AKTUALNOŚCI
Onet Wołodymyr Zełenski podjął decyzję. Jest nowy naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Gazeta.pl PiS walczy o wieś z Konfederacją. Dlatego rolnicy wychodzą w Warszawie na ulice Onet Tak Grzegorz Braun chciał zwiększyć poparcie dla swojej partii. Sąd się nie zgodził Gazeta.pl Sondaż CBOS. Zaufanie Polaków do polityków: liderzy prawicy w górę Gazeta.pl 84 organizacje za projektem chroniącym uchodźców. Apelują do posłów: Nie bądźmy zakładnikami skrajnej prawicy Gazeta.pl Top influencerka MAGA z podróży po Ukrainie: "Byłam w błędzie. Omamiła mnie rosyjska propaganda" Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Onet Odwołanie ministra doprowadziło do protestów. Prezydent Ukrainy złożył mu nową propozycję Onet Donald Tusk rozmawiał z nowym premierem Wielkiej Brytanii. "Kontynuacja współpracy" Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Gazeta.pl Nikaragua. Dyktator ogłasza, że w kraju już nigdy nie będzie wyborów Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Starożytne egipskie księżniczki władały sztyletami i były wprawnymi łuczniczkami Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Onet Daniel Obajtek staje w obronie Mateusza Morawieckiego. "To jest moja jasna deklaracja" Onet Ukraiński minister dziękuje Radosławowi Sikorskiemu. "Takie słowa mają znaczenie" Onet Donald Trump chce, żeby prezes FIFA pokierował ONZ? Zaskakujące doniesienia Gazeta.pl Zełenski zdymisjonował głównodowodzącego ukraińską armią Onet Odszedł w atmosferze protestów, teraz chwali decyzję Zełenskiego. "Nadchodzi głos zmiany" Gazeta.pl Błąd Pétera Magyara z ogłoszeniem nominacji nowej prezydent. Jak z tego wybrnie?
Subskrybuj

Henryk Szlajfer do Andrzeja Dudy: Akceptował Pan brutalny akt ingerencji w historię Żydów, Warszawy i Polski

Przed kilku dniami otrzymałem Pańskie imienne zaproszenie do udziału w oficjalnych uroczystościach 75. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Z przykrością informuję, że Pańskiego zaproszenia nie mogę przyjąć – pisze w liście do prezydenta Andrzeja Dudy Henryk Szlajfer, ekonomista i politolog, mianowany przez premiera RP Jerzego Buzka ambasadorem ad personam, były ambasador-szef Stałego Przedstawicielstwa RP przy OBWE, MAEA i innych organizacjach międzynarodowych w Wiedniu, w 1968 roku wraz z Adamem Michnikiem relegowany z uczelni za działalność opozycyjną.

Szanowny Panie Prezydencie,

Przed kilku dniami otrzymałem Pańskie imienne zaproszenie do udziału w oficjalnych uroczystościach 75. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Z przykrością informuję, że Pańskiego zaproszenia nie mogę przyjąć. Piszę „z przykrością”, albowiem w innych okolicznościach udział Prezydenta RP w tej uroczystości byłby godnym uczczeniem pamięci żydowskich bohaterów, którzy choć osamotnieni, a jednocześnie świadomi, że ich walka jest częścią wspólnego oporu przeciwko niemieckiej machinie zagłady, podjęli bój z oddziałami generała SS Jürgena Stroopa.

Nie wnikając w tym miejscu szerzej w przyczyny, działalność obozu politycznego, z którym jest Pan związany, jest sprzeczna z wartościami, o które walczyli powstańcy, a także dziesiątki tysięcy innych Żydów w oddziałach partyzanckich, miejskiej konspiracji czy w armiach antyhitlerowskiej koalicji. Ci w istocie uprzywilejowani, którzy uzyskali dostęp do broni, a choćby tylko do koktajlu Mołotowa, obojętnie, syjoniści różnych odłamów, harcerze z Haszomer Hacair, bundowcy, socjaliści z Poalej Syjon czy komuniści, podjęli walkę w Warszawie, ale także w innych gettach i obozach zagłady w imię ludzkiej godności i wolnościowej tradycji. „Parchy” z różnych obozów politycznych i orientacji (czy zareagował Pan na to poruszające wyobraźnię określenie jednego z czołowych publicystów Pańskiego obozu politycznego?), szli do walki razem i razem ginęli.

Wspominam o tym, albowiem propagowane dzisiaj pisanie historii „na nowo” prowadzi m.in. do brutalnej ingerencji w historię żydowskiego oporu i powstania. Przypomnę tylko, że to przedstawicielom Pańskiego obozu udało się przeciwstawić – manipulując nazwami ulic – bundowca Marka Edelmana, w powstaniu zastępcę Mordechaja Anielewicza, i komunistę Józefa Lewartowskiego, współorganizatora wielopartyjnego bloku oporu w warszawskim getcie już wiosną 1942 r. Zaślepieni ignoranci i doktrynerzy z Pańskiego obozu, prawdziwi bluźniercy, nie mogą, jak widać, zrozumieć, że antykomuniści – socjalista Edelman i syjonista Mordechaj Anielewicz, mogli ramię w ramię walczyć wspólnie z nielicznymi komunistami przeciwko niemieckim oddziałom. Nie usłyszałem głosu protestu z Pańskiej strony, który wsparłby apel wszystkich głównych organizacji żydowskich w Polsce w tej sprawie. Milcząc, akceptował Pan ten brutalny akt ingerencji w historię Żydów, Warszawy i Polski. Nie usłyszałem Pańskiego głosu, gdy wojewoda z Pańskiego obozu politycznego odmawiał pod idiotycznym pretekstem włączenia w dniu 19 kwietnia syren dla uczczenia pamięci młodego, zaledwie 24-letniego dowódcy powstania i jego towarzyszy. Ale również i Pan, Panie Prezydencie, dokonał w zeszłym roku swoistego cudu w trakcie wizyty w Izraelu. W swoim wystąpieniu w Centrum Dziedzictwa im. Menachema Begina w długim akapicie na temat Powstania w Getcie Warszawskim zdołał Pan nie wspomnieć nazwy organizatora i głównej siły powstania – Żydowskiej Organizacji Bojowej. To tak jakby pisać o Powstaniu Warszawskim, nie wspominając nazwy Armia Krajowa.

Żydowscy powstańcy z warszawskiego getta zasługują na coś więcej, aniżeli obecność przed ich pomnikiem w dniu 19 kwietnia ludzi reprezentujących rządzący obecnie obóz polityczny.

Panie Prezydencie,

List ten przekazuję zarówno na Pańskie ręce, jak i przyjaciół oraz innych zainteresowanych osób i instytucji. Piszę o kwestiach dotyczących życia publicznego, a te, jak sądzę, powinny być publicznie debatowane.

Z wyrazami  szacunku,

Henryk Szlajfer
Em. profesor ISP PAN


Zdjęcia główne: Henryk Szlajfer, Fot. YouTube