Reklama

Widać, że wizerunek obozu władzy jako tego, który deklarował przejrzystość w życiu publicznym i uczciwość, na naszych oczach się rozpada. Coraz częściej będziemy mieli teraz do czynienia z zupełnie irracjonalnymi wypowiedziami, niepozostającymi w związku w normalnym, społecznym odbiorem. Jednym słowem ogromna arogancja, a jak wiemy, ta kroczy przed upadkiem – komentuje dla nas ostatnie wydarzenia związane z KNF i SKOK Jerzy Stępień, prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – W moim przekonaniu takiej afery w III Rzeczypospolitej jeszcze nie mieliśmy. Jeśli nawet nasuwa się porównanie z aferą Rywina, to tamta afera jawi się niczym drobiazg w porównaniu z tym, co się zdarzyło w przypadku KNF.

JUSTYNA KOĆ: Być może Wojciech Kwaśniak został zaatakowany, bo Komisja Nadzoru Finansowego przez lata rozzuchwalała przestępców – powiedział w telewizji publicznej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dowód na arogancję władzy czy wypowiedź twardego szeryfa?

JERZY STĘPIEŃ: Na pewno nie są to słowa twardego szeryfa, tylko kogoś, kto jest całkowicie pozbawiony empatii. Tego rodzaju wypowiedzi i opinie spotyka się raczej w ustach osób pozbawionych wyższej uczuciowości, osobnika o cechach psychopatycznych.

Po prostu brak mi słów, tym bardziej, że słyszeliśmy to z ust osoby, która rozpoczynała swoją karierę w życiu publicznym od założenia stowarzyszenia o nazwie “Katon”, którego celem było wspomaganie ofiar czynów przestępczych i reprezentowanie ich interesów, upominanie się o nich. To jest rzecz niezwykła.

Jako prawnik spotykałem się z osobami psychopatycznymi na sali sądowej i mam wrażenie, że trafiliśmy właśnie do tego świata; ludzi pozbawionych empatii, uczuciowości wyższej, o cechach psychopatycznych. Jeśli weźmie się pod uwagę, że te słowa wypowiedział ktoś, kto jest prokuratorem generalnym, to jest to coś niebywałego.

Reklama

W normalnym kraju minister po takiej wypowiedzi już dawno podałby się do dymisji lub został do tego zmuszony. To, że nadal jest ministrem sprawiedliwości dowodzi, że niestety nie żyjemy w normalnym kraju.

Milczenie po stronie obozu władzy to potwierdza? Nikt głośno nie potępił wypowiedzi ministra.
To prawda, ale jest tu jeszcze jeden ważny aspekt, na który chciałbym zwrócić uwagę – nasz stosunek do urzędników państwowych. Z uwagą wysłuchałem wypowiedzi pana Kwaśniaka w jednej z telewizji, człowieka niezwykle dzielnego, oddanego swojej profesji, i to bardzo kontrastuje z powszechną opinią na temat urzędnika państwowego, który jak wiadomo, jest leniwy, ma skłonność do brania łapówek. Przecież tak w państwie nie jest. Oczywiście zdarzają się źli urzędnicy, ale to są pojedyncze przypadki.

Ludzie, którzy trafiają do służby publicznej, nie znajdują się tam przypadkowo, zwykle jest to świadoma decyzja i takich ludzi w naszej administracji publicznej wciąż mamy dużo. Najwyższy czas, żebyśmy zaczęli na nich patrzeć jak na ludzi, którzy służą państwu i których trzeba brać szczególnie pod ochronę w sytuacjach, kiedy mogą znaleźć się w opałach.

Ta wypowiedź przypomina inne słowa ministra Ziobry z 2007 roku: “Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”.
Ja wówczas powiedziałem, że pan minister Ziobro naruszył zasadę domniemania niewinności. Od tamtego czasu widać, że

Zbigniew Ziobro nie zrobił żadnego postępu, nie nauczył się nic, a powiedziałbym nawet, że następuje regres z drogi, którą kroczy dobrze wykształcony prawnik, rozumiejący zasady państwa prawa.

