Reklama

Od 4 lat wiemy, że PiS to partia, której celem jest uwłaszczyć się na majątku publicznym, rozdać spółki skarbu państwa, synekury, brać nagrody i przymykać oczy na korupcyjne działania; pamiętamy aferę w KNF, w PCK, w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, w Maskpolu, Polskiej Fundacji Narodowej, dwie wieże itd. Ale nie myśleliśmy, że PiS sam stworzy mafię VAT-owską i wprowadzi ją do Ministerstwa Finansów i do skarbówki! – mówi nam Izabela Leszczyna, wiceminister finansów za czasów rządów PO-PSL. – Jeżeli w czasie 3 lat rządów PiS-u mamy lukę VAT-owską szacowaną na ok. 90 mld zł, a 250 mld zł przez 8 lat było dla PiS-u batem, którym okładali PO, to chyba ktoś nie umie liczyć – dodaje. Rozmawiamy nie tylko o doniesieniach medialnych o mafii VAT-owskiej, Marianie Banasiu i rządach PiS, pytamy też o przyszłość opozycji i Platformy Obywatelskiej.

JUSTYNA KOĆ: W Ministerstwie Finansów działała mafia VAT-owska, która mogła wyłudzić nawet 5 mln zł – donosi “Rzeczpospolita”. Wcześniej w MS działa grupa hejterska, a szefEm NIK-u zostaje osoba, która z półświatkiem krakowskim prowadzi hotel na godziny. Czy może być gorzej? 

IZABELA LESZCZYNA: Rzeczywiście trudno to komentować, bo brzmi raczej jak fabuła filmu kryminalnego, niż opis działań rządu i partii politycznej.  Największe niebezpieczeństwo upatruję jednak w roli, jaką odgrywają służby specjalne. ABW musiała wydać poświadczenie bezpieczeństwa Marianowi Banasiowi – choć wszyscy jesteśmy zgodni, że nie powinien go otrzymać, skoro miał związki ze światem przestępczym. ABW musiała o tych związkach wiedzieć. Dwóch panów, o których pisze “Rzeczpospolita” – Arkadiusz B. i Krzysztof B., bliscy współpracownicy Banasia – zajmowali tak wysokie stanowiska w Ministerstwie Finansów, że również musieli otrzymać poświadczenia bezpieczeństwa. Jak to możliwe, że je dostali, skoro pełniąc swoje funkcje, byli bossami mafii VAT-owskiej i niebawem wylądowali w areszcie? Dla mnie jest oczywiste, że

albo służby rządzą Polską i takie informacje ukrywają przed premierem, co jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa, bo tworzy się państwo policyjno-mafijne, gdzie jak w piosence Młynarskiego nie wiadomo, kto jest szeryfem, a kto bandytą, albo – i trudno powiedzieć, co jest gorsze – premier posiadał informacje od ABW, ale ci ludzie nadal pozostawali na swoich stanowiskach.

Gdyby ta teza się potwierdziła, to znaczy, że jest gorzej niż myślałam. Od 4 lat wiemy bowiem, że PiS to partia, której celem jest uwłaszczyć się na majątku publicznym, rozdać spółki skarbu państwa, synekury, brać nagrody i przymykać oczy na  korupcyjne działania; pamiętamy aferę w KNF, w PCK, w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, w Maskpolu, Polskiej Fundacji Narodowej, dwie wieże itd. Ale nie myśleliśmy, że PiS sam stworzy mafię VAT-owską i wprowadzi ją do Ministerstwa Finansów i do skarbówki!

Reklama

Kto ściągnął tych panów do MF?
Jeden z nich zaczął pracować z początkiem rządów PiS, od listopada 2015 roku, więc musiał ściągnąć go M. Banaś. Obaj panowie pełnili swoje funkcje i prowadzili mafijny proceder wyłudzania VAT-u pod rządami kolejnych ministrów finansów od Szałamachy, przez Morawieckiego, Czerwińską, aż do Banasia. Czyli albo był całkowity brak nadzoru i brak działania służb, albo całe państwo PiS funkcjonuje jak państwo mafijne, gdzie „ręka rękę myje” i jeden drugiemu pozwala na popełnianie czynów niezgodnych z prawem i działania korupcyjne.

MF wydało oświadczenie, w którym pisze, że „jednostkowe zachowania niezgodne z prawem zdarzają się w każdej instytucji”.
Jestem oburzona tym oświadczeniem ministerstwa, bo to jest obraźliwe dla 60 tys. urzędników, kontrolerów, pracowników skarbówki. Znam wielu z nich, wiem jakimi są państwowcami, jak bardzo zależy im na tym, aby podatki były płacone uczciwie.

Oni musieli poczuć się urażeni, tym bardziej, że ta dwójka to nie są „jedni z 60 tysięcy”. To wysocy urzędnicy MF sprowadzeni przez PiS do ministerstwa. Sprowadził ich tam Marian Banaś!

Dlatego komisja śledcza ds. VAT nie zajmowała się latami 2016-17?
To bardzo dobre pytanie. Jeżeli w czasie 3 lat rządów PiS-u mamy lukę VAT-owską szacowaną na ok. 90 mld zł, a 250 mld zł przez 8 lat było dla PiS-u batem, którym okładali PO, to chyba ktoś nie umie liczyć.

Tym bardziej, że trzeba pamiętać o trzech rzeczach: po pierwsze, że to my rozpoczęliśmy proces uszczelniania, a największy efekt przyniósł jednolity plik kontrolny; po drugie, że w czasie dobrej koniunktury gospodarczej skłonność do płacenia podatków jest dużo wyższa; i po trzecie, co częściowo związane z punktem drugim, że luka VAT jest procykliczna, tzn. dużo większa w trudnych dla gospodarki czasach. Zatem tylko z tych powodów, bez kiwnięcia palcem przez PiS, luka VAT-owska powinna się zmniejszyć. Tymczasem ona nie zmniejszyła się tak jak powinna, ponieważ PiS wyprowadził z komisariatu policjanta, a wsadził tam złodzieja. Jeśli na czele skarbówki stoi człowiek, który sam w telewizji publicznej przyznaje, że popełnił przestępstwo skarbowe, skoro jego dyrektorami są szefowie mafii VAT-owskiej, to jak tacy ludzie mają ścigać przestępców?

Sami mają „gębę pełną frazesów” o swojej uczciwości, mówią o mafiach, które podobno hulały, ale nazwiska mafiozów poznaliśmy dopiero teraz i póki co, wszystkie zaczynają się na B.

Od 4 lat PiS-owi nie udało się wprowadzić Centralnego Rejestru Faktur, chociaż jeszcze w kampanii PiS przekonywał, że to flagowy pomysł. Czy możliwe, że w MF ktoś wstrzymywał prace?
Pomysł Centralnego Rejestru Faktur był nasz – to pomysł PO. Ta koncepcja była przygotowywana, kiedy rządziła PO, a ja pracowałam w MF. Co więcej, PiS twierdził, że to dobry pomysł, oczywiście nie mówiąc, że jest nasz. Twierdził, że potrzeba wprowadzenia CRF jest tak pilna, że trzeba powołać Spółkę Celową Aplikacje Krytyczne, bo budżet traci 3 mld zł miesięcznie. Powołali tę spółkę, kapitał założycielski, czyli pieniądze z budżetu państwa dało MF – 15 mln, potem 20 mln. Spółka przez 3 lata swojej działalności wygenerowała milionowe straty, 3 razy zmieniła zarząd, bo Szałamacha powołał swój, potem Morawiecki swój, a minister Czerwińska kolejny. Panowie brali odprawy, CRF nie powstał, a PiS dosypywał pieniądze podatnika, aby wypłacać horrendalne wynagrodzenia swoim ludziom. To był zresztą powód wyprowadzenia spółki z MF – w ministerstwie urzędnicy nie zarabiają takich pieniędzy.

Słyszeliśmy tłumaczenia, że wystarczy jednolity plik kontrolny, co jest bzdurą, bo JPK przesyła informacje z miesięcznym opóźnieniem. Przez ten czas karuzela VAT-owska jest już dawno w innym miejscu, a słupa nie ma. CRF to możliwość śledzenia przepływów finansowych w czasie rzeczywistym. Mam nadzieję, że po przegranych przez PiS wyborach tą sprawą zajmie się komisja śledcza i odpowie na pytanie, komu zależało na tym, aby nie powstał Centralny Rejestr Faktur.

To, co robi PiS, przypomina raczej kleptokrację niż demokrację.

Zostanie pani szefem klubu? Według doniesień medialnych na spotkaniu w jednej z restauracji podzielone zostały stanowiska i przypieczętowany został los Grzegorza Schetyny.
O tym spotkaniu mówię niechętnie i śmieszy mnie nadawanie mu waloru knucia czy spisku. Jeżeli ktoś spiskuje, to raczej nie w 60 osób, tylko we 2 czy 3 osoby, przynajmniej tak spiski wyglądają w filmach i w literaturze. Spotkaliśmy się z ludźmi PO po to, żeby powiedzieć sobie, jak bardzo ważna jest dla nas Platforma Obywatelska i że chcemy, aby tak samo ważna była dla naszych wyborców, bo chcemy wygrywać dla nich i dla Polski. Byliśmy w restauracji za własne pieniądze, nikt nie mówił, że „ludzie są głupi i powinni pracować za miskę ryżu”. Nic złego tam się nie wydarzyło.

A jeśli chodzi o moje kandydowanie na szefa klubu, to wiele koleżanek i kolegów namawia mnie do tego, ale myślę, że musimy to przedyskutować w szerokim gronie. Osoba, która stanie na czele naszego klubu, musi mieć ogromny autorytet, nie formalny, ale rzeczywisty, bo wśród nas jest wiele indywidualności, ekspertów, społeczników, pasjonatów, ludzi o różnych poglądach, których łączy miłość do ojczyzny i szacunek dla praworządności. Bycie przewodniczącym takiego klubu to wielkie wyzwanie.

Ja nie unikam pracy, ani odpowiedzialności, chcę pracować w klubie, wiem, jak zorganizować jego pracę, żebyśmy byli merytoryczną i kreatywną opozycją. Borys Budka zadeklarował, że chce być przewodniczącym i myślę, że jest dobrym kandydatem. Jeżeli Borys będzie szefem klubu, to będę go w tej misji wspierać.

A Grzegorz Schetyna zostanie wicemarszałkiem Sejmu “na otarcie łez”?
Bardzo szanuję i lubię Grzegorza Schetynę i wszyscy o tym wiedzą. Szanuję go za to, co zrobił dla Platformy Obywatelskiej, bo dokładnie pamiętam, w jakim byliśmy miejscu po przegranych wyborach w 2015 roku i co zrobił Grzegorz, aby odbudować PO i tworzyć Koalicję. Miał też świadomość, że może zapłacić za to wysoką cenę, bo budowanie koalicji wiąże się z tym, że swoim ludziom trzeba czasem powiedzieć, że „jedynką” zostanie ktoś z Nowoczesnej, z Inicjatywy Barbary Nowackiej czy z Zielonych. Szanuję go za to, że miał odwagę to zrobić, bo uważam, że koalicja była potrzebna, ale w polityce nie ma miejsca na sentymenty. Schetyna nie musi nic dostawać na otarcie łez, bo zrobił dla Platformy i Polski bardzo dużo, jestem przekonana, że historia to zapamięta.


Zdjęcie główne: Izabela Leszczyna, Fot. ARWC

Reklama