Reklama

Najpierw usłyszeliśmy długą przemowę premiera i prezydenta o tym, jak wspaniałe są media publiczne i jaką realizują cudowną misję, po czym na koniec dowiedzieliśmy się w jednym zdaniu, że właśnie odwołują prezesa telewizji. Bardzo chciałbym usłyszeć zatem, dlaczego, bo z wypowiedzi panów wynikało, że TVP jest tak wspaniale prowadzona, że prezes Kurski powinien dostać medal, a przynajmniej nagrodę – mówi nam Krzysztof Luft, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, komentując piątkowe wystąpienie prezydenta i premiera podczas ogłoszenia decyzji o podpisaniu ustawy dającej mediom narodowym 2 mld zł. – Nie spodziewam się, żeby po odwołaniu Kurskiego cokolwiek się zmieniło w programie TVP. Zresztą mówimy o telewizji, ale jeżeli włączy się Polskie Radio 24 albo Jedynkę, to niczym się to nie różni od Wiadomościczy TVP Info – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: Prezydent podpisał ustawę dającą 2 mld zł mediom publicznym, bo jak twierdził, niosą „oświaty kaganiec”, misję, rzetelną publicystykę.

Krzysztof Luft

KRZYSZTOF LUFT: To była przedziwna przemowa, która chyba wszystkich wprawiła w osłupienie. Oczywiście media publiczne są w demokracji potrzebne i mają ważną rolę do spełnienia, ale dziś my mediów publicznych nie mamy.

To, co niektórzy nazywają mediami publicznymi, to dziś skrajnie tendencyjne, propagandowe media partyjne i rządowe. Całkowicie uzależnione od jednej osoby siedzącej na Nowogrodzkiej.

Po drugie, te opowieści o misji i roli mediów regionalnych, rozgłośni radiowych to jakiś absurd. Sam jestem zwolennikiem mediów regionalnych i wcześniej uważałem, że rozgłośnie regionalne Polskiego Radia to zawsze była najzdrowsza i najlepiej wykonująca misję cześć mediów publicznych. W niektórych wypadkach, jak Radio Gdańsk czy Kraków, uważałem wręcz, że to wzór mediów publicznych. Niestety to już przeszłość. Rozgłośnie regionalne były zawsze dobrze finansowane – w 70-80 proc. ich budżet pochodził ze środków publicznych, czyli z abonamentu. Tylko 20-30 proc. pochodziło z reklamy. Zatem ich finansowanie było na całkiem dobrym poziomie i za te pieniądze rozgłośnie regionalne potrafiły robić całkiem przyzwoity program.

Reklama

Oczywiście zawsze radiofonia mogłaby dostawiać więcej, aby utrzymać np. orkiestrę PR, ale rozgłośnie regionalne robiły dobry misyjny program aż do czasu, kiedy zostały uznane za własność rządzących w roku 2016 i przerobione na partyjne tuby.

Prezydent tłumaczył, że nie podoba mu się, że za dużo pieniędzy dostaje TVP, a za mało właśnie rozgłośnie regionalne, a przecież środki rozdaje KRRiT, w której prezydent ma 2 przedstawicieli. Po co oni tam w takim razie są?
To słuszna uwaga, rzeczywiście środki abonamentowe są dzielone i przyznawane na realizowanie planów programowo-finansowych co roku i KRRiT powinna negocjować z nadawcami sposób wykorzystania tych środków lub przyklepywać to, co chcą zrobić. Jeśli było więcej środków przeznaczanych na TVP, to KRRiT miała możliwość, aby zażądać, by nowe środki były przeznaczane na rozwój ośrodków, a nie propagandowe produkcje.

Co tak naprawdę zobaczyliśmy? To był jakiś układ – podpis za głowę Jacka Kurskiego?
To było przedziwne tym bardziej, że nie zostało w żaden sposób wyjaśnione. Najpierw usłyszeliśmy długą przemowę premiera i prezydenta o tym, jak wspaniałe są media publiczne i jaką realizują cudowną misję, po czym na koniec dowiedzieliśmy się w jednym zdaniu, że właśnie odwołują prezesa telewizji. Bardzo chciałbym usłyszeć zatem, dlaczego, bo z wypowiedzi panów wynikało, że TVP jest tak wspaniale prowadzona, że prezes Kurski powinien dostać medal, a przynajmniej nagrodę.

To są oczywiście walki buldogów pod dywanem, które są tak naprawdę bez znaczenia z punktu widzenia tego, czym są dziś media publiczne. Czy to będzie Kurski, czy kto inny, to TVP będzie robić dokładnie to samo.

Nie spodziewam się, żeby po odwołaniu Kurskiego cokolwiek się zmieniło w programie TVP. Zresztą mówimy o telewizji, ale jeżeli włączy się Polskie Radio 24 albo Jedynkę, to niczym się to nie różni od „Wiadomości” czy TVP Info.

Premier tłumaczył, że warto dać te 2 mld, bo można tam za darmo pooglądać sport, a prezydent stwierdził, że m.in. dzięki edukacji w TVP można uniknąć raka.
To jakaś nowomowa propagandowa, odwracanie kota ogonem. Wszyscy wiedzą, że w cieniu tego jest finansowanie czy raczej brak finansowania onkologii. Powiedzenie, że przekazanie pieniędzy na propagandową tubę to jest tak, jakby się dało na onkologię, to jest coś nieprawdopodobnego.

Prezydent ograniczył szanse na wygranie wyborów?
Mówiąc szczerze, z punktu widzenia marketingu politycznego to nie rozumiem tej decyzji. Bo to w żaden sposób nie przyciąga wyborców centrowych, a wręcz przeciwnie.

To dalsze pokazywanie środkowego palca pani Lichockiej. Kontekst tego jest koszmarny, bo może to być też interpretowane, że prezydent przyznał sobie 2 mld zł na własną kampanię zamiast na leczenie ludzi. Z tego punktu widzenia to ruch samobójczy.

Jednocześnie połączenie tego z odwoływaniem Kurskiego antagonizuje inną część elektoratu – twardych zwolenników prawicowego kursu. Moim zdaniem wygląda to naprawdę bardzo słabo w świetle wyborów.

A to wszystko, co się odbyło, to jakiś substandard. Najpierw prezes Kurski, który się oddaje do dyspozycji prezydenta – na jakiej podstawie prawnej, co to w ogóle jest, że prezes telewizji jest w dyspozycji prezydenta? My wiemy oczywiście, że dotąd był w dyspozycji prezesa PiS, ale mówienie o tym głośno jest niebywałe. Później przychodzi prezydent z premierem i oznajmia, jaką podjął decyzję w kwestii podpisania ustawy. Co tam robi premier – z formalnego punktu widzenia nie wiadomo. Wreszcie przewodniczący Rady Mediów Narodowych ogłasza, że Rada odwoła Kurskiego, w ogóle tego nie uzasadniając – to ostatnie realizacja „warunków”, o których wspominał prezydent na wstępie.

Wszystko to jawna drwina z zasad niezależności mediów publicznych zapisanych w ustawie.

Wcześniej prezes Kurski w „Wiadomościach” ogłosił, że to jemu prezydent zawdzięcza popularność.
Nie słyszałem tego, ale jeżeli rzeczywiście taka wypowiedź padła, to jest to niebywała bezczelność, ale z drugiej strony coś w tym jest. Ten prezydent bez wsparcia TVP nie ma żadnych szans w wyborach. On o tym wie i dlatego podpisał te 2 mld na wyborczą propagandę.


Zdjęcie główne: Jacek Kurski, Fot. Flickr/European Parliament, licencja Creative Commons; zdjęcie w tekście: Krzysztof Luft, Fot. Fot. Facebook/krzysztof.luft.7

Reklama