z PiS-em, mają już dosyć tego, co robi PiS. Zaczynają rozumieć, że Kaczyński wpadł we wściekłość – widać to było podczas wystąpienia w Sejmie po wyborze Tuska i widać to po zachowaniu jego podwładnych. To wściekłość, bo “mały miś trafił na większego misia”, mały szuler trafił na większych szulerów i nie jest w stanie się z tym pogodzić. I co gorsza, wśród tych mocniejszych znalazł się Donald Tusk, a nie tylko Angela Merkel i przywódcy unijni, ale również Tusk, który go po raz kolejny pokonał. To psychologiczne zapętlenie powoduje, że Kaczyński nie działa już rozsądnie politycznie.

To, co widzimy teraz, to szaleńcze odreagowanie porażki.

Chciał dopieścić elektorat, tymczasem elektorat zobaczył, że ten genialny strateg, ten przywódca, polski wizjoner, który ma zbawić Polskę, w istocie popełnia błąd za błędem i jego słabość została obnażona. On jest dzisiaj nawet w oczach swoich zwolenników przegrany, stąd ta histeryczna reakcja całego zespołu politycznego, który jest mu podporządkowany. To, co widzimy teraz, to szaleńcze odreagowanie porażki. Gdzieś to się musi zatrzymać. Pytanie: gdzie?

Na razie nie widać opamiętania?
Ewidentnie jesteśmy na ścieżce wojennej z Unią, to już jest wojna. Jeżeli państwo odmawia podpisania konkluzji, czyli chce sparaliżować prace całej Unii, to jest to wojna. Pytam, jakie jest wyjście z tej sytuacji? Jeżeli atakujemy Irak, to OK, tylko jaki mamy plan wyjścia, jak nam się nie uda? Tu tego nie widać, a wcześniej czy później trzeba będzie usiąść do stołu i porozmawiać. Dzisiaj ten stół jest przez Kaczyńskiego i jego ludzi deptany, a przywódcy unijni się na to patrzą, nie z przerażeniem, bo oni potrafią sobie poradzić z takimi berbeciami, którzy płaczą i tupią, tylko z niezrozumieniem.

Spójność obozu PiS jest przećwiczona na przykładzie prezydenta. Przecież on został właśnie dlatego wybrany, i pani Beata Szydło została dlatego wybrana, żeby Jarosław Kaczyński mógł być pewien, że nawet jeżeli się nie zgadzają i nie rozumieją linii Jarosława Kaczyńskiego, to będą z zaciśniętymi zębami ją realizować.

Europejska prasa pisze, że przywódcy unijni nie mieli wyboru, bo taki sygnał był potrzebny, żeby odstraszyć potencjalnych innych szantażystów unijnych pokroju Kaczyńskiego.
Zachowanie Polski w ciągu ostatnich kilkunastu godzin daje argumenty do ręki tym wszystkim, którzy w Wersalu, kilka dni temu, postanowili uruchomić Unię kilku prędkości. Nie ma bardziej dobitnego przykładu, że ta decyzja była dobra i stara Unia powinna odjechać od dzikiego wschodu. To działanie na szkodę Polski, a obóz rządzący tego nie rozumie.

A co się dzieje w samym PiS-ie? Premier wychodzi po fatalnej porażce swojej polityki i jeszcze brnie w to dalej…
Spójność obozu PiS jest przećwiczona na przykładzie prezydenta. Przecież on został właśnie dlatego wybrany, i pani Beata Szydło została dlatego wybrana, żeby Jarosław Kaczyński mógł być pewien, że nawet jeżeli się nie zgadzają i nie rozumieją linii Jarosława Kaczyńskiego, to będą z zaciśniętymi zębami ją realizować. Ta agresja u pani premier, którą widać było na konferencji, jest wynikiem tego, że w jakimś zakamarku swojego mózgu rozumie, że jest to działanie przeciwko interesom Polski. Tyle tylko, że ona się oddała na służbę Jarosławowi Kaczyńskiemu za możliwość jeżdżenia w kolumnie BOR-owskiej i możliwość nazywania się panią premier. Za możliwość udawania kogoś sprawczego musi płacić tę cenę realizowania polityki, której nie rozumie, a być może nawet się z nią nie zgadza.

Zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Oczywiście, że teraz wszyscy będą się przerzucać. Ale obstawiam Bielana lub Czarneckiego. Oczywiście ostateczna akceptacja była po stronie Jarosława Kaczyńskiego, który musiał uznać, że to dobry plan.

A kto był pomysłodawcą tej polityki i ruchu z Saryuszem-Wolskim, blokowania Tuska, teraz próby blokowania postanowień szczytu?
Ktoś Kaczyńskiemu to podpowiedział. Według mnie, wygląda, że to Adam Bielan albo Ryszard Czarnecki, tropy prowadzą do europosłów.

Bielan już rano powiedział, że to nie on, tylko Jarosław Gowin wiele miesięcy temu…
Zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Oczywiście, że teraz wszyscy będą się przerzucać. Ale obstawiam Bielana lub Czarneckiego. Oczywiście ostateczna akceptacja była po stronie Jarosława Kaczyńskiego, który musiał uznać, że to dobry plan.

Kaczyński będzie próbował iść na dalsze zwarcie z Unią? Doprowadzi do Polexitu?
Gdyby mnie pani zapytała, czy Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z Unii, to moja odpowiedź byłaby negatywna. Tylko że procesy polityczne mają swoją dynamikę i nagle może się okazać, że dzieje się coś, czego nikt nie chciał. Po drugie, to jest też kwestia oceny stanu psychicznego Jarosława Kaczyńskiego. Nie mówię tu z ironią czy przekąsem. Po prostu to jest pytanie, co dzieje się w jego głowie, jak zareaguje na takie upokorzenie, ale to bardziej pytanie do psychologa niż do politologa. Pewne jest jedno, że przestajemy być liczącym się państwem w UE.

to jest też kwestia oceny stanu psychicznego Jarosława Kaczyńskiego. Nie mówię tu z ironią czy przekąsem. Po prostu to jest pytanie, co dzieje się w jego głowie, jak zareaguje na takie upokorzenie, ale to bardziej pytanie do psychologa niż do politologa.

Chyba już przestaliśmy?
Przestajemy… W polityce wszystko można odkręcić, jak się chce. Powinien ktoś przyjść do Kaczyńskiego i mu powiedzieć: cofnij się, zobacz, co się dzieje, tu dostaniesz to, tu są zalety trwania w uporze, a tu wady, tyle możesz stracić, a tyle zyskać. Tylko że dziś chyba nie ma nikogo takiego, kto by podszedł do Jarosława Kaczyńskiego i mu to powiedział. Wszyscy, którzy mogliby mu to powiedzieć, dziś są już poza PiS.

Może te role w jakiś sposób mogą spełnić prawicowi publicyści? Piotr Skwieciński napisał krytyczny komentarz odnoszący się do zachowania rządu i wypowiedzi premier Szydło.
Piotr Skwieciński jest sympatyzującym z prawicą, ale jednak myślącym samodzielnie publicystą. Jarosław Kaczyński nigdy nie przejmował się tym, co mówią publicyści. Kokietował ich, natomiast nigdy się nimi nie przejmował, bo uważał, że nie znają się na polityce.

Zmieniły mi się poglądy, Jarosławowi Kaczyńskiemu też. Nasza współpraca trwała tylko rok i uznaliśmy, że to było nieporozumienie. Myślę, że każda ze stron jest z tego powodu zadowolona.

Jakie wróży pan dalsze scenariusze?
Tego nie wiem i nie wiem, czy taki scenariusz ma sam PiS. Dopóki to była racjonalna polityka, to można było się zastanawiać. Powinni wrócić do stołu i rozmawiać, ale te procesy psychologiczne zostały tak rozdmuchane, że naprawdę nie wiadomo, co będzie dalej. Chyba więcej oczekuję od liderów unijnych, że zażegnają ten konflikt, niż od rządu, chociaż to problem Polski, a nie Unii.

Ma pan moralnego kaca, że kiedyś współpracował i popierał PiS?
Zmieniły mi się poglądy, Jarosławowi Kaczyńskiemu też. Nasza współpraca trwała tylko rok i uznaliśmy, że to było nieporozumienie. Myślę, że każda ze stron jest z tego powodu zadowolona.


Zdjęcia główne: Fot. P. Tracz/KPRM; ©European Union 2016-European Parliament, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.