Reklama

To koniec polskiego parlamentaryzmu. PiS postanowił, że trzeba ostatecznie zakneblować opozycję – komentują posłowie opozycji decyzję marszałka Marka Kuchcińskiego o odrzuceniu wniosku PO o informację bieżącą w sprawie konsekwencji nałożenia na Polskę kar w związku z art 7. – To jest dalszy ciąg ignorowania zasad demokratycznych. Najpierw było zniesienie trójpodziału władz i rządów prawa, upartyjnianie prawa, w tej chwili to jest próba sparaliżowania opozycji, to bardzo niebezpieczne – komentuje w rozmowie z nami prof. Jadwiga Staniszkis. – Najbardziej mnie denerwuje w tym jednak to, że społeczeństwo przygląda się temu z obojętnością i biernością – dodaje. Posłowie PO i Nowoczesnej zapowiedzieli złożenie wniosku o odwołanie marszałka Kuchcińskiego.

Przekroczenie kolejnej granicy

Rotacyjne prawo do składania wniosku o informację bieżącą było wieloletnią tradycją polskiego parlamentu. Regularnie, co kilka posiedzeń Sejmu, opozycja mogła wnioskować o przedstawienie przez rząd informacji bieżącej. To prawo przysługiwało partiom opozycyjnym na odbywającym się właśnie posiedzeniu.
Większość rządząca jednak zdecydowała, że wysłucha informacji w sprawie środków z UE przyznanych Ministerstwu Zdrowia na lata 2014-2020; odrzuciła jednocześnie wniosek PO o informację ws. konsekwencji nałożenia na Polskę kar w związku z art 7.
– Marszałek Kuchciński jak żołnierz PiS-u, który siedzi na miejscu marszałka, zrealizował polecenie partyjne – mówił Sławomir Neumann, szef klubu PO.

Opozycja bez prawa głosu

– Opozycja nie ma żadnych praw, zmieniono regulamin Sejmu tak, aby bała się odzywać, ponieważ będzie karana nawet poza salą sejmową. Dziś przekroczona została kolejna granica – mówiła Katarzyna Lubnauer. – Tradycją od 89 roku było, że informacja bieżąca była prawem opozycji. Dziś po raz pierwszy zdarzyło się tak, że marszałek Kuchciński odmówił PO prawa do tego – dodała szefowa Nowoczesnej.
– Marszałek Kuchciński, premier Morawiecki przestraszyli się tematu informacji bieżącej. PO chciała zapytać o to, jakie działania podejmie rząd, żeby nie doprowadzić do tego, co dzisiaj mamy na stole negocjacyjnym, czyli straty ponad 100 mld zł z nowego budżetu UE i powiązania funduszy z praworządnością – komentował szef klubu PO Sławomir Neumann.

PO: Składamy wniosek o odwołanie marszałka

– Jeżeli zabiera się opozycji możliwość mówienia w Sejmie, wyłącza się mikrofon, karze się finansowo, a jedynym naszym narzędziem w debacie są debaty o odwołaniach, czy to ministra, czy marszałka, to gwarantujemy, że na każdym posiedzeniu ktoś będzie odwoływany. To będzie narzędzie, którym będziemy się kontaktować się z wami i mówić do Polaków w parlamencie – tłumaczył Sławomir Neumann i zapowiedział, że jeszcze dziś opozycja złoży wniosek o odwołanie marszałka Kuchcińskiego. Na najbliższym posiedzeniu Sejm zajmie się też wnioskiem o odwołanie ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela.

Poprzedni wniosek o odwołanie marszałka Kuchcińskiego został złożony w połowie kwietnia przez kluby Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego-Unii Europejskich Demokratów. Wówczas opozycyjne kluby zarzucały marszałkowi karygodne prowadzenie obrad w czasie głosowań nad zmianami w ustawach sądowych, kiedy marszałek odrzucał wnioski formalne opozycji.

– To jest metoda, która jest ostrą demonstracją, ale opozycja chyba nie ma wyjścia – mówi prof. Jadwiga Staniszkis. I dodaje: -To będzie przez PiS przedstawiane jako dalsza anarchizacja. Jedyną drogą jest wygranie przez opozycje wyborów, co nie będzie łatwe ze względu na wszystkie socjalne programy. Opozycja powinna bardziej pokazywać, jak krótkowzroczna i nastawiona tylko na kontrole wszystkiego jest polityka PiS-u.

Reklama

Prawa opozycji według Kaczyńskiego

Po dojściu do władzy PiS obiecywał wprowadzenie pakietu demokratycznego,  który m.in zagwarantuje prawa opozycji do 3-godzinnego bloku pytań do premiera na każdym posiedzeniu Sejmu, bez ograniczeń tematycznych, pakiet miał też dać możliwość zabrania głosu przez szefa każdego klubu w każdym punkcie poza porządkiem obrad. Zlikwidowana miała być też tzw. sejmowa zamrażarka. – Musimy wprowadzić pakiet demokratyczny, musimy pokazać, że polskie życie publiczne może wyglądać zupełnie inaczej. Może wyglądać tak, że będziemy z niego dumni – mówił wówczas Jarosław Kaczyński.

Pakiet demokratyczny miał gwarantować opozycji prawa mimo braku większości.

Obietnice vs rzeczywistość

Dr Anna Materska-Sosnowska zwraca uwagę, że podstawową funkcją Sejmu, oprócz ustawodawczej, jest funkcja kontrolna. Tę funkcję parlament sprawuje właśnie poprzez takie debaty, zapytania kierowane przez opozycję, bo wiadomo, że nie przez stronę rządową.

– To nie tylko kwestia ograniczenia praw opozycji, tylko kwestia dostępu do informacji dla szerokiej rzeszy obywateli – komentuje dla nas dr Materska-Sosnowska.

– Dziś trzeba zwrócić szczególną uwagę na ograniczanie tych praw, bo to jest bardzo niebezpieczne. Jeżeli jest mocno zachwiany podział władzy, wszystko w zasadzie jest w rękach jednej partii rządzącej, jeżeli jest ograniczana rola kontrolna parlamentu, to widzę tu naprawdę bardzo duże niebezpieczeństwo – mówi dr Materska-Sosnowska.

Prof. Jadwiga Staniszkis uważa, że odmówienie opozycji prawa do informacji bieżącej to dalszy ciąg ignorowania zasad demokratycznych: – Pierwsze to było zniesienie trójpodziału władz i rządów prawa, upartyjnianie prawa, w tej chwili to jest próba sparaliżowania opozycji, to bardzo niebezpieczne – komentuje prof. Jadwiga Staniszkis.

– Ja to nazywam antykomunistycznym bolszewizmem PiS-u, bo oni powtarzają wizję, że konflikt wydobywa coś więcej z samego społeczeństwa, a stawiając się Zachodowi i opozycji odzyskuje się godność. Najbardziej mnie denerwuje w tym jednak to, że społeczeństwo przygląda się temu z obojętnością i biernością. Ludzie nie doceniają potrzeby wolności. Nie sądzę, żebyśmy zobaczyli konsekwencje takich ruchów Kuchcińskiego w słupkach poparcia – dodaje prof. Staniszkis.


Zdjęcie główne: Marek Kuchciński, Fot. Flickr/Kancelaria Sejmu/Paweł Kula, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.