Reklama

Pozycja międzynarodowa Polski jest, mówiąc bez żadnej przesady, najgorsza od 1989 roku. Efekty tego widzimy właściwie na każdym kroku – mówi w rozmowie z nami Marcin Bosacki, były ambasador w Kanadzie i były rzecznik MSZ, który jest jednym z sygnatariuszy Konferencji Ambasadorów RP (publikowaliśmy treść oświadczenia). I dodaje: – Nasz region, chociaż formalnie będziemy w UE, będzie dryfował na geostrategiczne bezdroża.

KAMILA TERPIAŁ: Dzisiaj Polska postrzegana jest jako “chory człowiek” UE, nieprzewidywalny członek NATO, kraj skłócony z niegdyś zaprzyjaźnionymi państwami – czytamy w oświadczeniu powołującym Konferencję Ambasadorów RP. Czym taka polityka grozi?

MARCIN BOSACKI: Pozycja międzynarodowa Polski jest, mówiąc bez żadnej przesady, najgorsza od 1989 roku. Efekty tego widzimy właściwie na każdym kroku. Od takich przykrych, ale jednak symbolicznych spraw, jak kwestia Pomnika Katyńskiego w Jersey City, i inwektyw, jakimi obrzuca trzecią osobę w państwie burmistrz tego miasta; przez poważniejsze akty polityczne, jak oświadczenie 60 amerykańskich senatorów, wzywające Polskę do załatwienia sprawy restytucji mienia żydowskiego; po ogłoszony w ubiegłym tygodniu niekorzystny dla Polski projekt budżetu UE – to jest już poziom najwyższego alarmu.

Przy słabej pozycji polskiego rządu są niewielkie szanse, aby udało się ostatecznie wywalczyć lepszy dla naszego kraju budżet. A jeśli zostanie przegłosowany w obecnej formie, oznaczać będzie dziesiątki miliardów straty. To odbije się nie tylko na sytuacji gospodarczej, ale także na portfelach Polaków.

To są konkretne skutki szaleńczej i amatorskiej polityki zagranicznej PiS-u. W szerszym wymiarze strategicznym mogą być jeszcze bardziej tragiczne i bolesne – wypadanie Polski z orbity świata Zachodu i dryfowanie w kierunku geopolitycznej próżni między Zachodem i Rosją, a w scenariuszu pesymistycznym dryfowanie w strefę wpływów Rosji.

Reklama

W otwartym liście 29 byłych ambasadorów RP czytamy tez m.in.: “Nasze położenie geopolityczne skazuje nas na wybór: integracja z Zachodem albo podporządkowanie rewizjonistycznemu imperium ze Wschodu”. To dwa przeciwległe bieguny. W którym miejscu teraz jesteśmy?
W tej chwili nadal jesteśmy w strukturach Zachodu, ale

nasze więzy z tymi strukturami i głównymi aktorami, czyli Stanami Zjednoczonymi, Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, są coraz luźniejsze i mniej konkretne.

W liście piszemy też o tym, że “PiS rozluźnił system naszych sojuszy”. Przez 25 lat, do 2015 roku, tworzyliśmy pozycję Polski na arenie międzynarodowej, równomiernie budując naszą pozycję na Zachodzie i Wschodzie. Jak? Nasze doświadczenie i stan wiedzy o Wschodzie wzmacniały naszą pozycję na Zachodzie. Najważniejsze inicjatywy polityczne w ramach UE i NATO skierowane do wschodnich partnerów były uzgadniane z Polską, a często były wręcz naszą inicjatywą. To świadczyło o tym, że główni partnerzy na Zachodzie wierzą w sprawczą rolę Polski na Wschodzie. Teraz stosunki z Ukrainą praktycznie sprowadzone zostały do sporów o interpretacje historyczne wydarzeń z przeszłości. Stosunki z Rosją są i były trudne z powodu sprzeczności interesów. Ale

do 2015 roku Moskwa nie była w stanie Polski lekceważyć, obchodzić, bo Polska była silna na Zachodzie. Dzisiaj Polskę Moskwa lekceważy całkowicie.

Ale dla wszystkich, którzy znają się na polityce zagranicznej, symbolem tego, jak w ciągu 2,5 roku pozycja Polski się osłabiła, jest to, jak wygląda projekt budżetu UE. Jeżeli Polska nie jest w stanie wywalczyć dla siebie większych pieniędzy, to znaczy, że w innych sprawach też nic nie może. Polska nie jest w stanie dbać o własne interesy, a co dopiero grać w szersze gry międzynarodowe.

Dlaczego nie potrafimy walczyć o swoje?
Uważam, że są trzy najważniejsze przyczyny tego stanu rzeczy. Po pierwsze, to

szybkie staczanie się Polski w kierunku modelu rządów autorytarnych, coś pomiędzy Orbánem a Erdoganem. Polityczna wola władcy jest silniejsza od prawa krajowego i międzynarodowego, za tym idzie brak stabilności gospodarczej i prawnej. Wszyscy to widzą.

Poza tym amatorstwo i lenistwo obecnej władzy. Przed negocjowaniem poprzedniego budżetu UE powstał międzyresortowy zespół, który zajmował się nie tylko negocjowaniem, ale także wyznaczaniem tego, co Polska i region powinny uzyskać. To była bardzo przemyślana polityka. Teraz są tylko chaotyczne i niemrawe działania. Jedynym polskim narzędziem jest to, że eurodeputowani PO Jan Olbrycht i Janusz Lewandowski mieli na poziomie parlamentów wpływ na kształt budżetu, ale PiS i tak nie chciał tego wykorzystać. Ta władza uznaje zasadę, że z przeciwnikami politycznymi nie należy wchodzić w żadne wspólne sprawy, nawet dla interesu państwa i Polaków. Trzecią przyczyną jest to, o czym wspomniałem wcześniej, czyli demontaż sojuszy i spadek pozycji Polski.

Kiedyś z Polską się liczono, teraz nikt się z naszym krajem nie liczy, więc można go “oskubać”. Nie wykluczam, że Polska będzie miała najgorszy budżet wśród państw naszego regionu.

Czym, oprócz mniejszych pieniędzy, może zakończyć się spór Polski z KE?
W dłuższej perspektywie czasowej może nam grozić to, że prawdziwa integracja europejska będzie się sprowadzała do strefy euro, a w najgorszym scenariuszu do starej Europy i Skandynawii. Nasz region, chociaż formalnie będziemy w UE, będzie dryfował na geostrategiczne bezdroża. UE nie jest projektem altruistycznym. Rozmawiam z dyplomatami i politykami z krajów zachodnich, oni mówią wprost – jeżeli Polska praktycznie we wszystkich problematycznych kwestiach nie okazuje solidarności z innymi członkami Unii, to dlaczego oni mają okazywać solidarność z Polską? To wszystko powoduje, że

nasze więzy z Zachodem słabną. Geostrategia za to nie znosi próżni, a polityka Rosji polega na tym, żeby wzmacniać procesy dezintegracji UE i odciągać Europę Środkową, w tym Polskę, od Zachodu.

Dlaczego polityka zagraniczna jest tylko “propagandowym dodatkiem do polityki wewnętrznej”? Bo takie zdanie też pojawia się w liście byłych ambasadorów.
U źródeł szkodliwej, szaleńczej i amatorskiej polityki zagranicznej PiS-u leży niezrozumienie świata i tego, jak on się rozwija, przede wszystkim przez samego Naczelnika.

Jarosław Kaczyński w życiu nie przeczytał artykułu, nie mówiąc o książce, w żadnym obcym języku. Zbliżając się do podeszłego wieku ma nieufność do świata zewnętrznego, którego nie rozumie. Wiele mówiący jest fakt, że na polityczną gwiazdę wyrasta tak kabaretowa postać, jak Ryszard Czarnecki.

Inni europarlamentarzyści PiS-u zajmują się głównie działalnością propagandową w Polsce. Do tego dochodzi atawistyczna, bo to nie jest przemyślane, nieufność do Unii Europejskiej. Mieliśmy tego bardzo bolesne przykłady w różnych wypowiedziach byłej pani premier i obecnego premiera. Poza tym PiS-owi wydaje się, że gorsze stosunki z Unią wzmacniają naszą pozycję w Waszyngtonie, zwłaszcza w ekipie Donalda Trumpa. Ale tak nie jest. Amerykanie szanują tych, którzy są silni w swoich regionach. To bzdura, coraz widoczniej szkodliwa dla Polski. Jak jesteśmy słabi w UE, jesteśmy mniej atrakcyjni dla Stanów Zjednoczonych.

Jeżeli będziemy nadal zachowywali się tak szczeniacko i nieodpowiedzialnie, to grozi nam nawet ograniczenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Co ostatnio było największą wpadką rządu w polityce zagranicznej? Forsowanie za wszelką cenę zmiany ustawy o IPN?
To była najbardziej wyraźna wpadka, ale jest ich cały czas bardzo dużo. M.in. prowokacyjne, nieodpowiedzialne komentarze na temat polityki europejskiej, niemieckiej czy francuskiej. W przypadku ustawy o IPN władza pokazała, że nie ma zielonego pojęcia, jak funkcjonuje świat. Wiadomo było, że dla Izraela akurat kwestia Holocaustu jest podstawą ideologii państwowej. To pokazało też, że PiS jest w stanie grać interesami państwa dla bieżących zysków sondażowych. Przecież po to – wbrew ostrzeżeniom sojuszników i fachowców z dyplomacji – uchwalono ustawę o IPN w tym szkodliwym kształcie. A to jest bardzo niebezpieczne.

Do tej pory więcej się w świecie mówiło o Janie Karskim i Polakach pomagających Żydom…

Teraz mamy “aferę” związaną z przeniesieniem Pomnika Katyńskiego w Jersey City. Minister spraw zagranicznych zapowiada, że Polska podejmuje zdecydowane działania. Nie za późno?
Na razie marszałek Senatu Stanisław Karczewski, czyli trzecia osoba w państwie, jest obrażany przez mera średniej wielkości amerykańskiego miasta. Nikt po tamtej stronie na to nie reaguje, bo nikt nie chce za taką Polskę nadstawiać karku. To jest najgłębsza miara upadku pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Poprzedni ambasadorowie w USA potrafiliby rozwiązać sprawę w ciągu 48 godzin tak, aby Polska zachowała twarz. Wiem nawet, z kim by się kontaktowali. Ale różnica polega na tym, że oni reprezentowali poważne państwo i byli profesjonalistami, a obecny ambasador jest amatorem i reprezentuje rząd, który jest lekceważony.


Zdjęcie główne: Marcin Bosacki, Fot. Flickr/MSZ, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.