Reklama

Prezydent Duda wielokrotnie okazywał swoją tchórzliwą naturę. W sytuacjach, kiedy naprawdę potrzeba było podejmować decyzję, on uciekał, kierował sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Na marginesie to pokazuje, jaką rolę pełni TK dziś. To organ przyboczny dla PiS-u, dla prezydenta, który wykonuje działania potrzebne władzy w danym momencie – mówi nam senator Marek Borowski. – Odnoszę wrażenie, że Kaczyński przestaje panować nad tą całą sytuacją. To już nie jest ten wszechmocny wezyr, który wszystkim steruje, a poszczególne części tego aparatu, który budował, zaczynają grać przeciwko sobie. To jest dość typowe dla autorytarnych reżimów, gdzie główny wódz słabnie – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Czy to, co dzieje się między NIK, CBA a prokuraturą można nazwać wojną? Złośliwi mówią nawet, że przypomina to wojnę gangów.

MAREK BOROWSKI: Trochę przypomina, to prawda. To efekt wynaturzenia i alienacji struktur służb specjalnych, które za PiS-u nie są państwowymi służbami specjalnymi, które powinny mieć przede wszystkim na uwadze interes państwa.

Obecnie są wykorzystywane do bieżącej polityki, a jak trzeba, to i do walki z opozycją.

Służby, które są w ten sposób skonstruowane i którymi kierują czystej wody politycy, w pewnym momencie zaczynają działać w poprzek prawa, bo mają zbyt dużą swobodę. Jakiś czas to się udaje, ale w pewnym momencie gdzieś się coś załamuje, wybucha i brudna woda wylewa się na zewnątrz.

Reklama

Zaczęło się od Banasia, który przecież był kontrolowany przez służby. Mam wątpliwości, czy rzeczywiście nikt nie dostrzegł problemu, czy raczej wszyscy uważali, że to “nasz człowiek”, zatem nie ma co czynić z tego powodu jakichkolwiek problemów. Potem mieli pecha, bo wydała się sprawa kamienicy w Krakowie, zresztą niezależni dziennikarze to pokazali, a nie służby. Potem po nitce do kłębka i okazało się, że mamy do czynienia z osobą, która nie powinna zasiadać na żadnym ze stanowisk, na którym zasiadała. Mimo to szli w zaparte i dziś mają Banasia na czele NIK-u, który uznał, że niewiele ryzykuje i lepiej być ofiarą systemu, niż człowiekiem, któremu stawiają zarzuty.

Zarzuty są mu stawiane oczywiście dlatego, że wykonuje funkcję prezesa NIK-u w sposób obiektywny i niezależny. Tu mamy typowy przypadek, gdzie gdzieś te szczelne zasłony opadły.

W tym wszystkim jest jeszcze agent Tomek, który został zatrzymany i aresztowany na trzy miesiące.
Agent Tomek został przez nich zatrudniony i wykorzystany do działań niezgodnych z prawem. To, co służby pod wodzą Kamińskiego robiły, także podczas poprzedniej kadencji, polegało na tym, że jeżeli tylko gdzieś istniało podejrzenie korupcji, to uruchamiano procedury, które mały do tej korupcji skłonić. Stosowano to, czego religia katolicka zabrania. Nawet w modlitwie to jest – i nie wódź nas na pokuszenie. Tego nie wolno robić służbom specjalnym, a to robił Kamiński w stosunku do Leppera. Kamiński za to został skazany, a jego kolega, prezydent Duda bezprawnie go ułaskawił, Kamiński to samo robił w stosunku do Sawickiej za pomocą agenta Tomka. Później agent Tomek postanowił opuścić to towarzystwo i zająć się biznesem – czy czystym, nie wiem, ale mam sceptyczny stosunek do dowodów pokazywanych przez dzisiejszą prokuraturę. Agent Tomek postanowił jednak wyznać prawdę. Czy tak było – nie wiemy, ale na pewno swoją szczerością odsłonił kilka mechanizmów. Efekt jest taki, że go zapuszkowano, aby nic więcej już nie mówił.

W systemach autorytarnych, a taki system buduje PiS, służby mają szczególną rolę do odegrania, ale zawsze jest ryzyko takie, że się wynaturzą i zaczną działać na własną rękę lub według własnych kryteriów. Z tym właśnie mamy dziś do czynienia.

To, co się dzieje, nie przypomina panu tego, co działo się pod koniec poprzednich rządów PiS-u?
Oczywiście, że tak. Ziobro z Kamińskim stosują dziś te same metody, które stosowali w akcji przeciwko Lepperowi. Trzeba przyznać, że to wyjątkowo dobrana pod tym względem para. Myślę, że następuje właśnie wzmocnienie związku między Zbigniewem Ziobrą a Mariuszem Kamińskim, a to bardzo niebezpieczne dla obywateli, jak i dla Polski.

Do tej pory mówiło się o konflikcie między tymi resortami. Z jednej strony koordynator służb i szef MSW, z drugiej prokurator generalny i minister sprawiedliwości, a Kaczyński miał się w ten sposób zabezpieczyć, aby wpływy żadnego nie urosły zbytnio.
Odnoszę wrażenie, że Kaczyński przestaje panować nad tą całą sytuacją. To już nie jest ten wszechmocny wezyr, który wszystkim steruje, a poszczególne części tego aparatu, który budował, zaczynają grać przeciwko sobie. To jest dość typowe dla autorytarnych reżimów, gdzie główny wódz słabnie.

Niczym przejmowanie władzy w PZPR albo w KPZR?
Jakieś analogie oczywiście się nasuwają i trudno je pominąć.

Od pewnego czasu przecież obserwujemy, jak Ziobro, prowadząc swoją politykę idącą na zwarcie, wsadza PiS co jakiś czas na minę.

A to ustawą o IPN, a to ustawami o Sądzie Najwyższym, lekceważąc UE i wprowadzając ustawę kagańcową. Za każdym razem z tych pomysłów Ziobry dla PiS-u jest jakiś kłopot. Jeżeli Kaczyński to aprobował, to może boi się ruszyć Ziobrę, bo boi się utraty większości i w efekcie przestał nad tym panować.

PiS ma dodatkowy kłopot – 2 mld przekazane na TVP. Czy prezydent użyje weta, a może skieruje ustawę do TK?
Prezydent Duda wielokrotnie okazywał swoją tchórzliwą naturę. W sytuacjach, kiedy naprawdę potrzeba było podejmować decyzję, on uciekał, kierował sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Na marginesie to pokazuje, jaką rolę pełni TK dziś. To organ przyboczny dla PiS-u, dla prezydenta, który wykonuje działania potrzebne władzy w danym momencie. Oczywiście teraz będzie musiał sprawę 2 mld przetrzymać, aby po wyborach, jak opatrzność pomoże i Duda wygra, mógł stwierdzić, że jednak to zgodne z konstytucją. To charakterystyczne dla Dudy, on po prostu realizował polecenia płynące z Nowogrodzkiej, natomiast gdyby osobiście coś mu miało bardzo zaszkodzić, wtedy wykorzystywał TK pod jakimiś błahymi zarzutami.

Opozycji udało się narzucić narrację w tej sprawie, to duży problem dla PiS-u?
W Polsce jest dużo potrzeb, w służbie zdrowia, edukacji, programach dla niepełnosprawnych, więc oczywiście onkologia jest tu tylko pewnym symbolem. Trudno było rozdrabniać tę kwotę, tutaj chodziło nam o pokazanie, że lekką ręką pakuje się 2 mld zł do propagandowej tuby PiS-u – bo to już nie jest telewizja publiczna.

Daje się swoim i to w okresie kampanii wyborczej, zatem wzmacnia się możliwości propagandowe na rzecz jednego kandydata i nikt nie widzi w tym nic złego. Ten nasz ruch – opozycji – polegał na tym, aby to pokazać.

Coś pękło? D tej pory PiS-owi wszystko uchodziło na sucho. Nagrody, afera KNF, PCK, dwie wieże, Banaś. Teraz jest inaczej?
Ta sprawa PiS-owi ciąży, bo sytuacja jest inna,  eldorado się skończyło. Trzy lata dobrej koniunktury, którą notabene przyniosły wysiłki poprzedniego rządu – PiS to takie dziecko szczęścia, w poprzednie kadencji było to samo. To lewica wyciągnęła kraj z problemów gospodarczych i Polska odzyskała wysokie tempo wzrostu, po czym PiS wygrał wybory i pławił się w tym. Teraz jest zupełnie tak samo, ale się kończy. Już na obecny rok wielu rzeczy nowych nie można obiecać. Po drugie, mamy do czynienia ze sporą inflacją, jest duży wzrost cen, zwłaszcza żywności, ludzie to odczuwają i są w związku z tym bardziej wyczuleni na najróżniejsze afery, korupcję, nepotyzm czy marnowanie pieniędzy.

Doświadczenia innych krajów pokazują, że jeżeli kraj się szybko rozwija, ludziom się poprawiają warunki bytowe, to znacznie łagodniej reagują na różne nadużycia władzy. U nas to znalazło odzwierciedlenie w powiedzeniu, które było słychać, że być może i kradną, ale przynajmniej my też coś z tego mamy.

Teraz okazuje się, że warunki już nie są takie dobre, a inflacja zjada dochody, pojawiają się poważne napięcia – czy to w ochronie zdrowia, edukacji, wśród nauczycieli, teraz słyszymy o górnikach, niepełnosprawni i nie ma na to szybkiej odpowiedzi rządzących. W efekcie każde nadużycie władzy jest już inaczej oceniane. PiS widzi, że już tak lekko nie będzie. Badania opinii, które stale robią, pokazują im, że ten niby czas, kiedy można było za każdym razem powiedzieć jak w Misiu – nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi – mija.


Zdjęcie główne: Marek Borowski, Fot. Flickr/Katarzyna Czerwińska/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama