Reklama

To nie czas na akcentowanie różnic, na pielęgnowanie urazów i podziałów. To czas na porozumienie i współdziałanie wszystkich organizacji, środowisk i partii politycznych, które nie godzą się na czarne scenariusze dla naszego kraju.

Wolność i rozwój cywilizacyjny nie są dane raz na zawsze. W naszej historii zdarzało się już, że Polacy na własne życzenie tracili pozycję w Europie, szanse rozwoju i pomyślności aż do utraty własnego państwa.

Z powodu rozrywających wspólnotę partykularyzmów i konfliktów, z powodu mesjanistycznych ideologii oraz narodowej megalomanii konfliktującej nas z sąsiadami. Ale wydawało się, że lekcję historii mamy za sobą. Po wielu przegranych zrywach narodowych tym razem Polsce udało się bez wojny, bez przelewu krwi przełamać przekleństwo geopolityki, znaleźć się wreszcie we wspólnocie świata zachodniego. W ciągu 27 lat dokonaliśmy gigantycznego cywilizacyjnego skoku, choć dobrze wiemy, jak wiele jest do zrobienia. Świat był pełen podziwu dla naszych dokonań. Dlatego tak trudno zrozumieć,

jak to jest możliwe, że Polacy na własne życzenie chcą się znowu dać zepchnąć w odmęty niepewności, cywilizacyjnego zacofania i osamotnienia na “dzikich wschodnich polach”.

Okazuje się, że grupa cynicznych populistów owładniętych żądzą zemsty za urojone krzywdy, odwołując się do najgorszych cech drzemiących na dnie polskiej duszy, takich jak zawiść, niechęć do obcych, patrzenie wyłącznie na indywidualny, wąsko rozumiany interes jest w stanie zdobyć władzę i używać jej do niszczenia dorobku dziesięcioleci. Świat puka się w głowę.

Narastające napięcie pomiędzy Polską a krajami Unii Europejskiej, na czele z Francją i Niemcami oraz samą Unią Europejską, nie pozostawia wątpliwości, na jak niebezpieczną ścieżkę rządzący PiS wprowadził Polskę. Trudno zrozumieć, jak politycy PiS mogli sobie wyobrażać, że świat zachodni, przywódcy UE oraz jej największych krajów będą milcząco akceptować to

Reklama

szaleństwo, które toczy Polskę już od blisko 2 lat – ten bezprzykładny atak na praworządność, na trójpodział władzy, na wolność mediów, na prawa człowieka, na wolność zgromadzeń, na niemal wszystkie podstawowe wartości, które są fundamentem wspólnoty europejskiej.

Nawet na zasadę solidarności wewnątrzunijnej PiS powołuje się tylko wtedy, kiedy Polska ma korzystać z funduszy unijnych, ale już nie wtedy, kiedy nasz kraj miałby się włączyć w pomoc w rozwiązywaniu problemu uchodźców. Nawet zasadę wolnego przepływu towarów i usług PiS kwestionuje, gdy nie podoba mu się działalność firm medialnych z innych krajów unijnych. Polska jest jedynym krajem, który nie jest w stanie porozumieć się z nikim i głosuje sam przeciw wszystkim nawet wtedy, kiedy na ważne stanowisko unijni przywódcy chcą powołać Polaka. Obrazu dopełnia jeszcze szalony pomysł żądania reparacji wojennych od Niemiec, które od lat są krajem finansującym największą część gigantycznych kwot płynących do Polski w ramach funduszy unijnych.

Było tylko kwestią czasu, aż przywódcy europejscy zaczną mówić oficjalnie i wprost to, co od dawna o tym wszystkim myślą, ale co dotąd wypowiadali eufemizmami lub zapewne między sobą w zaciszu gabinetów. Skłócenie Polski z najważniejszymi unijnymi partnerami i instytucjami jest już faktem i dramatycznym zagrożeniem dla naszego dalszego funkcjonowania w UE i naszej przyszłości w ogóle. Bo

Polska osamotniona i skłócona z europejskim partnerami to cel krajów Polsce nieprzychylnych. To marzenie Rosji Putina,

której dyplomacja, a zapewne również agentura wychodziłaby ze skóry, aby się spełniło. Jest rzeczą niepojętą, że cel ten miałaby dzisiaj otrzymać na tacy od samych Polaków bez wielkiego wysiłku ze swojej strony.

Czas najwyższy nie tylko na uświadomienie sobie tych niebezpieczeństw, ale przede wszystkim na wyciągnięcie wniosków. To nie czas na akcentowanie różnic, na pielęgnowanie urazów i podziałów. To czas na porozumienie i współdziałanie wszystkich organizacji, środowisk i partii politycznych, które nie godzą się na czarne scenariusze dla naszego kraju. PiS ustępuje tylko przed siłą potężnego protestu szerokiego obozu opozycji zarówno politycznej, jak i społecznych ruchów obywatelskich. Także w przyszłych wyborach nie uda się pokonać PiS-u w rozproszeniu. Tylko wspólnym wielkim frontem można się skutecznie przeciwstawić groźnej pisowskiej nawale, której katastrofalne skutki już się na horyzoncie rysują.

To nie apel – to opis rzeczywistości. Ale jeśli ktoś się nim przejmie, to dobrze, bo wolność i demokracja nie są dane Polsce raz na zawsze.

Krzysztof Luft


Zdjęcie główne: Stanisław Wyspiański, Chochoły, 1899

Reklama

Comments are closed.