Aresztowani byli szefowie KNF wychodzą następnego dnia bez zastosowania aresztu tymczasowego, mimo że prokurator Święczkowski tłumaczył, że to jest “prawdziwa afera KNF”. Tymczasem pan Chrzanowski – rozumiem, że z tej “nieprawdziwej afery” – przebywa w areszcie. To próba przykrycia kłopotów PiS-u z KNF?
To jest tak oczywiste, że nawet nie ma już sensu mówić. Natomiast warto dodać, że w tym samym duchu co minister Ziobro wypowiadał się także wiceminister Patryk Jaki,

to oznacza, że w ministerstwie uzgodniono pewną linię postępowania, taką cyniczną, choć moim zdaniem kompletnie głupią. Analitycy, na czele z decydentami uznali, że to jest najlepszy sposób tłumaczenia tego, co zrobił i co później stało się z panem Chrzanowskim.

Osoby podejrzane o pobicie pana Kwaśniaka przebywają na wolności, tu państwo już nie jest takie sprawne.
Ja nie znam szczegółów tego postępowania, wiem, że dwie osoby przebywają w areszcie, ale w innej sprawie. Niemniej to, że to postępowanie toczy się tak długo i nie znalazło się jeszcze nawet w fazie sądowej, jest co najmniej dziwne. Przecież zdarzenie miało miejsce w 2014 roku.

Mijają cztery lata, przy jednoczesnych deklaracjach władzy, że chcą szybko i sprawnie karać przestępców i wymierzać sprawiedliwość. Dla mnie dziwne jest to przeciąganie tej sprawy w czasie.

To nie jedyne kontrowersyjne ruchy władzy w ostatnim czasie. NBP chce zakazu publikacji na swój temat mediach, a PiS składa pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko dziennikarzowi i Platformie Obywatelskiej.
Moim zdaniem to świadczy o tym, że

obóz władzy zaczyna przebierać nogami i nie bardzo wie, jak się zachować w tym wszystkim, zdradza daleko posuniętą nerwowość i brak sensownej strategii w obliczu faktów. Te fakty są dla władzy przykre, ale dla wszystkich jasne.

Widać, że wizerunek obozu włazy jako tego, który deklarował przejrzystość w życiu publicznym i uczciwość, na naszych oczach się rozpada. Coraz częściej będziemy mieli teraz do czynienia z zupełnie irracjonalnymi wypowiedziami, niepozostającymi w związku w normalnym, społecznym odbiorem. Jednym słowem, ogromna arogancja, a jak wiemy, ta kroczy przed upadkiem.

Te histeryczne ruchy ekipy rządzącej mogą świadczyć o tym, że afera KNF jest groźniejsza i sięga głębiej, niż nam się obecnie wydaje?
W moim przekonaniu takiej afery w III Rzeczypospolitej jeszcze nie mieliśmy. Jeśli nawet nasuwa się porównanie z aferą Rywina, to tamta afera jawi się niczym drobiazg w porównaniu z tym, co się zdarzyło w przypadku KNF.

To uderza w podstawowy krwiobieg życia gospodarczego, jakim jest system finansowy Jeśli na czele tak ważnych urzędów mamy osoby, które tak pojmują swoje obowiązki, to bardzo źle to świadczy o stanie naszego państwa. To niezmierne przykre.

Zresztą trudno się dziwić, skoro najpierw PiS niszczył prokuraturę, urzędników państwowych i służbę cywilną, potem sądy, to teraz takie są skutki. Nic nie powstaje bez przyczyny. Ciężko będzie to odwrócić, ale już raz nam się to udało w 89 roku i to z dobrym skutkiem. Szkoda, że nie wszyscy pojęli lekcję tamtych czasów. Najgorsze będą chyba szkody wizerunkowe i szkody społeczne, je ciężko będzie odwrócić. Widać, że nasze państwo jest obecnie niewydolne, a jego struktury są w rękach ludzi niekompetentnych. Myślę, że na szczęście dość mamy także osób kompetentnych, które będą potrafić z tych gruzów odbudować naszą państwowość. Sprzyja nam Unia, Rada Europy, mamy się do czego odwoływać i na czyją pomoc liczyć.


Zdjęcie główne: Jerzy Stępień, Fot. Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama