Reklama

Ostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami to czarne dni polskiej demokracji. To teraz PiS dokonał ostatniego etapu zamachu na Sąd Najwyższy i to w dwa dni. Prace nad tym projektem przypominały bardziej zabawę, problem w tym, że bardzo mało śmieszną. To teraz PiS zmienił ordynację wyborczą do PE. To teraz postanowił wzmocnić pałkę na opozycję. Marszałek Sejmu będzie mógł jeszcze ostrzej karać posłów, oczywiście opozycji. Tak działa PiS. Nie ma żadnych hamulców.

Raz, dwa, trzy… Sąd Najwyższy przejęty!

Projekt zmian m.in. w ustawie o prokuraturze, KRS i SN (w sumie to zmiana też kilku innych ustaw) trafił na posiedzenie Sejmu w czwartek. Tego samego dnia odbyło się posiedzenie komisji sprawiedliwości, które zakończyło się o 1 w nocy. To, co się tam działo, trudno nazwać dyskusją. Były za to wyzwiska ze strony posłów PiS-u, a prokurator stanu wojennego Stanisław Piotrowicz ograniczył wypowiedzi posłów opozycji do 30 sekund.

Krystyna Pawłowicz nie po raz pierwszy pokazała, co potrafi. Oto dwa cytaty z posiedzenia komisji, tyle wystarczy:

  •  Lewackie chamstwo robi tu chlew!
  •  Nie drzyj się, nie rób chlewu!

– Wniosek o lekarza na salę, poseł mówiący o chlewie na komisji to przypadek medyczny! – ripostowała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Reklama

W piątek rano odbyło się drugie czytanie, co prawda zgłoszono poprawki, ale projekt nie wrócił już do komisji, bo nie było na to czasu. Rozpoczął się blok głosowań, a wśród nich było już zaplanowane głosowanie nad tymi zmianami. Jak można zmiany ustrojowe procedować w taki sposób? Nie można, ale PiS nie zna żadnych granic.

Opozycja próbowała protestować przeciwko takiemu trybowi prac podczas posiedzeniu Sejmu i posiedzenia komisji. Oczywiście bezskutecznie. Najczęściej słychać było takie zdanie: “To koniec demokracji”.

W piątek kwadrans po godz. 17 zmiany ustaw sądowych, w tym o SN, zostały przegłosowane. Przy okrzykach posłów opozycji: “Demokracja, demokracja!”. I oklaskach drugiej strony. Oni się naprawdę cieszą. Nie ukrywają też, o co chodzi. – Myślę, że na przestrzeni paru tygodni ta decyzja powinna zapaść – stwierdził po głosowaniu poseł PiS Marek Ast. Jaka decyzja? Oczywiście o wyborze swojego I Prezesa SN.

Skutek ekspresowego przyjęcia zmian jest taki, że PiS będzie mógł większością 2/3 delegowanych przez siebie (czyli podległą KRS) sędziów wybrać nowego I Prezesa Sądu Najwyższego. Chociaż prof. Małgorzata Gersdorf nie zamierza z funkcji rezygnować, mimo iż została przeniesiona decyzją prezydenta w stan spoczynku, do końca swojej kadencji, czyli do kwietnia 2020 roku.

Projektem w przyszłym tygodniu zajmie się Senat, a później trafi na biurko prezydenta. Co zrobi Andrzej Duda? Zapewne podpisze. Nie ma wyjścia.

– Oszukujecie Polaków, że przeprowadzacie reformę. Nic z tego. Dorzynacie SN, robiąc go na swoją modłę, tak jak zrobiliście TK i KRS. Ta ustawa to jedno wielkie oszustwo! – powtarzał z sejmowej mównicy Borys Budka z PO.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus krzyczała za to w stronę nieobecnego na sali prezesa PiS-u: – Jarosław Kaczyński jest tchórzem!

Marszałek Ryszard Terlecki już zapowiedział, że zostanie ukarana za obrażanie posłów. À propos kar…

“Nocna wrzutka”, czyli zamykanie ust posłom opozycji

Ktoś, kto zajmował się śledzeniem tego, co działo się w sprawie Sądu Najwyższego, mógł łatwo przeoczyć “nocną wrzutkę” marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

PiS chce obniżać uposażenia lub diety parlamentarzystów za “zachowanie nielicujące z pełnioną przez nich funkcją”. Możliwe będzie odebranie nawet dziewięciomiesięcznej pensji. Ale to i tak nie wszystko. Do tego dochodzi utrata wszelkich funkcji parlamentarnych i pozbawienie członkostwa we wszystkich Zgromadzeniach Parlamentarnych i organizacjach międzynarodowych.

Najczęściej karanym do tej pory był właśnie poseł Sławomir Nitras z PO. Ani razu karą finansową nie został ukarany poseł Prawa i Sprawiedliwości. To chyba nikogo nie powinno dziwić.

– Jak już nam wszystko odbierzecie, to i tak będziemy mieli nad wami jedną przewagę. Nam Pan Bóg rozumu nie odebrał! – mówił z sejmowej mównicy poseł Nitras. I niech to będzie puenta tej części.

Ordynacja znowu na widelcu

Przed nami wybory samorządowe, ale samorządową ordynację wyborczą PiS już zmienił. Teraz przyszedł czas na kolejną, czyli do PE. Zapewne następną będzie zmiana ordynacji przed wyborami parlamentarnymi.

Zmieniając ordynację wyborczą do PE, PiS chce, aby małe partie miały mniej mandatów – to w wielkim, ale najbardziej obrazowym skrócie. Poza tym zmienia zasady na 10 miesięcy przed wyborami. Nie widząc w tym oczywiście nic złego.

Ostrzeżenia posłów opozycji na niewiele się zdały.

– Przy takiej okazji zawsze trzeba PiS-owi przypominać, że ordynacja wyborcza to jest prawo dla obywateli w Polsce, a nie prawo, które ma działać dla korzyści jednej partii politycznej, która nie chce oddać raz zdobytej władzy – mówił w Sejmie poseł PO Mariusz Witczak.

Opozycja próbowała, krzyczała, ostrzegała…

To było ostatnie przed poselskimi wakacjami i jedno z najważniejszych posiedzeń Sejmu. Sejmu zamkniętego dla obywateli i otoczonego metalowymi barierkami. Tak wyglądają rządy w wykonaniu PiS-u. Niedługo obudzimy się w nowej rzeczywistości.


Zdjęcie główne: Sejm, Fot. Flickr/Lukas Plewnia, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.