Reklama

Zastanówmy się nie nad oceną moralną, bo ta jest oczywista, ale nad mechanizmem. Jaki był mechanizm takiego zjawiska, jak ogłoszenie nagle całkowitego zakazu aborcji, zakazu godnego fundamentalistów islamskich, mroków średniowiecza, ale nie Europy XXI wieku?

Stało się to, przed czym już ostrzegałem w serii artykułów o naturze dyktatur. Kaprys dyktatora, nieliczącego się z nikim i z niczym, uderzył we wszystkich, bo tak naprawdę nie tylko w kobiety.

[Artykuły z tej serii, pod wspólnym tytułem „Niewinni mają czego się bać”, nieco uzupełnione, są istotną częścią mojej najnowszej książki „Rozważania o wolności”. Wydanie tej książki mocno się opóźnia przez pandemię. Najnowsza koncepcja to wydanie w postaci e-booka.]

To nie zaczęło się teraz. To by się nie mogło zdarzyć, gdyby nie zniszczono praworządności, w tym Trybunału Konstytucyjnego, gdyby nie zniszczono demokracji. Po prostu, w kraju demokratycznym i praworządnym coś takiego nie jest możliwe.

Uświadomienie sobie tego mechanizmu jest o tyle istotne, że wcześniej wiele osób „nie interesowało się polityką”, „nie interesowało się sądami”, „nie interesowało się jakimś tam Trybunałem”.

Reklama

Nie interesować się tym wszystkim można w kraju praworządnym i demokratycznym, ale w sytuacji, gdy kraj został opanowany przez mafię, przez organizację przestępczą, przez dyktaturę, nieinteresowanie się tym wszystkim jest jak nieinteresowanie się pociągiem, gdy utknęliśmy w aucie na przejeździe, lub nieinteresowanie się bombardowaniem czy tajfunem zmierzającym w naszym kierunku. To bardzo głupia postawa i bardzo naiwna. Dyktatury nie da się zignorować, bo moja chata z kraja, tak jak nie da się zignorować bomby, pioruna czy zarazy.

Dlaczego praworządność jest tak ważna? Prawo jest systemem operacyjnym państwa, jest zbiorem reguł, według których państwo działa. Dlatego każda dyktatura najpierw niszczy prawo i zastępuje je wolą Duce, Führera, Batiuszki, Mao, Ho Shi Minha, Saddama czy Kaczyńskiego.

Zniszczenie prawa ma zapewnić władzy bezkarność i brak jakichkolwiek ograniczeń.

I to właśnie stało się w Polsce. Najpierw zniszczono Trybunał Konstytucyjny i zastąpiono go atrapą, wydmuszką, z grupą pseudosędziów, w praktyce wykonawców poleceń Kaczyńskiego. Nie oszukujmy się, że to jakaś Julia coś postanowiła. Dostała polecenie, że „ma postanowić”. Tak samo pseudoprezydent dostał polecenie, że „ma podpisać”.

Dlaczego Kaczyński tak postanowił? Bo mógł. Ot tak i już.

I dlatego tu nie chodzi tylko o aborcję, bo jak nie aborcja, to będą kolejne kaprysy Prezesa. I czort jeden wie, co on jeszcze wymyśli. To jest wszechstronny nieuk, tkwiący mentalnie w średniowieczu, który ma niczym nieograniczoną władzę.

Wcześniej przytaczałem już przykłady historyczne, z różnych krajów, do czego mogą być zdolni tacy ludzie, którzy nie mając żadnych hamulców (a moralnych zwłaszcza) realizują jakąś swoją nawiedzoną ideę. Przytaczałem przykład Mao, który wymyślił sobie kampanię „Wielkiego skoku” i zagłodził na śmierć od 45 do 64 milionów Chińczyków; Kim Ir Sena, który chcąc przenieść cały przemysł w podziemia, zapędził do roboty kobiety i odebrał im dzieci do „całotygodniowych przedszkoli”, a nawet zabrał im dzieci całkiem.

Przytoczę jednak w całości przykład postępowania Lenina, a Wy, Szanowni Czytelnicy, zastanówcie się, czy czegoś wam to nie przypomina (podpowiem: misternych knowań, sterowanej propagandy i cynizmu z moralnością na ustach):

Cynizm Lenina wyzierający z dokumentów WKP(b) po prostu poraża. W 1921 roku Lenin sztucznie wywołał pierwszą wielką falę głodu. Wspierany przez Cerkiew Ogólnorosyjski Komitet Pomocy Głodującym apelował do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i innych organizacji. Wystąpił też z apelem do Lenina.

By nie dopuścić do przyjęcia pierwszych statków z zaopatrzeniem wysłanych przez organizacje amerykańskie, Lenin postanowił rozwiązać komitet.

„Proponuję – pisał Lenin – rozwiązać komitet jeszcze dziś, w piątek 26 sierpnia. Aresztować Propokowicza za wywrotowe wypowiedzi i trzymać przez 3 miesiące w więzieniu. Natychmiast, nawet dziś, usunąć z Moskwy pozostałych członków komitetu. Jutro opublikujemy w pięciu linijkach krótki i suchy komunikat rządowy: Komitet rozwiązano za odmowę współpracy. Przekazać do dzienników dyrektywy w sprawie rozpoczęcia od jutra nieprzebierających w środkach ataków na ludzi z komitetu. Ośmieszać ich wszystkimi sposobami i poniewierać przez dwa miesiące przynajmniej raz w tygodniu”.

Wkrótce ukazują się artykuły: „Nie można bawić się głodem!” („Prawda”, 30 sierpnia 1921), „Spekulanci na głodzie!” („Komunisticzeskij Trud”, 31 sierpnia 1921), „Komitet Pomocy… Kontrrewolucji!” („Izwiestia”, 30 sierpnia 1921).

A oto fragment wspomnień jednego z przyjaciół Lenina: „Włodzimierz Iljicz Ulianow miał odwagę otwarcie oświadczyć, iż głód niesie wiele konsekwencji pozytywnych. Niszcząc przestarzałą gospodarkę chłopską – tłumaczył – głód przybliża nas obiektywnie do socjalizmu”.

Głód narastał. Wiosną następnego roku Lenin pisał: „(…) W chwili gdy tyle zagłodzonych istot żywi się ludzkim mięsem, gdy drogi usłane są setkami, tysiącami trupów, teraz i tylko teraz możemy (…) skonfiskować majątek Cerkwi ze straszną, bezlitosną energią. (…) Możemy w ten sposób zdobyć skarb wartości miliardów rubli w złocie” (list do Biura Politycznego z 19 marca 1922 r). Dopiero teraz wyszło na jaw, po co rozpętano głód.

A teraz zastanówmy się, po co Kaczyński rozpętuje taką makabrę w środku pandemii, gdy codziennie umierają ludzie, gdy za chwilę nastąpi całkowite załamanie służby zdrowia?

TVP już dostała dyrektywę: na ulicę wyszły „lesbijki i prostytutki”, to jest atak na wiarę, na „cywilizację życia”, władza stanęła po stronie „ochrony życia”.

Przypadkiem? Nie sądzę.

Ciekaw jestem, kiedy historycy ujawnią list Kaczyńskiego do Nawiedzonej Julii, podobny do przytoczonego listu Lenina? Wyobraźmy sobie np.: „W chwili gdy tyle schorowanych istot umiera bez pomocy… możemy zagarnąć… możemy w ten sposób zdobyć…”. Sorry, ja sobie tylko wyobrażam.

Dlatego wszyscy musimy rozumieć, że to, co się obecnie dzieje, to nie jest sprawa tylko zakazu aborcji, to nie jest sprawa tylko kobiet. To jest sprawa wszystkich. I do buntu kobiet wszyscy powinni się przyłączyć.

Krzysztof Łoziński


Zdjęcie główne: Poznań, 23 października 2020, Fot. Flickr/Bohdan Bobrowski, licencja Creative Commons

Reklama